To nie jest kolejna ustawka pod publiczkę. Dorota Rabczewska wróciła na oddział onkologii, by po latach znów dać siłę chorym dzieciom. Sama niedawno wygrała z rakiem i doskonale wie, jak przerażająca jest diagnoza. Teraz to ona daje nadzieję tam, gdzie najbardziej jej brakuje. Te poruszające kadry z kliniki mówią same za siebie.
To nie była zwykła niedziela. Mały gest, który dla "Herosów" znaczy wszystko
W ten weekend Wanda Rabczewska, mama piosenkarki, obchodziła 74. urodziny w rodzinnym domu w Ciechanowie. Dorota Rabczewska mogła po prostu zostać przy świątecznym torcie i odpoczywać. Zamiast tego ruszyła tam, gdzie na uśmiech czeka się najdłużej. Zjawiła się w Klinice Onkologii i Chirurgii Onkologicznej.
Całą wizytę zorganizowała Fundacja Herosi. Nie było tam błysku fleszy dla paparazzich ani wielkich przemówień. Były za to ciche rozmowy, pamiątkowe zdjęcia i chwila wyczekiwanej normalności dla małych pacjentów. Organizatorzy spotkania podsumowali to krótko i w punkt:
W świecie, który pędzi coraz szybciej, chwila zatrzymania się i bycie naprawdę tu i teraz staje się czymś niezwykle cennym. Po raz kolejny odwiedziła nas Doda. Znalazła czas dla naszych małych Herosów - na rozmowy, uśmiechy, zdjęcia i chwilę normalności w miejscu, gdzie codziennie toczy się bardzo poważna walka. Jak zwykle przyniosła ze sobą mnóstwo światła, nadziei i dobrej energii. I ogrom serca dla dzieci, które naprawdę tego potrzebują. Dziękujemy za Twoją obecność, wrażliwość i zaangażowanie. Takie wizyty naprawdę mają ogromne znaczenie
instagram.com/dodaqueen
Szokujące wyznanie internautki. "Mam takie samo zdjęcie sprzed 20 lat"
Internauci nie mieli wątpliwości. Kiedy w sieci wylądowała relacja oznaczona w social mediach jako Doda Instagram, sekcja komentarzy momentalnie zapłonęła. Fani szybko przejrzeli, że pomoc dzieciom z nowotworami to w jej wykonaniu żadna nowość. Najlepszym dowodem okazało się jedno, niezwykle poruszające wyznanie pod postem fundacji. Zamyka ono usta wszystkim krytykom i udowadnia, że zaangażowanie gwiazdy jest w stu procentach szczere:
Też mam zdjęcie z Dodą! Tylko 20 lat temu i w szpitalu na oddziale onkologicznym w Instytucie Matki i Dziecka
Takie słowa uderzają mocniej niż jakikolwiek oficjalny komunikat. Komentujący z miejsca docenili fakt, że 41-letnia gwiazda od dekad charytatywnie wspiera najbardziej potrzebujących. Ludzie pisali wprost:
Niby zwykłe odwiedziny, ale z doświadczenia wiem, że nie ma nic piękniejszego co można ofiarować tym małym superbohaterom, jak obecność i swój czas.
Czas to jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie możemy podarować drugiemu człowiekowi.
Bardzo mnie to wzrusza. Masz wielkie serducho!
instagram.com/dodaqueen
Doda wie, co czują ci pacjenci. Sama usłyszała druzgocącą diagnozę
Jej obecność na korytarzach takich placówek jak Instytut Matki i Dziecka to nie jest przypadek. Doda doskonale wie, z czym mierzą się pacjenci onkologiczni. Pół roku temu sama stanęła nad przepaścią, gdy usłyszała dramatyczną diagnozę – złośliwy czerniak skóry. Wygrała tę walkę. To bolesne doświadczenie wzniosło jej empatię na zupełnie nowy poziom. Dziś wie, jak paraliżujący jest strach i jak wielką rolę odgrywa onkologia dziecięca pełna nadziei.
Szeroka działalność społeczna Dody od lat robi wielkie wrażenie. Z jednej strony bezlitośnie walczy z "patoschroniskami", regularnie załatwiając zwierzętom ocieplane budy, koce i tony karmy. Z drugiej – stale napędza ją akcja charytatywna skierowana do najmłodszych.
Każda kolejna wizyta Dody w szpitalu oraz bezinteresowna pomoc chorym dzieciom pokazują jej prawdziwą twarz. Gwiazda odrzuca sceniczny blichtr, by stanąć ramię w ramię z walczącymi dziećmi. To gest, który znaczy dla nich znacznie więcej niż platynowe płyty.