Przywykła do pracy na "wysokiej adrenalinie" i w nieprzewidywalnych warunkach, ale to wywiad w świetle jupiterów okazał się dla niej prawdziwym polem minowym. Marta Nawrocka, która dotąd stała nieco w cieniu jako Pierwsza Dama, zdecydowała się na odważny krok i usiadła naprzeciwko dziennikarki TVN24. Była to rozmowa pełna skrajnych emocji – od wzruszających wyznań o nastoletnim macierzyństwie, po momenty politycznego chłodu, gdy Pierwsza Dama wprost odmówiła odpowiedzi.
Osobiste wyznanie Marty Nawrockiej. "Praca na wysokiej adrenalinie" i trudny wybór
Zanim Marta Nawrocka trafiła do Pałacu Prezydenckiego, jej życie dalekie było od blasku fleszy, ale z pewnością nie brakowało w nim emocji. Pierwsza Dama przypomniała o swojej przeszłości w Krajowej Administracji Skarbowej, podkreślając, że nie była to spokojna posada za biurkiem.
Na szczęście nigdy nikomu nic się nie stało, ale była to praca nieprzewidywalna na bardzo wysokiej adrenalinie.
Ta hartująca szkoła życia przydała się jej znacznie wcześniej. Nawrocka, która dziś ma niespełna 40 lat, jest matką 23-letniego syna. Matematyka jest tu nieubłagana – zaszła w ciążę jako bardzo młoda dziewczyna, co w polskich realiach często wiąże się z ogromną presją społeczną.
W rozmowie z Joanną Kryńską nie ukrywała, że tamten czas był dla niej egzaminem dojrzałości. Wyznała szczerze: "Stałam przed wyborem; różne rzeczy w głowie miałam". Ostatecznie jednak to wartości wyniesione z domu i religia zadecydowały o jej drodze.
Ze względu na swoją wiarę, ze względu na wsparcie rodziny, które miałam, urodziłam. Teraz mam wspaniałego 23-letniego syna i nie żałuję ani przez minutę tej decyzji, więc jestem za życiem, a przeciwko aborcji.
X.com/DanielNawrocki_
CZYTAJ TAKŻE: Marta Nawrocka wystąpi w "Tańcu z Gwiazdami"? Rąbka tajemnicy uchyla Iwona Pavlović
In vitro i moment, w którym "zapadła kurtyna"
O ile w kwestii ab.rcji stanowisko Marty Nawrockiej jest jasne i spójne z jej życiorysem, o tyle temat in vitro przyniósł zaskakujące niuanse. Pierwsza Dama, choć jest matką trójki dzieci poczętych naturalnie, wykazała się zrozumieniem dla par walczących z niepłodnością. Zadeklarowała wprost:
Nie ograniczałabym drugiemu człowiekowi tego prawa.
Sielanka skończyła się jednak w momencie, gdy dziennikarka zaczęła drążyć temat finansowania procedury przez państwo. Wówczas Marta Nawrocka wykonała gwałtowny unik, ucinając dyskusję krótkim:
Proszę inny zestaw pytań.
To jednak nie był koniec napięcia. Prawdziwa konsternacja nastąpiła chwilę później, gdy padło pytanie o ocenę obecnego, restrykcyjnego prawa ab.rcyjnego w Polsce (ograniczonego do dwóch przesłanek). Czy Pierwsza Dama popiera ten stan rzeczy? Tu nie padło już nawet żądanie zmiany pytania. Zapadła po prostu wymowna, ciężka cisza. Ten brak odpowiedzi wybrzmiał głośniej niż jakakolwiek deklaracja polityczna, pozostawiając widzów z pytaniem: czy milczenie to strategiczny unik, czy wyraz wewnętrznego rozdarcia?
Marta Nawrocka o aborcji:
„Przede wszystkim jestem za życiem. Jako młoda dziewczyna zaszłam w ciążę, stałam przed wyborem, różne rzeczy w głowie miałam ale urodziłam i nie żałuję tej decyzji.
Jestem za życiem a przeciwko aborcji” pic.twitter.com/D7JGmc824i
— chrzanik (@chrzanikx) February 14, 2026
Polityczna burza. "Kunktatorstwo" kontra "piękne świadectwo"
Wywiad natychmiast rozgrzał polską scenę polityczną do czerwoności. Reakcje były tak podzielone, jak podzielona jest Polska. Anna Maria Żukowska z Lewicy nie miała litości dla postawy prezydentowej, określając jej uniki mianem "kunktatorstwa". W podobnym tonie wypowiedziała się europosłanka Joanna Scheuring-Wielgus, przypominając hasła ze strajków kobiet: "Kobieto! Sama umiesz decydować". Z kolei dziennikarz Radosław Karbowski publicznie zastanawiał się, jak odczytywać to specyficzne milczenie w kluczowym momencie rozmowy. Zupełnie inaczej występ odebrała prawica. Poseł PiS Sebastian Kaleta był zachwycony, pisząc o "pięknym świadectwie" i doceniając wierność wartościom religijnym.
Sama Nawrocka zdaje się być jednak przygotowana na ten ogień krytyki. Wspominając o swojej fundacji "Blisko Ludzkich Spraw", która walczy z hejtem, zaznaczyła, że jej rodzina ma grubą skórę.
My sobie z tym jako rodzina poradziliśmy, jesteśmy odporni, kampania nie była łatwa. Nasze dzieci, z którymi bardzo dużo o tym rozmawiamy są też na to przygotowane.
Czy jednak opinia publiczna będzie równie wyrozumiała dla Pierwszej Damy, która w sprawach dotyczących milionów Polek woli milczeć lub zmieniać temat? To pytanie pozostaje otwarte.