Minęło już prawie osiem lat od przedwczesnej śmierci legendy polskiej muzyki. Choć niepowtarzalna Kora z pewnością patrzy na to z zaświatów, jej bliscy toczą zacięty bój. To, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami sali sądowej, odbiera mowę. Syn gwiazdy Mateusz Jackowski zrzuca zasłonę milczenia, odsłaniając bolesne kulisy relacji z ojczymem, Kamilem Sipowiczem. Spór o spadek po artystce przypomina dziś scenariusz jak z mrocznego filmu.
Majątek Kory Jackowskiej kością niezgody. Syn i mąż piosenkarki w sądzie
Legenda polskiego rocka, Olga "Kora" Jackowska, odeszła w lipcu 2018 roku po heroicznej walce z chorobą nowotworową. Uwielbiana przez miliony wokalistka nie zostawiła po sobie testamentu, co błyskawicznie stało się zarzewiem potężnego konfliktu. Prawo do podziału majątku mają wdowiec Kamil Sipowicz oraz dwóch synów gwiazdy – Szymon Sipowicz i Mateusz Jackowski. Mężczyźni zupełnie nie potrafią się dogadać, a ta trudna sprawa spadkowa gwiazd przedłuża się w nieskończoność. Syn piosenkarki otwarcie mówi, dlaczego ostateczna ugoda spadkowa okazała się niemożliwa do zrealizowania.
Po śmierci mamy, która nie pozostawiła testamentu, nie doszliśmy z moim ojczymem do porozumienia jeśli chodzi o kwestie spadkowe i spuściznę po moich rodzicach. Chcąc nie chcąc musiałem wejść na drogę prawną. Oprócz tego, że Kamil był mężem mojej mamy, był także producentem i wydawcą części dorobku moich rodziców, więc to wszystko jest bardzo skomplikowane
Na zdj.: Mateusz Jackowski, Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Relacja Mateusza Jackowskiego z Kamilem Sipowiczem. Kiedyś rodzina, dziś obcy ludzie
Kulisy tego sądowego dramatu są znacznie bardziej wstrząsające, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. W tej bitwie chodzi nie tylko o gigantyczny spadek po Korze, ale przede wszystkim o złamane serce i brutalnie zniszczone zaufanie. Mateusz Jackowski zdradził, że niezwykle zależało mu na spokoju, dlatego wielokrotnie proponował ojczymowi sprawiedliwy rozejm. Niestety, w jego relacji Kamil Sipowicz bez hamulców odrzucał każdą wyciągniętą dłoń. Dawny członek rodziny dziś po prostu idzie w zaparte, całkowicie ignorując próby polubownego zakończenia sprawy.
Podjąłem wiele prób ugody z Kamilem [Sipowiczem - przyp. red.], osobiście i przez prawników, ale były one za każdym razem przez niego odrzucane. Jest to podwójnie przykre, bo zawsze traktowałem go jak członka rodziny, zna mnie przecież od dziecka. Nie możemy się jednak porozumieć, więc sprawa w sądzie trwa i nie widać jej końca. Gdyby była chęć porozumienia ze strony Kamila, mogłaby zakończyć się bardzo szybko, nawet w ciągu tygodnia
AKPA
Walka o fortunę i hity, które zna każdy Polak
O co dokładnie toczy się ta wycieńczająca gra? Oprócz cennych nieruchomości, na sądowej szali leży spuścizna artystyczna Maanamu oraz nieśmiertelne przeboje, które pisała Kora. Legendarny Marek Jackowski i charyzmatyczna wokalistka nie zostawili jasnych wytycznych, więc to prawa autorskie do ich utworów wywołują dziś największe spory. Stawka jest kosmiczna. Mecenas nie pozostawia złudzeń – te utwory to kura znosząca złote jajka, co potęguje walkę o każdy procent udziałów.
Autorskie prawa majątkowe obowiązują przez 70 lat po śmierci artysty i w całości wchodzą do spadku. Problem w tym, że ich wartość jest nieprzewidywalna. Utwory mogą po latach wrócić do łask, zyskując nagle ogromną popularność, jak to miało miejsce w przypadku piosenek z lat 80. (…) Jeśli jeden spadkobierca otrzymuje np. nieruchomość, musi spłacić pozostałych zgodnie z ich udziałami. Podobnie jest w przypadku praw autorskich. One również mogą przypaść jednej osobie, ale wtedy trzeba zapewnić odpowiednią rekompensatę pozostałym w formie innych przedmiotów wchodzących w skład spadku albo poprzez spłatę pieniężną. (…) Skład spadku to jedno, ale jego wartość musi być precyzyjnie ustalona. To właśnie powoduje największe przeciągnięcia
- mówił dla Faktu mecenas Jakub Placek.
AKPA
Biograficzna wojna trwa. Rodzina Jackowskich blokuje film o Korze?
Okazuje się, że walka o nieruchomości i tantiemy to i tak dopiero wierzchołek góry lodowej. Atmosfera między zwaśnionymi stronami stała się gęsta jak nigdy dotąd, gdy na jaw wyszły plany realizacji wielkiej filmowej biografii Kory. Mateusz Jackowski oraz rodzina Marka Jackowskiego o projekcie mieli dowiedzieć się... z mediów.
Syn artystki nie kryje oburzenia faktem, że Kamil Sipowicz podjął kluczowe decyzje o ekranizacji życia ich wspólnej matki i żony całkowicie za ich plecami. Rodzina Jackowskich już podjęła kroki prawne, by zablokować produkcję. Twierdzą, że bez ich zgody i rzetelnej korekty merytorycznej (Mateusz wytyka błędy merytoryczne nawet w autoryzowanej przez Sipowicza książce "Się żyje"), film nie ma prawa powstać.
Jesteśmy gotowi rozmawiać, ale nie pozwolimy na kłamstwa i pomijanie roli mojego ojca
– grzmi syn gwiazdy.
To sprawia, że proces spadkowy, który miał dotyczyć "tylko" pieniędzy, stał się batalią o to, kto ma prawo pisać historię legendy polskiego rocka. Na ten moment przepaść między nimi jest nie do zasypania, a wspólna kawa, o której marzyli fani Maanamu, wydaje się dziś absolutną abstrakcją.