To miała być rutynowa kontrola drogowa, ale ten finał przejdzie do historii. Funkcjonariusze z przemyskiej drogówki zatrzymali pędzące auto i dosłownie zamarli, gdy za kółkiem rozpoznali własnego szefa. W sieci zawrzał, a internauci nie mieli litości: "Przykład idzie z góry". Jednak szef policji został ukarany przez swoich podwładnych i to ostateczny dowód na to, że nawet na samym szczycie lokalnej władzy nie ma już świętych krów.
Przekroczenie prędkości o 63 km/h w terenie zabudowanym. Jak wpadł Janusz Kiszka?
Zdarzenie miało miejsce pod koniec stycznia 2026 roku na al. Żołnierzy Wyklętych w Przemyślu, która pełni funkcję obwodnicy miasta. Funkcjonariusze drogówki namierzyli niebieską Toyotę, która gnała przez miasto jak na torze wyścigowym.
Kierowca zignorował obowiązujące ograniczenie do 50 km/h. Policyjny radar wykazał bezlitosne przekroczenie prędkości o 63 km/h. Taka brawura w terenie zabudowanym oznacza tylko jedno – natychmiastowe kłopoty z prawem.
Patrol natychmiast ruszył w pościg i nakazał kierowcy zjechać na pobocze. Policjanci z drogówki jeszcze nie wiedzieli, że za chwilę przyjdzie im wypisać najbardziej stresujący mandat w ich dotychczasowej karierze.
Zatrzymanie prawa jazdy komendantowi. Dariusz Dźwierzyński był pasażerem
Gdy mundurowi podeszli do okna nieoznakowanego radiowozu, zapadła grobowa cisza. Za kierownicą siedział ich bezpośredni przełożony, podinsp. Janusz Kiszka. Co więcej, zdziwienie było tym większe, gdy funkcjonariusze zorientowali się, kto zajął miejsce na prawym fotelu.
Pasażerem okazał się pierwszy zastępca komendanta, mł. insp. Dariusz Dźwierzyński. Mimo ogromnego szoku i niewyobrażalnej presji, interweniujący funkcjonariusze nie mieli litości dla najwyższego dowództwa.
Policjanci wykazali się absolutnym profesjonalizmem, udowadniając, że na drodze nikt nie może liczyć na ulgowe traktowanie. Nałożyli mandat karny dla policjanta, punkty karne oraz orzekli zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące.
Facebook: Policja radzyńska
CZYTA TAKŻE: Znalazła to w pokoju 16-latka i poszła na policję. Internauci nie mają litości dla matki z Krakowa: "To jest dno"
Mandat dla komendanta policji w Przemyślu. Janusz Kiszka komentuje utratę prawa jazdy
Wielu decydentów na jego miejscu próbowałoby zamieść tak niewygodną sprawę pod dywan, ale Komendant Policji Przemyśl postąpił inaczej. Janusz Kiszka nie chowa głowy w piasek i przerywa milczenie w sprawie swojego pirackiego rajdu.
Jego oficjalne oświadczenie błyskawicznie obiegło media, a w komentarzach aż roi się od skrajnych opinii. Zamiast szukać wymówek, szef KMP Przemyśl postanowił publicznie pochwalić podwładnych, którzy wlepili mu surową karę.
Wyrażam uznanie dla interweniujących funkcjonariuszy za właściwą postawę oraz realizację obowiązków służbowych zgodnie z zasadą równości wobec prawa. Funkcjonariusze działali zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oraz zasadami etyki zawodowej, wykazując się pełnym profesjonalizmem i bezstronnością
Ukarany oficer przyznał bez ogródek, że to dla niego wyjątkowo bolesna lekcja pokory. Zaznaczył, że w pełni akceptuje nałożone sankcje.
Mam świadomość popełnionego wykroczenia i w pełni akceptuję wszystkie wynikające z niego konsekwencje. Zaistniała sytuacja jest dla mnie szczególnie istotną lekcją, która potwierdza że każdy – niezależnie od zajmowanego stanowiska – podlega tym samym przepisom prawa. Pełniąc funkcję komendanta miejskiego policji, mam świadomość szczególnej odpowiedzialności, jaka wiąże się z tym stanowiskiem. Jednocześnie jednak pozostaję człowiekiem – a ludzka natura, choć zobowiązana do najwyższych standardów, nie jest wolna od błędów. Nie stanowi to usprawiedliwienia dla mojego zachowania, lecz wyraz szczerej refleksji nad jego przyczynami i konsekwencjami
instagram.com/monikakarinachewbacca, materiały policyjne
CZYTAJ WIĘCEJ: Drugie oblicze luksusowego życia na Florydzie. Polka odebrała życie dzieciom, gdy mąż zarabiał na "amerykański sen"
Utrata prawa jazdy a czarne Audi. Prawda o komendancie wychodzi na jaw
Odebranie uprawnień tak prominentnej osobie natychmiast wywołało w mieście lawinę podejrzeń. Mieszkańcy zaczęli patrzeć policji na ręce, a w sieci pojawiły się plotki, że komendant za nic ma nałożony zakaz.
Tajemniczy ślad prowadził do luksusowego, czarnego Audi, w którym rzekomo widywano ukaranego oficera. Ostatecznie jednak prawda wychodzi na jaw, ucinając wszelkie spiskowe teorie.
Policja kategorycznie zdementowała doniesienia o łamaniu prawa przez przełożonego. Czarne Audi należy do jego żony i to ona pełni teraz funkcję szofera rodziny. Starosta nie wycofał się z kary, co dobitnie potwierdziła mł. asp. Karolina Kowalik.
Wszystkie czynności związane ze stwierdzonym wykroczeniem oraz zatrzymaniem prawa jazdy wobec komendanta zostały wykonane zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Ponadto informuję, że decyzja dotycząca zatrzymania prawa jazdy pozostaje w mocy i nie została w żaden sposób zmieniona ani uchylona
Kim jest Janusz Kiszka? Odznaczenia, doktorat i bolesna lekcja
Podinsp. Janusz Kiszka to postać o ogromnych wpływach w lokalnych strukturach mundurowych. Służy w policji od 1996 roku, a prestiżowy fotel komendanta w Przemyślu objął w kwietniu 2021 roku.
Może się pochwalić nieskazitelną dotąd karierą, państwowymi odznaczeniami oraz prestiżowym stopniem doktora nauk o bezpieczeństwie. Jak widać, nawet doktorat nie pomógł, gdy noga na pedale gazu stała się po prostu zbyt ciężka.
Ta bezprecedensowa sytuacja pokazuje jednak, że policja Przemyśl działa bez zarzutu. Rekordowy mandat dla komendanta to najlepszy dowód na to, że przed radarem wszyscy są równi, a mundur nie daje immunitetu na łamanie przepisów.