Wszyscy znamy na pamięć ten ziarnisty obraz z monitoringu w Jelitkowie – samotna postać w pasiastej bluzce i szpilkach idąca w nieznane. Ale wideo, które ponownie rozgrzewa sieć do czerwoności, pokazuje zupełnie inną twarz 19-latki – tę roześmianą, którą znał Patryk G. To nagranie to nie tylko sentymentalna podróż w przeszłość, ale dla wielu internetowych śledczych – wciąż nieodkryty element mrocznej układanki.
Nagranie ze studniówki Iwony Wieczorek. Internauci analizują każdy gest
To wideo działa jak wehikuł czasu. Zostało zarejestrowane na studniówce, zaledwie kilka miesięcy przed tym, jak Polska wstrzymała oddech na wieść o zaginięciu nastolatki. Iwona Wieczorek nie jest tu ofiarą z policyjnych kartotek. Jest gwiazdą wieczoru, która w eleganckiej kreacji wiruje na parkiecie.
Uwagę przykuwa jednak nie tylko sama Iwona Wieczorek, ale jej partner. Na nagraniu towarzyszy jej Patryk G. – ówczesny chłopak, a później jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w śledztwie. Domorośli detektywi i internauci od lat analizują to nagranie klatka po klatce.
Patrzą na ich mowę ciała, spojrzenia i gesty, próbując doszukać się w nich zapowiedzi nadchodzącego dramatu. Czy widać tam chemię, czy może pierwsze zgrzyty, które feralnej nocy w Sopocie doprowadziły do wybuchu emocji? To pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi, ale nagranie nie pozwala o sobie zapomnieć.
Burza w komentarzach. "Mowa ciała nie kłamie"
Gdy tylko temat nagrania wraca na tapet, sekcja komentarzy zamienia się w pole bitwy. Internauci, niczym ława przysięgłych, wydają własne wyroki, analizując zachowanie byłego chłopaka Iwony. Sieć jest w tej kwestii bezlitosna i mocno podzielona.
Jeden z obozów widzi w zachowaniu Patryka G. coś niepokojącego:
Oglądam to po raz setny i ciarki mnie przechodzą. Niby tańczą, niby się śmieją, ale jego mowa ciała jest jakaś taka... władcza? A potem te mataczenie w śledztwie. Nie wierzę w przypadki.
Z drugiej strony pojawiają się głosy rozsądku, które tonują nastroje i przypominają o faktach:
Ludzie, dajcie spokój. To był dzieciak, pewnie się bał policji, dlatego mieszał w zeznaniach. Gdyby coś na niego mieli, dawno by siedział. A na studniówce każdy wygląda na szczęśliwego. Nie dorabiajcie ideologii.
Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek to wciąż otwarta rana na mapie trójmiejskich kryminałów. Czy nagranie sprzed lat to tylko sentymentalna pamiątka, która wyciska łzy rodzinie, czy może klucz do prawdy, który od ponad dekady leży nam przed oczami, ale nikt nie potrafi go właściwie użyć?