Hanna Lis przeżywa absolutny koszmar. Dziennikarka straciła bezcenne pamiątki po zmarłej mamie i babci, a kobieta, która z premedytacją ją z nich ograbiła, wciąż pozostaje na wolności. Z pozoru uśmiechnięta pomoc domowa okazała się perfidną złodziejką bez krzty empatii. To, jak bezczelna sprawczyni zachowuje się teraz na sali sądowej, dosłownie mrozi krew w żyłach.
Dramatyczne kulisy kradzieży rodzinnej biżuterii w domu Hanny Lis
W 2023 roku Hanna Lis padła ofiarą brutalnej kradzieży we własnych czterech ścianach. Zatrudniła młodą, z pozoru przemiłą dziewczynę do pomocy, jednak ta bez skrupułów wyniosła z jej domu to, co najcenniejsze. Łupem złodziejki padła biżuteria rodzinna, będąca jedyną pamiątką po matce, babci, prababci i praprababci dziennikarki. To nie była tylko strata materialna, ale przede wszystkim bolesne odarcie z najdroższych wspomnień.
Prawda o losach skradzionych przedmiotów okazała się jeszcze bardziej wstrząsająca. Złodziejka błyskawicznie spieniężyła rodzinne dziedzictwo, sprzedając wszystko w okolicznych lombardach. Gdy w grę wchodzi lombard kradzież biżuterii staje się niezwykle trudna do odkręcenia. Paserzy często umywają ręce, a szanse na odzyskanie pamiątek niestety spadają do zera.
Zostałam okradziona przez osobę, której zaufałam. Pani sprzątająca ograbiła mnie z moich pamiątek rodzinnych. Ostatnich, jedynych, jakie miałam po mojej zmarłej mamie, babci, pra i pra-prababci. Ukradła i sprzedała rodzinną biżuterię do lombardu. Właściciel twierdzi, że nie pamięta mojej biżuterii, nie poczuwa się do winy. Twierdzi, że moje pamiątki rodzinne na pewno przetopił…
instagram.com/hanna_lis
Szokujące zachowanie oskarżonej podczas trwającej rozprawy
Ale to był dopiero początek upokorzeń. Kobieta została zdemaskowana, a batalia sądowa toczy się w najlepsze, jednak zachowanie sprawczyni dosłownie wbija w fotel. Choć oskarżona przyznała się do części zarzutów kradzieży, spędziła w areszcie zaledwie pół dnia, po czym spokojnie wyszła na wolność. Co najbardziej oburzające, perfidna kobieta wciąż "pracuje" w swoim zawodzie i ma dostęp do domów innych, nieświadomych ludzi.
Hanna Lis nie ukrywa wściekłości, zwłaszcza że w jej opinii złodziejka zasługiwała na natychmiastową deportację, co tylko potęguje frustrację całej sytuacji. Zamiast tego polska dziennikarka musi znosić jej obecność podczas ciągnącego się procesu sądowego. Bezczelność oskarżonej nie zna granic, a brak jakiejkolwiek skruchy z jej strony sprawia, że szczęka opada.
Najśmieszniejsze jest to, że spędziła pół dnia w areszcie i… pomimo tego, że przyznała się do części zarzutów kradzieży, wyszła sobie spokojnie na wolność i dalej pracuje (choć zasługiwała na natychmiastową deportację)
Trwa sprawa w sądzie. Podczas rozpraw śmieje mi się w twarz
Instagram.com/hanna_lis
Reakcja Klaudii Halejcio i innych gwiazd na plagę kradzieży
Hanna Lis nie zamierzała dłużej milczeć, a bezpośrednią inspiracją do ponownego poruszenia tego bolesnego tematu okazała się inna głośna afera. Klaudia Halejcio niedawno poinformowała fanów, że u niej również nieuczciwa pomoc domowa kradnie na potęgę. Kradzież w domu celebrytki została bezlitośnie zarejestrowana przez kamery, a sprawczyni wynosiła w torbach dosłownie wszystko, w tym kapsułki do prania i papier toaletowy.
Ten wpis otworzył prawdziwą puszkę Pandory, udowadniając, że kradzieże u celebrytów to istna plaga, która dotyka całe środowisko. Szybko głos zabrała również aktorka Magdalena Lamparska, która z żalem zadeklarowała, że sama przechodziła przez podobny dramat z osobą zatrudnioną do sprzątania. Internauci nie mają litości dla tego typu zachowań i masowo wspierają poszkodowane gwiazdy, domagając się sprawiedliwości.
Strasznie przykre. Też przez to przechodziłam
instagram.com/hanna_lis
Ważny apel dziennikarki w sprawie bezpieczeństwa w domu
Z perspektywy czasu zrujnowana emocjonalnie gwiazda ma dla wszystkich jedną, praktyczną radę. Zanim wpuścimy kogoś do naszego domu, musimy bezwzględnie weryfikować jego przeszłość. Dziennikarka stanowczo apeluje o to, by przy zatrudnianiu pomocy domowej zawsze domagać się dokumentów potwierdzających uczciwość. Zaświadczenie o niekaralności to obecnie najważniejsza tarcza obronna przed podobnym dramatem.
Proces sądowy trwa, a pokrzywdzona uparcie domaga się tego, by wymiar sprawiedliwości zadziałał właściwie. I choć rany po utracie najcenniejszych pamiątek po mamie i babci prawdopodobnie nigdy się nie zagoją, Hanna Lis wierzy, że jej ostrzeżenie uratuje innych przed powieleniem tego błędu. Czasami najszerszy, niewinny uśmiech maskuje prawdziwe oblicze pozbawionego skrupułów złodzieja.
Zawsze domagajcie się zaświadczenia o niekaralności! Bo choć kara dla "mojej" złodziejki będzie zapewne znikoma, to jednak jej nazwisko już będzie w rejestrze