To już pewne. Tuż przed sądnym dniem – 15 stycznia 2026 roku – Zbigniew Ziobro wykonuje desperacki ruch. Człowiek, który przez lata decydował o losie innych, dziś sam drży przed polskim wymiarem sprawiedliwości i chroni się u Victora Orbana. Ale to nie jego ucieczka budzi największe emocje, lecz fakt, że były minister sprawiedliwości żąda ochrony międzynarodowej dla swojej żony, twierdząc, że grozi jej "psychopatyczna zemsta".
Ziobro przerywa milczenie. Wybrał azyl zamiast polskiego sądu
Informacja gruchnęła jak grom z jasnego nieba. Zbigniew Ziobro, ścigany listem gończym i podejrzewany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, oficjalnie otrzymał azyl polityczny na Węgrzech. Decyzja zapadła w ostatniej chwili – tuż przed posiedzeniem sądu zaplanowanym na 15 stycznia 2026 roku, który miał zdecydować o jego tymczasowym aresztowaniu. Zamiast stawić czoła 26 zarzutom prokuratorskim w Warszawie, polityk wybrał bezpieczną kryjówkę w Budapeszcie.
Mecenas Bartosz Lewandowski, obrońca byłego ministra, nie przebierał w słowach, tłumacząc ten drastyczny krok. Według niego Ziobro jest ofiarą "politycznie motywowanych represji". Prawnik wyliczył, że władze posunęły się do ostateczności:
Doszło do szeregu działań noszących znamiona politycznie motywowanych represji (np. unieważnienie paszportów zapowiedziane uprzednio przez członków rządu, pozbawienie środków do życia wskutek zabezpieczenia majątkowego).
Węgry stają się powoli kolonią karną dla polityków Suwerennej Polski. Ziobro dołączył tam do swojego byłego wiceministra, Marcina Romanowskiego, który również cieszy się protekcją Orbana. Ale "szeryf" polskiej prawicy nie ucieka sam – chce wciągnąć pod węgierski parasol całą swoją rodzinę.
x.com/pm_viktororban
Dlaczego Ziobro boi się o żonę? Padły mocne oskarżenia o "psychopatyczną zemstę"
Najbardziej kontrowersyjnym elementem tej węgierskiej układanki jest wniosek o ochronę międzynarodową dla Patrycji Koteckiej-Ziobro. Były minister buduje dramatyczną narrację, w której jego żona stała się "zakładniczką" premiera Donalda Tuska. W emocjonalnym wpisie Ziobro stwierdził, że musi chronić najbliższych przed zemstą politycznych wrogów.
Jako dowód na rzekome prześladowania przytacza groźby senatora Stanisława Gawłowskiego – człowieka, którego prokuratura Ziobry wsadziła w przeszłości za kratki.
Gawłowski groził mojej żonie ściganiem za jej pracę w spółce Link4, mimo że niedawno zakończył się audyt, po którym - decyzją ludzi Tuska - wypłacono jej premię bezprawnie wstrzymywaną przez dwa lata.
Ziobro gra va banque, sugerując, że walka toczy się nie tylko o wolność, ale i o pieniądze – konkretnie o gigantyczne zarobki Koteckiej w państwowej spółce. Choć sama zainteresowana nie ma postawionych żadnych zarzutów, jej mąż przekonuje:
Podjąłem decyzję, że nie pozwolę, aby moje dzieci zostały pozbawione opieki matki, a moja żona — w zastępstwie za mnie — stała się ofiarą psychopatycznej zemsty Donalda Tuska.
fot. Jacek Dominski/REPORTER
"W tym małżeństwie to ona rządzi". Kim naprawdę jest Patrycja Kotecka?
Postać Patrycji Koteckiej-Ziobro od lat elektryzuje media. To nie jest typowa "żona przy mężu". Politycy prawicy mówią wprost: "W małżeństwie Ziobrów to ona jest dyrektorem. Zbyszek jest mamałygą i wszystko z nią konsultuje". Jej przeszłość to gotowy scenariusz na film sensacyjny. Zanim trafiła do zarządu Link4 (gdzie według Radia ZET miała zarobić ponad 4,5 mln zł), pracowała jako dziennikarka "Super Expressu" i asystentka detektywa Rutkowskiego.
Co najbardziej szokujące, nieufny wobec niej był nawet sam Ziobro. Jak ujawniła Renata Grochal, w 2006 roku polityk – wówczas minister sprawiedliwości – miał zlecić ABW inwigilację własnej narzeczonej! Bał się, że Kotecka została mu "podstawiona" przez gang pruszkowski. Dziś ta sama kobieta, po latach kierowania marketingiem państwowego ubezpieczyciela, odnalazła się w Brukseli. Nie jest jednak zwykłą emigrantką – pracuje jako asystentka europosłów Daniela Obajtka i Patryka Jakiego.
"Szeryf okazał się tchórzem". Internet bez litości dla ucieczki Ziobry
Wiadomość o azylu wywołała w Polsce furię i falę kpin. Politycy koalicji rządzącej prześcigają się w złośliwościach, punktując hipokryzję człowieka, który żądał surowości dla przestępców. Paulina Hennig-Kloska przypomniała Ziobrze jego własne słowa z mównicy sejmowej, gdy wyzywał innych od "fujar". Z kolei Kamila Gasiuk-Pihowicz bezlitośnie nazwała go "miękiszonem".
Internet, jak zwykle, wydał wyrok szybciej niż sądy. Oto co piszą Polacy (i politycy) o ucieczce Ziobry:
- Tomasz Siemoniak: "Azyl na Węgrzech to wprost idealne podsumowanie kariery Ziobry. Totalny upadek!"
- Monika Olejnik: "Wstyd panie Ziobro! Może stworzy pan rząd na uchodźstwie z siedzibą w Budapeszcie?"
- Internauta: "Szeryf, który bał się własnego cienia. Wystarczyło nie kraść!"
- Radosław Sikorski: "Next stop Minsk or Moscow?"
Czy Budapeszt stanie się dla państwa Ziobrów bezpieczną twierdzą na lata, czy tylko krótkim przystankiem przed ucieczką do Mińska lub Moskwy?