Marcelina Zawadzka z synem ewakuowała się z ostrzeliwanego Dubaju. Szokujący finał podróży

Marcelina Zawadzka z synem ewakuowała się z ostrzeliwanego Dubaju. Szokujący finał podróży

Marcelina Zawadzka z synem ewakuowała się z ostrzeliwanego Dubaju. Szokujący finał podróży

AKPA

Rakiety nad Dubajem zmusiły polską gwiazdę do nagłej ucieczki z rejonu objętego wojną. Decyzja o powrocie do Polski była podyktowana przede wszystkim bezpieczeństwem jej małego syna, Leonidasa. Prezenterka po nerwowej podróży dotarła wreszcie do rodzinnego Malborka, a to, co zrobiła zaraz po przekroczeniu progu domu, wywołało w sieci ogromne zaskoczenie.

Reklama

Dramatyczna decyzja o opuszczeniu Dubaju. "Rozważaliśmy różne scenariusze"

Sytuacja na Bliskim Wschodzie wymknęła się spod kontroli po zaostrzeniu konfliktu na linii USA, Iran i Izrael. Kiedy doszło do irańskich ataków rakietowych, codzienne życie w Dubaju przestało być bezpieczne. Początkowo Marcelina Zawadzka przekonywała w sieci, że z ukochanym "wolą być u siebie". Jej partner, Max Gloeckner, na gorąco relacjonował napiętą atmosferę 3 marca.

Dzień trzeci w Dubaju. Krótka aktualizacja, czy się eskaluje, czy się uspokaja? (...) Wracam do pierwszego dnia, nie będę kłamać, nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego, rakiet w przestrzeni powietrznej i ich przechwycenia. Były chwile niepewności

Szybko jednak okazało się, że ucieczka do kraju jest jedynym sensownym wyjściem. Marcelina Zawadzka planowała wcześniej przenieść się do innego, bezpieczniejszego miejsca w tamtym regionie, ale jej rezerwacja po prostu przepadła. To tylko spotęgowało chaos komunikacyjny i zmusiło parę do drastycznej zmiany planów. Choć Max Gloeckner uspokajał fanów jeszcze na początku marca, ostateczna decyzja o wylocie zapadła w sobotę, 7 marca. Na profilu celebrytki pojawił się wtedy wymowny wpis: "Wczoraj późną nocą wylecieliśmy z Dubaju. Jeszcze nie jesteśmy w Polsce, ale już niedługo".

Marcelina Zawadzka z mężem i synkiem instagram.com/marcelina_zawadzka

Szokujący finał podróży. Co Marcelina Zawadzka zrobiła po wejściu do domu w Malborku?

Warto przypomnieć, że prezenterka przeprowadziła się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich kilka miesięcy wcześniej ze względu na interesy swojego partnera. Przyznała zresztą otwarcie swoim fanom: "Ja w ogóle nie byłam taka przekonana do tego miejsca". Po dramatycznym i wyczerpującym locie uciekinierzy bezpiecznie wylądowali w Polsce. W tej trudnej drodze cały czas towarzyszył jej syn Leonidas. Celebrytka nie zatrzymała się w stolicy, lecz udała prosto do rodzinnego Malborka.

I w tym momencie następuje potężny kontrast, który zszokował jej internetowych obserwatorów. Z jednej strony strach o życie i ucieczka przed rakietami, a z drugiej – błyskawiczny powrót do telewizyjnej rozrywki. Zamiast po prostu odsypiać ewakuację, Marcelina Zawadzka pierwszą rzeczą, którą zrobiła po rzuceniu walizek, było włączenie programu "Farma", który sama prowadzi na antenie Polsatu. Chwilę relaksu przed telewizorem zrelacjonowała na Instagramie, chwaląc się obecnością najbliższych.

30 min temu dotarliśmy do domu do Malborka i włączyliśmy „Farmę” z rodzinką. […] Jesteśmy w domu u rodziców. Czekałam, żeby wam to powiedzieć. Tyle mam wam do powiedzenia. Może jutro zacznę opowiadać więcej. Teraz chciałam powiedzieć, że jesteśmy całą ferajną – powiedziała, pokazując całą rodzinkę.

Prezenterka odniosła się też do nastrojów panujących w internecie wokół uciekających Polaków. Marcelina Zawadzka stanowczo potępiła falę hejtu, z jaką spotkały się osoby wracające z Bliskiego Wschodu. "Ogólnie takie sytuacje polaryzują ludzi — dobrze to widać w internecie. Jaka fala hejtu spływa na ludzi, którzy znaleźli się w obecnej sytuacji. I to jest totalnie obrzydliwe. (...) Nie bagatelizujemy i nie lekceważymy tego, co się dzieje, ale też nie nakręcamy strachu i spirali paniki" - zaapelowała gwiazda.

Marcelina Zawadzka w niebieskiej sukience w ciąży AKPA

Nie tylko Zawadzka. Celebryci masowo opuszczają Emiraty

Wyjazd w pośpiechu był całkowicie uzasadniony, ponieważ Zjednoczone Emiraty Arabskie MSZ kategorycznie odradzało jako kierunek podróży już w styczniu. Powodem takich ostrzeżeń było wysokie ryzyko ataków terrorystycznych oraz napięta sytuacja związana z wojną w Jemenie. Co gorsza, po wybuchu walk przestrzeń powietrzna dla ruchu cywilnego w wielu państwach Bliskiego Wschodu została zamknięta. W obliczu narastającego zagrożenia polski rząd błyskawicznie zainicjował akcję ratunkową. Prowadzona na szeroką skalę ewakuacja Polaków z Dubaju i okolicznych terytoriów rozpoczęła się dokładnie 1 marca.

O ogromnej skuteczności działań rządu poinformował publicznie Radosław Sikorski. Szef dyplomacji przekazał, że w ramach akcji ratunkowej państwo pomogło uciec ponad 700 zagrożonym obywatelom. Napięcie i dezinformacja na lotniskach udzieliły się również gwiazdom, które w tym samym czasie próbowały wrócić do kraju na własną rękę. Gigantyczne problemy z wylotem miał muzyk disco polo, Robert Klatt, który na polską ziemię dotarł bezpiecznie tuż przed 5 marca.

Na chwilę straciłem wiarę… Ciągłe informacje, które wzajemnie sobie zaprzeczały, newsy docierające do mnie także od was, nieustanne zmiany decyzji na lotniskach - to wszystko potrafiło naprawdę zniechęcić

Wesele w Mrągowie: Zawadzka obłędnie w ślubnej bieli, Romanowska majestatycznie, Jeżowska infantylnie
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama