Niedzielny poranek w Nowosielcu miał być czasem wyciszenia i modlitwy. Zamiast tego spokojna niedziela zamieniła się w krwawy koszmar, który na zawsze odciśnie piętno na lokalnej społeczności. W ułamku sekundy, tuż pod murami kościoła, rutynowa czynność zamieniła się w walkę o życie dziecka i śmierć starszego człowieka. Na oczach przerażonych rodziców rozegrał się dramat, którego scenariusz napisał najczarniejszy z możliwych losów.
Dramat w Nowosielcu. "Uderzył w chłopca, a następnie go przejechał"
Była godzina 9:00 rano. Wierni zbierali się w okolicach kościoła w powiecie niżańskim, a nic nie zapowiadało nadciągającej katastrofy. Rodzina 6-latka właśnie szykowała się do odjazdu. Chłopiec, ufny i bezpieczny przy swoich opiekunach, wsiadał do zaparkowanego samochodu. To był moment absolutnej bezbronności.
Wtedy znikąd pojawiło się zagrożenie. Przejeżdżający obok pojazd, zamiast minąć rodzinę, nagle zmienił tor jazdy. Nie było pisku opon, nie było czasu na ucieczkę. Rozpędzona maszyna uderzyła w dziecko z impetem, nie dając mu żadnych szans na reakcję. Relacja służb jest wstrząsająca.
Z ustaleń wynika, że chłopiec wsiadał do zaparkowanego samochodu, gdy 82-letni kierowca przejeżdżający obok stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w chłopca, a następnie go przejechał.
– relacjonuje st. sierżant Julia Madej-Sznajder z policji w Nisku.
Creative Commons [Wikipedia; Zbigniew Czernik]
Feralne zasłabnięcie. Chciał przeżyć niedzielę, doprowadził do tragedii
Ironia losu w tym przypadku jest porażająca. 82-letni mężczyzna z pewnością nie wsiadł do auta z intencją wyrządzenia krzywdy. Prawdopodobnie chciał tylko dotrzeć do celu, może właśnie na mszę. Jednak jego organizm odmówił posłuszeństwa w najgorszym możliwym momencie, zamieniając go w sprawcę niewyobrażalnego nieszczęścia.
Reanimacja trwała długo, a ratownicy walczyli o każdy oddech seniora. Niestety, serce mężczyzny nie wytrzymało – 82-latek zmarł na miejscu, w cieniu kościoła, który miał być symbolem spokoju. Jego podróż zakończyła się definitywnie, pozostawiając po sobie zgliszcza w życiu innej rodziny.
Teraz oczy całego Podkarpacia zwrócone są na szpital w Rzeszowie. To tam przetransportowano 6-latka w stanie ciężkim. Lekarze toczą heroiczną batalie o to, by ten poranek nie zebrał podwójnego śmiertelnego żniwa.