Malwina Wędzikowska, charyzmatyczna gospodyni hitu "The Traitors. Zdrajcy", właśnie zrzuciła maskę twardej profesjonalistki. To wyznanie wstrząsnęło mediami i pokazało zupełnie inną twarz gwiazdy TVN. Mało kto wiedział, że uśmiechnięta projektantka przeszła w ostatnim roku przez prywatne piekło. W niezwykle szczerej rozmowie z magazynem Viva! zdecydowała się na bolesny rachunek sumienia, łącząc dramat niespełnionego macierzyństwa z odważną tezą teologiczną, która z pewnością podzieli Polaków.
Rok pełen strat i walka o macierzyństwo. Malwina Wędzikowska przerywa milczenie
Gdy na planie "The Traitors" rozdawała karty i zarządzała intrygami, w jej życiu prywatnym rozgrywał się prawdziwy dramat. Malwina Wędzikowska przyznała, że ostatnie miesiące były pasmem bolesnych ciosów od losu. Rozstanie po wieloletnim związku, zdrada przyjaciela i śmierć bliskiej osoby to tylko wierzchołek góry lodowej. Największym ciosem okazały się jednak nieudane próby zajścia w ciążę, które gwiazda opisała z rozbrajającą szczerością.
Ten rok był dla mnie rokiem strat. Straciłam przyjaciela, jeden przyjaciel okazał się zdrajcą. Próbowałam zostać matką, ale się nie udało. To był trudny czas
Gwiazda nie ukrywa, że metoda zapłodnienia in vitro była dla niej nadzieją na spełnienie marzenia o dziecku. Niestety, walka ta zakończyła się "rokiem strat". To wyznanie jest tym bardziej poruszające, że pada z ust kobiety kojarzonej z siłą i sukcesem. Wędzikowska pokazuje, że za blaskiem fleszy często kryje się samotna walka z biologią i niespełnionymi pragnieniami.
instagram.com/malwinawedzikowska
CZYTAJ TAKŻE: Czy dzieci z in vitro można ochrzcić? Biskupi stawiają warunki - dla wielu upokarzające
Duchowa podróż do Indonezji i "powrót do bazy". Czego Wędzikowska szuka w Biblii?
Ucieczką od trudnej rzeczywistości okazał się wyjazd do Indonezji przed nagraniami trzeciego sezonu show. Dla Wędzikowskiej nie były to jednak zwykłe wakacje, ale swoisty "duchowy reset" i szukanie odpowiedzi na dnie rozpaczy. Malwina Wędzikowska przyznaje, że w obliczu życiowych tragedii ratunkiem stał się "powrót do bazy", czyli lektura Pisma Świętego. Gwiazda diagnozuje współczesny świat jako miejsce moralnego upadku, przywołując jako dowód przerażającą aferę Epsteina w USA.
Chociażby to, co dochodzi do nas zza oceanu, ze Stanów Zjednoczonych, i cała ta siatka Epsteina, to pokazuje, że człowiek bardzo przekroczył granicę, i właśnie to jest ten moment, żeby wrócić do bazy. Poznać, przypomnieć sobie Biblię. Przypomnieć sobie, czym jest moralność i czym jest człowieczeństwo. Takie podstawowe zasady, którymi powinniśmy się kierować. Czy to jest dekalog, czy to są nauki Jezusa, bo to jest symbol.
Dla prezenterki Biblia przestała być szkolnym obowiązkiem, a stała się drogowskazem w chaosie. Wędzikowska wraca myślami do czasów licealnych, by na nowo zdefiniować swoje człowieczeństwo. Jej słowa to apel o powrót do fundamentalnych wartości w świecie, w którym granice przyzwoitości zostały drastycznie przekroczone.
Miałam przyjemność, chociaż wtedy nie uważałam, że to jest przyjemność, tylko to był mój obowiązek. W pierwszej klasie liceum to była nasza lektura. Zapoznanie się ze Starym i Nowym Testamentem było częścią pracy w liceum. Dzisiaj przypominam sobie Biblię i wydaje mi się, że człowieczeństwo zostało wystawione na próbę w ostatnim czasie.
AKPA
"Jezus byłby za in vitro". Szokująca teza gwiazdy TVN
Najmocniejszy punkt wywiadu dotyczy jednak zderzenia wiary z medycyną. Malwina Wędzikowska nie gryzie się w język i idzie pod prąd oficjalnej doktrynie Kościoła katolickiego, który uznaje metodę in vitro za nieetyczną. Gwiazda stawia sprawę jasno: jej zdaniem miłosierdzie i "bycie za życiem" są ważniejsze niż dogmaty. Wyprowadza logiczny wniosek, że skoro Jezus Chrystus był orędownikiem życia, to współczesna medycyna dająca to życie, zyskałaby jego aprobatę.
Nikt nie zadał pytania o in vitro Jezusowi. Jestem przekonana, że gdyby Jezus żył w dzisiejszych czasach, to byłby w stu procentach za in vitro, dlatego że Jezus był za życiem. I kropka.
To stwierdzenie z pewnością wywoła burzę, ale Wędzikowska zdaje się być pewna swego moralnego kompasu. Zachęca fanów, by nie bali się szukać własnej ścieżki do Boga i codziennie wybierali "moralność światła", nawet jeśli ich życiowe wybory — takie jak in vitro — są krytykowane przez instytucje religijne.
Ani ty nie spotkałaś Jezusa, ani ja nie spotkałam Jezusa, ale możemy tego Jezusa codziennie w sobie odkrywać, podejmując decyzję: moralność światła czy amoralność cienia i diabła. (...) Nawet jeżeli popełniamy błędy, to możemy się rehabilitować z tych błędów. Jezus też o tym mówił, więc ja polecam państwu powrócenie albo do Starego, albo do Nowego Testamentu, który jest fantastycznym dziełem literackim. Zachęcam, po prostu
Czy odważne wyznanie Malwiny otworzy nową dyskusję o wierze i macierzyństwie w polskim show-biznesie? Jedno jest pewne – gwiazda nie zamierza już milczeć i ukrywać swoich poglądów, nawet jeśli są one kontrowersyjne.