Romuald Lipko z Budki Suflera przed śmiercią pożegnał się ze wszystkimi, oprócz ukochanej żony. Powód wyciska łzy

Romuald Lipko z Budki Suflera przed śmiercią pożegnał się ze wszystkimi, oprócz ukochanej żony. Powód wyciska łzy

Romuald Lipko z Budki Suflera przed śmiercią pożegnał się ze wszystkimi, oprócz ukochanej żony. Powód wyciska łzy

Romuald i Dorota Lipko / Fot. AKPA

Przez 49 lat wspólnego życia byli absolutnie nierozłączni, jednak w tym najważniejszym, ostatecznym momencie zapadła głucha cisza. Gdy wybitny kompozytor i lider zespołu Budka Suflera odchodził po ciężkiej walce z chorobą, żegnał się z przyjaciółmi, ale swojej ukochanej żonie nie powiedział "do widzenia". Dorota Lipko przez pół wieku trwała w cieniu muzycznego mistrza jako jego największe oparcie i wierna towarzyszka. Dziś samotnie musi mierzyć się z przerażającą pustką, a powód, dla którego mąż z nią nie porozmawiał przed śmiercią, po prostu łamie serce.

Reklama

Historia miłości Romualda i Doroty Lipko

Wszystko zaczęło się w czasach, gdy o stadionowych koncertach i milionowych nakładach płyt nikt jeszcze nie marzył. Mieli zaledwie po 20 lat, gdy spotkali się w wiejskim Domu Kultury w Milejowie. On stawiał tam swoje pierwsze muzyczne kroki, a ona przyjechała na zawodowy staż. Szybko wpadli sobie w oko, choć początkowo nic nie zapowiadało aż tak potężnego uczucia.

Dostałam pracę w domu kultury, a mój małżonek w tym domu kultury prowadził zespół Mirabelki

To, co niemal natychmiast zahipnotyzowało młodą stażystkę, to niezwykły magnetyzm i barwa głosu przyszłego kompozytora.

Ja szalenie reaguję na głos, a ten głos był taki dojrzały, że absolutnie zdominował wszystkie inne cechy

Prawdziwym przełomem okazał się niesamowity zbieg okoliczności związany z datami ich imienin, które przypadają dzień po dniu. To pełne życzliwości spotkanie stało się iskrą, która zapłonęła na kolejne dekady.

Okazało się, że to było przed imieninami moimi i męża, ponieważ ja obchodzę 6 lutego, a mąż 7 lutego. Żegnając się i nie wiedząc, że zostaniemy parą, pożyczyliśmy sobie wszystkiego dobrego

Budka Suflera, Krzysztof Cugowski, Romuald Lipko, Tomasz Zeliszewski, Felicjan Andrzejczak scena z: Budka Suflera, Krzysztof Cugowski, Romuald Lipko, Tomasz Zeliszewski, Felicjan Andrzejczak
Fot. Karewicz/ AKPA

CZYTAJ WIĘCEJ: Krzysztof Cugowski i Romuald Lipko — to było przyczyną konfliktu gwiazd Budki Suflera

Małżeństwo Doroty i Romualda Lipko w Kazimierzu Dolnym

Gdy polska scena tętniła życiem, a niejedna rozgogolona gwiazda szokowała swoimi kreacjami, on wolał spokój u boku ukochanej. Komponował największe hity dla takich sław jak Izabela Trojanowska czy Anna Jantar, ale zawsze wracał do swojej życiowej przystani. To właśnie ta stabilność sprawiła, że historia miłości Romualda Lipko i jego żony Doroty uchodziła za absolutny fenomen w świecie show-biznesu. Twórca przebojowego albumu "Nic nie boli tak jak życie" doskonale wiedział, że to Dorota jest fundamentem jego artystycznego spokoju.

Moja żona to nie jest typ "zołzy", zresztą z taką bym nie wytrzymał, bo ja nie lubię się kłócić. W trudnych kwestiach zawsze dochodziliśmy rozmową do rozwiązania sprawy. Myślę, że Dorota wiedziała, jak bardzo kocham to, co robię. Ona zajmowała się naszym synem Remigiuszem, a ja byłem odpowiedzialny za sprawy finansowe. Taki mieliśmy podział i on się dobrze sprawdził

Przez ostatnie dwadzieścia lat ich wspólnym azylem był piękny dom w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Artysta, znany ze swojej ujmującej bezpośredniości, zapytany kiedyś o sekret tak trwałego związku, z uśmiechem wymieniał doskonałe porozumienie i:

Cudowny seks

Para doczekała się syna, Remigiusza, który ukończył prawo i administrację na UMCS i dziś prowadzi własny biznes. Ogromnym szczęściem dla małżonków stały się narodziny wnuczki Laury. Lider zespołu Budka Suflera był w tej roli absolutnie zakochany.

