To była już dziewiąta próba i kolejna ściana, w którą z impetem uderzyli Ślązacy. Miał być gest dziejowej sprawiedliwości, a skończyło się politycznym trzęsieniem ziemi. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o języku śląskim, twierdząc, że jest ona "niedopracowana finansowo". Reakcja była natychmiastowa. Europoseł Łukasz Kohut nie gryzł się w język, wypalając w mediach społecznościowych słowo, które na Śląsku ma wyjątkowo ciężki, anatomiczny kaliber. "Prezydent napluł nam w twarz" – grzmi polityk.
Nawrocki mówi "nie". Poszło o pieniądze i definicje
Choć Sejm uchwalił ustawę 9 stycznia 2026 roku, a Senat przyjął ją bez poprawek, decyzja głowy państwa przekreśliła marzenia aktywistów. Prezydent Karol Nawrocki w swoim uzasadnieniu wytoczył ciężkie działa – nie tylko ideologiczne, ale i finansowe. Uznał, że ustawa jest bublem prawnym, który przerzuca zadania na samorządy bez zapewnienia im adekwatnych środków na ich realizację.
Głównym argumentem pozostała jednak kwestia "faktów naukowych". Prezydent twardo stanął na stanowisku, że politycy nie powinni wchodzić w buty językoznawców, a mowa śląska pozostaje w świetle części opinii dialektem. Co ciekawe, Nawrocki nie zamknął tematu całkowicie – zaapelował o pracę nad alternatywnym projektem, który chroniłby "gwarę i kulturę", umożliwiając prowadzenie zajęć dodatkowych, a nie lekcji języka regionalnego.
Zawetowałem ustawę o języku śląskim. Szanuję i bardzo cenię tradycję i kulturę Śląska. Jest ona integralną częścią dziedzictwa Rzeczypospolitej. Jednak faktów naukowych nie ustala się głosowaniem w Sejmie, trzeba słuchać co o tej sprawie mówią specjaliści. Eksperci i językoznawcy wskazują, że mowa śląska jest dialektem języka polskiego. Nie możemy tworzyć precedensu, w którym większość polityczna rozstrzyga kwestie naukowe
Prezydent dodał, że nie przyłoży ręki do działań, które mogą dzielić Polaków.
Jako Prezydent Rzeczypospolitej nie zgodzę się na rozwiązania, które mogą budować sztuczne podziały w naszej narodowej wspólnocie. Wsparcie kultury i tradycji - tak. Polityczna gra śląską kulturą - nie
CZYTAJ TAKŻE: Franciszek Pieczka do końca nosił w sercu bolesną tajemnicę. Po śmierci żony przeżył kataklizm
Łukasz Kohut odpala bombę. "Ciul" wchodzi na salony
Jeszcze przed decyzją prezydenta, Łukasz Kohut, europoseł z Rybnika wybrany z list Koalicji Obywatelskiej, apelował o podpisanie ustawy jako "gestu dziejowej sprawiedliwości" wobec grupy dyskryminowanej przez dekady, zwłaszcza w PRL-u. Gdy zapadło weto, Kohut nie bawił się w dyplomację. W emocjonalnym wpisie na platformie X użył wulgaryzmu, który błyskawicznie stał się tematem nr 1 w sieci.
Prezydent napluł w twarz setkom tysięcy Ślązaków i Ślązaczek. Nawrocki zachował się jak zwykły ci*l
Europoseł zapisał słowo "CI*L" wielkimi literami, wprost odsyłając oponentów do słownika śląskiego. Dla Kohuta weto to dowód na to, że polityka znów stanęła na drodze do uznania tożsamości blisko 600 tysięcy obywateli.
Bez niespodzianek. Karol Nawrocki zawetował ustawę o języku śląskim. Zachował się jak zwykły CIUL (warto sprawdzić w języku śląskim co to znaczy)
Eksperci bezlitośni. To nie jest niewinne słowo o "Berciku"
Czym właściwie jest "ciul"? W Polsce centralnej słowo to bywa bagatelizowane i kojarzone z kimś powolnym lub niezdarnym. Prof. Rafał Adamus stawia sprawę jasno: na Śląsku to wulgaryzm o bardzo konkretnym znaczeniu anatomicznym – oznacza męski organ płciowy. Prawnik porównał tę sytuację do sprawy Jakuba Żulczyka, który nazwał prezydenta Dudę "debilem".
Różnica między "debilem" a "ciulem" jest zasadnicza. Wydaje mi się, ze to słowo w wypowiedzi europosła padło niepotrzebnie. W emocjach, a te są bardzo duże. Nie podoba mi się też, że prezydent wetuje tyle ustaw, które wychodzą z rządu. Ale słowo „ciul” jest przekroczeniem pewnej granicy
Z kolei prof. Henryk Jaroszewicz punktuje prezydenta za manipulowanie faktami. Ekspert zauważa, że środowiska naukowe wcale nie są jednomyślne w odrzucaniu śląskiego, a wręcz wspierają jego uznanie. Narrację prezydenta nazywa wprost zakłamywaniem rzeczywistości.
Pan prezydent daleko mija się z faktami. Bo, akurat środowiska naukowe nie są przeciwne, a wspierają uznanie śląskiego za język regionalny. Pisanie, że jest na odwrót, to nazywanie czarnego białym, a białego czarnym
Jednocześnie prof. Jaroszewicz oraz dr Henryk Mercik krytykują język Kohuta. Dr Mercik obawia się, że sprowadzanie debaty do wulgaryzmów zepchnie Ślązaków do roli przaśnych, stereotypowych "Bercików", co zaszkodzi sprawie bardziej niż weto.
Dziewiąta ściana i argumenty, których prezydent nie chciał słyszeć
To już dziewiąta nieudana próba legislacyjna. Zwolennicy ustawy podkreślają, że nie chodzi o symbole, ale o przetrwanie mowy. Posłanka Monika Rosa wielokrotnie zaznaczała, że bez systemowego wsparcia, język zginie.
Tylko dzięki nauczaniu w szkołach język śląski może przetrwać. Przetrwać powinien zaś dlatego, że trwanie każdego języka, językowa różnorodność są wielką wartością
Prezydencki argument o braku podstaw naukowych zderza się również z opinią przewodniczącej Rady Języka Polskiego. Prof. Katarzyna Kłosińska zauważyła, że śląski jest dziś w znacznie lepszej kondycji niż kaszubski w momencie jego uznania w 2005 roku.
Przede wszystkim ten język czy ten etnolekt nie był tak skodyfikowany jak jest teraz. Nie rozwijała się wtedy jeszcze literatura, nie było tej liczby osób, które się z tym językiem utożsamiają
Weto prezydenta otwiera drogę do alternatywnego projektu posłów PiS, którzy proponują ochronę śląskiej godki jako etnolektu. Dla wielu działaczy to jednak tylko proteza, która nie zrealizuje postulatów blisko pół miliona osób używających tego języka na co dzień.
Nasza walka o uznanie języka śląskiego i śląskiej tożsamości trwa i będzie trwała