Zaginięcie i śmierć 41-letniej aktorki to rozdzierająca serce tajemnica, która wciąż nie daje spokoju jej bliskim oraz tysiącom fanów. Kobieta znana z niezwykłej siły, pracująca na co dzień jako nieugięta kaskaderka, w swoich ostatnich chwilach musiała zmierzyć się z potworną bezradnością w ciemnym lesie, a sam widok porzuconego auta mrozi krew w żyłach. Teraz prawda wychodzi na jaw, a prokuratura ujawnia szczegóły, które rzucają zupełnie nowe światło na tę przerażającą tragedię.
Zagadka zamkniętych drzwi Opla Corsy. Ten jeden szczegół wbija w fotel
Od samego początku ta sprawa przypomina scenariusz najmroczniejszego thrillera. Granatowy Opel Corsa, którym podróżowała zmarła aktorka z Wrocławia, został odnaleziony w gęstym lesie, ze śladami uderzenia w drzewo i przednim kołem wkopanym w ziemię. Najbardziej szokujący był jednak fakt, że wrak był starannie zamknięty, a ciało 41-latki leżało około 200 metrów dalej. Gdzie w takim razie podziały się kluczyki do samochodu Magdaleny Majtyki?
Ta informacja dosłownie wprawia w osłupienie i jest absolutnym przełomem w sprawie. Ten jeden, odnaleziony przez śledczych szczegół, oficjalnie potwierdził rzecznik, Damian Pownuk.
Kluczyki do pojazdu zmarłej Magdaleny Majtyki zostały ujawnione na miejscu zdarzenia i zabezpieczone procesowo do prowadzonego postępowania
Jak dodaje w osobnym komunikacie Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu, ten tajemniczy ślad jest już w rękach techników, którzy dokładnie go badają.
na miejscu ujawniono kluczyki do pojazdu i zabezpieczono je do sprawy
instagram.com/majtykamagda
50 kilometrów od domu i nagłe logowanie telefonu. Co Magdalena Majtyka robiła w Biskupicach Oławskich?
Aby zrozumieć, co doprowadziło do tego dramatu, kryminalni musieli precyzyjnie odtworzyć jej ostatnie godziny. Feralnego dnia Magdalena Majtyka miała zaplanowaną wizytę u dentysty, odwiedziła studio ATM w Bielanach Wrocławskich i pracowała na planie zdjęciowym w Biskupicach Podgórnych. W godzinach południowych po raz ostatni kontaktowała się z bliskimi, a jej telefon logował się w pobliskim Sulimowie. Prawdziwy, przyprawiający o dreszcze zwrot akcji następuje jednak dopiero po zmroku.
Ostatni sygnał telefonu 41-latki zarejestrowano między godziną 21.25 a 22.00 w rejonie ulicy Karkonoskiej. Była niemal pod własnym domem! Dlaczego więc nagle zmieniła plany, zjechała z trasy i udała się w zupełnie innym kierunku, do oddalonych o 50 kilometrów Biskupic Oławskich? To pytanie spędza sen z powiek śledczym, a zaginięcie aktorki wciąż skrywa wiele niewyjaśnionych sekretów. Szczęka opada na samą myśl o tym, co mogło wydarzyć się w jej aucie tamtej nocy.
Sekcja zwłok i wielki znak zapytania. Na to czeka teraz rodzina
Prowadzone śledztwo ws. śmierci aktorki wykluczyło scenariusz, którego obawiano się najbardziej od momentu odnalezienia ciała. Przeprowadzona sekcja zwłok nie wykazała widocznych obrażeń zewnętrznych, a śledczy wstępnie wykluczyli udział osób trzecich. Wciąż jednak nie znamy bezpośredniej przyczyny śmierci Magdaleny Majtyki. Rodzina oraz zszokowani fani zmarłej artystki muszą teraz uzbroić się w cierpliwość.
Odpowiedź na to kluczowe pytanie mają przynieść dopiero zaawansowane wyniki badań toksykologicznych oraz histopatologicznych. To właśnie one pokażą czarno na białym, z czym w swoich ostatnich chwilach zmagała się Magdalena Majtyka. Kobieta osierociła pogrążoną w żałobie rodzinę, pozostawiając gigantyczną pustkę w świecie artystycznym. Sprawa, którą żyje cała Polska, znana jako Biskupice Oławskie wypadek aktorki, pozostaje jedną z najbardziej poruszających i mrocznych tajemnic ostatnich lat.