Każdemu życzę, by na stare lata został dziadkiem, bo wtedy przeżywa się po prostu drugą młodość. [...] Jest takim szczęściem, że tylko żałować, że mam tylko jedno

Dorota i Romuald Lipko Dorota i Romuald Lipko / fot. Baranowski Michał/AKPA

Jak zmarł Romuald Lipko i dramatyczna diagnoza

Sielanka pękła jak bańka mydlana w jeden zwyczajny poranek. Wystarczyło jedno spojrzenie w oczy męża, by Dorota poczuła lodowaty strach.

Przed śniadaniem zapytałam go, czy wie, że ma zażółcone białka. Jak zawsze denerwował się, że coś widzę i mówił "Szukasz u mnie choroby", to tym razem powiedział: "Tak, wiem". Ja mówię: "To nie jesz śniadania. Idziemy robić badania"

Kilkadziesiąt godzin później usłyszeli diagnozę, która brzmiała jak wyrok. Rozpoznano bardzo rzadki i niebezpieczny nowotwór dróg żółciowych wątroby. W pierwszej chwili szok był tak potężny, że żona artysty wypierała znaczenie słów lekarza.

Pamiętam telefon profesora, który badał męża. Zadzwonił i mówi: "Panie Romualdzie, no nie wiem, jak mam panu to powiedzieć, ale to jest nieoperowalny". A ja w szoku i desperacji, pomyślałam, że to chyba dobrze, że nie trzeba operować. Zupełnie pomyliłam pojęcia... Trwało to tylko pół roku

Zaledwie kilka lat wcześniej kompozytor założył Romuald Lipko Band, a teraz choroba błyskawicznie odbierała mu siły. Mimo przeszczepu wątroby we wrześniu 2019 roku, muzyk zaczął gasnąć w oczach.

Romuald Lipko przy fortepianie scena z: Romuald Lipko, SK:, , fot. Baranowski Michał/AKPA

Wdowa po Romualdzie Lipko przerywa milczenie

Walka z bezlitosnym rakiem trwała zaledwie pół roku. Muzyk zmarł w nocy z 6 na 7 lutego 2020 roku w rodzinnym Lublinie. Zostawił po sobie setki przebojów i złamane serca fanów w całej Polsce.

Najbardziej wstrząsający jest jednak fakt, jak wyglądały jego ostatnie chwile. Świadomy swojego stanu artysta wiedział, że zegar tyka nieubłaganie. Choć witał znajomych, by zamienić z nimi kilka słów na koniec, ominął swoją największą życiową miłość. Dziś wdowa wyznaje bez ogródek, dlaczego tak się stało.

Przychodzili znajomi się żegnać. Z nami się nie pożegnał, ponieważ ja cały czas mu dawałam taką nadzieję. Nie mogłam inaczej

- podsumowauje Dorota Lipko.

Wspomnienia o Romualdzie Lipko w pustym domu

Po utracie partnera Dorota Lipko została sama ze wspomnieniami, rozdarta pomiędzy mieszkaniem w Lublinie a domem w Kazimierzu. Czas w ich azylu jakby się zatrzymał. W sypialni wciąż sterczała kołdra pozostawiona przed wyjazdem do szpitala, a w szafie cierpliwie czekał pokrowiec z ubraniami mistrza.

Choć dom utonął w żałobnej ciszy, zdarzył się w nim moment, który dosłownie mrozi krew w żyłach. W pierwszą rocznicę śmierci artysty wdowa doświadczyła sceny rodem z hollywoodzkiego thrillera. Złowrogą, przejmującą ciszę w Kazimierzu Dolnym przerwał potężny huk.

Nie wiem gdzie, ale ciągle gdzieś mnie otacza. W pierwszą rocznicę śmierci mieliśmy taką sytuację, że stał tutaj na tarasie przed domem piękny, fioletowy fortepian. I ten fortepian w pierwszą rocznicę śmierci wywrócił się do góry nogami. Ja po prostu zaniemówiłam... Tak, czuję jego obecność

Dziś, gdy spaceruje po pustych korytarzach, czuje przy sobie ducha męża, który tak wcześnie ją opuścił. A zapytana o to, za czym tęskni najmocniej, wciąż wskazuje na to samo, co uwiodło ją niemal pół wieku temu w wiejskim domu kultury.

Najbardziej brakuje mi Romka głosu

Tak dziś wygląda najmłodszy syn Krzysztofa Cugowskiego. Nowym wizerunkiem odciął się od ojca i braci.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama