Protokół zniszczenia w PKOl! Legendy sportu żądają dymisji Piesiewicza: "350 milionów strat i oszukani olimpijczycy"

Protokół zniszczenia w PKOl! Legendy sportu żądają dymisji Piesiewicza: "350 milionów strat i oszukani olimpijczycy"

Protokół zniszczenia w PKOl! Legendy sportu żądają dymisji Piesiewicza: "350 milionów strat i oszukani olimpijczycy"

Jakub Rutnicki, minister sportu i turystyki i Radosław Piesiewicz, Prezes PolKOl / Fot. x.com/sport_gov_pl; instagram.com/radoslawpiesiewicz

Minister Sportu i Turystyki Jakub Rutnicki oraz inne legendy polskiego sportu nie zamierzają dłużej milczeć. Za zamkniętymi drzwiami PGE Narodowego odpalił się protokół zniszczenia, a na jaw wyszły porażające fakty. W tle jest 350 milionów złotych strat, 35 tysięcy oszukanych Polaków i upokorzeni olimpijczycy, którzy zostali z niczym. Afera wokół Polskiego Komitetu Olimpijskiego i jego prezesa uderza w samo serce polskiego sportu.

Reklama

Dlaczego związki sportowe żądają dymisji Radosława Piesiewicza?

W sieci wrze, a fani sportu nie zostawiają na prezesie Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosławie Piesiewiczu suchej nitki. Czarę goryczy przelało pilne spotkanie zwołane przez ministra sportu. Jakub Rutnicki i przedstawiciele 52 związków sportowych uderzyli pięścią w stół, domagając się natychmiastowego odejścia Radosława Piesiewicza z funkcji szefa PKOl. Brudna prawda wychodzi na jaw – wizerunek polskiego sportowca, który powinien być świętością, został bezpardonowo wykorzystany.

W imieniu zjednoczonego środowiska oficjalne oświadczenie odczytał Robert Korzeniowski. Legenda lekkoatletyki postawiła sprawę jasno, a treść ultimatum po prostu wbija w fotel.

Wyrażamy stanowczą dezaprobatę wobec działań prezesa PKOl Radosława Piesiewicza, które doprowadziły do naruszenia zaufania do PKOl i polskich sportowców, a w konsekwencji wywołały poważne skutki wizerunkowe dla całego systemu sportu, w tym podmiotów wspierających polski sport, tj. spółek skarbu państwa i Wojska Polskiego

Składamy wspólny apel - jako przedstawiciele związków sportowych - o natychmiastowe złożenie dymisji Radosława Piesiewicza z pełnienia funkcji prezesa PKOl!

Karol Nawrocki i polscy sportowcy - Igrzyska Zimowe 2026 Karol Nawrocki i polscy sportowcy - Igrzyska Zimowe 2026 / Fot. instagram.com/radoslawpiesiewicz

Afera Zondacrypto w PKOl – o co chodzi w śledztwie prokuratury?

Głównym powodem buntu jest toksyczna współpraca Polskiego Komitetu Olimpijskiego z giełdą kryptowalut Zondacrypto, która pełniła rolę sponsora generalnego organizacji. Prokuratura w Katowicach prowadzi już śledztwo w sprawie gigantycznych oszustw i prania brudnych pieniędzy na zawrotną kwotę. Skala dramatu rośnie z każdym dniem, pociągając za sobą tysiące ofiar.

Najbardziej oburza jednak los naszych reprezentantów. Zamiast obiecanych nagród za wybitne osiągnięcia z zimowych igrzysk we Włoszech, tacy zawodnicy jak Kacper Tomasiak dostali "wirtualne nic" w formie bezwartościowych tokenów, których nie da się spieniężyć. Adam Małysz nie gryzie się w język i wyznaje bez ogródek: "Ostrzegaliśmy przed tym sponsorem". Prezes Polskiego Związku Narciarskiego jasno podkreślił, że to zawodnicy ponieśli największe konsekwencje tego układu.

Podpisuję się pod tymi słowami. Jesteśmy dziś najbardziej poszkodowani przez tę umowę, choć ostrzegaliśmy, że ten sponsor nie jest stabilny. Mam nadzieję, że po tym spotkaniu w końcu zaczniemy działać

Z kolei minister sportu podsumował ten PKOl skandal z Zondacrypto twardymi danymi. Szczęka opada, gdy czyta się te przerażające liczby, za którymi kryją się ludzkie dramaty.

350 milionów złotych strat, 35 tysięcy oszukanych Polaków, medaliści, którzy nie otrzymali pieniędzy, a nawet jeśli je dostaną, to tysiące Polaków pozostaną ze stratą. I w to wszystko zamieszany jest wizerunek polskiego sportowca

Adam Małysz w trakcie konferencji prasowej po spotkaniu ws. sytuacji w PolKOl Adam Małysz w trakcie konferencji prasowej po spotkaniu ws. sytuacji w PolKOl / Fot. x.com/piotr_borys

CZYTAJ TAKŻE: Rozgogolona Jutta Leerdam w skąpym bikini. Miss Igrzysk pokazała za dużo? Fani: "Najpiękniejsza kobieta świata"

Czy zarząd PKOl może odwołać prezesa przed końcem kadencji?

Na zmasowany atak ze strony legend sportu organizacja odpowiada wymownym milczeniem. Rzeczniczka PKOl ucięła dyskusję krótko: "Nie komentujemy doniesień medialnych". Sam prezes ucieka od odpowiedzialności za nagrody dla olimpijczyków 2026, zasłaniając się karami umownymi, na które komitetu rzekomo nie stać.

Od strony prawnej cała sytuacja to prawdziwa prawna bomba. Znany ekspert, dr Paweł Kokot, dla Przeglądu Sportowego Onet.pl potwierdza, że dymisja Piesiewicza wbrew jego woli to istny tor przeszkód. Walne Zgromadzenie nie ma w statucie zapisanych kompetencji do zwalniania prezesa. Wynika z tego, że Radosław Piesiewicz jest na swoim stanowisku niemal zabetonowany, a jedyną furtką pozostaje bunt wewnątrz węższego grona działaczy.

Taka interpretacja statutu PKOl prowadzi do wniosku, że organem władnym do odwołania prezesa w trakcie kadencji jest zarząd, a nie Walne Zgromadzenie. Z artykułu 19 ust. 3 wynika, że w trakcie kadencji danego zarządu PKOl to ów zarząd jest władny do podjęcia uchwały o odwołaniu z grona swoich członków takiej osoby, która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków.

Klucz do rozwiązania tego impasu leży teraz w rękach 39 członków zarządu PKOl. By przegłosować odwołanie prezesa, potrzebują 2/3 głosów. Czy legendy sportu zdołają wygrać z "zabetonowanym" prezesem? Polska czeka na ruch Piesiewicza, który wciąż milczy.

Ojciec przycinał mu narty, matka pilnowała ocen. To oni stoją za sukcesem 19-letniego Kacpra Tomasiaka
Źródło: instagram.com/kacper.tomasiak
Reklama
Reklama