58-letnia pani Edyta z miejscowości Mokre zginęła na oczach swojego syna podczas poszukiwania zrzutów jeleni w okolicach miejscowości Płonna. O godzinie 10:26 w czwartek, 23 kwietnia 2026 roku przerażony 27-latek wezwał pomoc ze wzniesienia w pobliżu góry Żurawianka. To, co wydarzyło się w gęstym lesie, przypomina scenariusz mrocznego thrillera. Świadomość, że młody mężczyzna musiał na żywo słuchać śmierci własnej matki przez telefon, wywołuje autentyczne ciarki na plecach.
Tragedia w Płonnej. Jak doszło do ataku niedźwiedzia w gminie Bukowsko?
Do koszmarnego zdarzenia doszło w czwartek 23 kwietnia 2026 roku w trudno dostępnym terenie Beskidu Niskiego. Matka i syn wybrali się do lasu, by wspólnie zebrać popularne o tej porze roku zrzuty jeleni. W pewnym momencie rozdzielili się w zaroślach, co w takich okolicznościach jest całkowicie normalną praktyką wśród zbieraczy. Żadne z nich nie przypuszczało, że ta decyzja przypieczętuje los kobiety.
Kobieta niespodziewanie dostrzegła między drzewami sylwetkę przypominającą młode zwierzę i natychmiast chwyciła za telefon. Wykręciła numer syna, aby poinformować go, że idzie za tak zwanym "cielątkiem", a więc w jej opinii – młodym jeleniem. 58-latka nie miała najmniejszego pojęcia, że weszła w pułapkę bez wyjścia, a za chwilę nastąpi brutalny atak niedźwiedzia.
OSP KSRG Bukowsko
Śmierć 58-latki w Bieszczadach. Relacja brata ofiary o ostatnich chwilach kobiety
To właśnie przez słuchawkę rozegrał się największy, paraliżujący wręcz dramat. Dawid zamiast radosnej opowieści o sarnie, usłyszał rozdzierający wrzask matki walczącej o życie. Paweł Winkowski, brat zmarłej kobiety, opisał ten mrożący krew w żyłach moment z niezwykłymi szczegółami. Internauci są wstrząśnięci tym, że młody mężczyzna był naocznym, a właściwie "nausznym" świadkiem brutalnego końca życia 58-latki.
W pewnym momencie Dawid z Edytą rozdzielili się. Jakiś czas potem siostra zadzwoniła do syna, bo zauważyła "cielątko", czyli młode jelenia. Szła za nim i nagle rozległ się potężny krzyk: "Dawid, niedźwiedź, Dawid!" Syn usłyszał już tylko krzyki, pisk i ryk niedźwiedzia. Po chwili wszystko się skończyło
Zaraz po tym dramatycznym wezwaniu zapanowała głucha, nienaturalna cisza. 27-latek natychmiast ruszył na gorączkowe poszukiwania i po chwili odnalazł matkę zalaną krwią na leśnym poszyciu. Kobieta odniosła śmiertelne obrażenia głowy, nie dając ratownikom żadnego pola do działania. Policjanci napotkali ogromne trudności z samym dotarciem na miejsce tragedii.
Zgłoszenie otrzymaliśmy dzisiaj o godz. 10.26. Z informacji przekazanych przez zgłaszającego wynikało, że w kompleksie leśnym w miejscowości Płonna miało dojść do ataku niedźwiedzia. Policjanci po dotarciu na miejsce ujawnili zwłoki 58-letniej kobiety, która posiadała widoczne obrażenia.
Służby ratunkowe niewiele mogły zrobić dla poszkodowanej, co tylko potęguje tragizm tej historii. Ciało w lesie asekurowali funkcjonariusze wyposażeni w długą broń z obawy o nagły powrót drapieżnika. Strażacy musieli zderzyć się z wyjątkowo trudnym, drastycznym widokiem.
Strażacy byli na miejscu pierwsi wraz z policjantami. Ze względu na uszkodzenia ciała odstąpili od czynności medycznych, a po godzinie 12.00 ratownicy medyczni stwierdzili zgon kobiety
AKPA; instagram.com/wojciechmannofficial
CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Olechowski nie żyje. Wojciech Mann w żałobie po przyjacielu. Nauczyciel surowo zabraniał im się zadawać
Populacja niedźwiedzi na Podkarpaciu. Dlaczego drapieżnik zaatakował ludzi?
Komentatorzy z całej Polski zadają sobie teraz jedno pytanie: dlaczego w ogóle doszło do tak krwawego starcia? Z ustaleń wynika, że ofiara prawdopodobnie nieświadomie weszła pomiędzy dorosłą niedźwiedzicę a jej młode. W bezlitosnych prawach natury oznacza to dla intruza natychmiastowy wyrok. Jan Mazur z miejscowego nadleśnictwa bez ogródek wyjaśnił, jak realne jest obecnie ryzyko w tych lasach.
Tutaj bytuje trzy samice z młodymi. W związku z tym może weszli ci ludzie między młode a dorosłe niedźwiedzice, to się najczęściej zdarza takie ataki.
facebook.com/BukowskoGmina
Bezpieczeństwo w gminie Bukowsko. Władze apelują o unikanie lasów w rejonie Płonnej
Przedstawiciele lokalnej administracji nie ukrywają swojej bezsilności i wściekłości. Starosta sanocki Robert Pieszczoch oraz wójt gminy Bukowsko Marek Bańkowski osobiście stawili się w okolicach miejsca tragedii. Włodarze żądają systemowych rozwiązań prawnych i powołują się na państwa sąsiadujące, w których kontrola populacji niebezpiecznych dla ludzi drapieżników przebiega sprawniej.
Przekazujemy to do regionalnego dyrektora ochrony środowiska, ewentualnie dostajemy zgodę na płoszenie, a z drugiej strony mamy konkretną wiedzę od naszych przyjaciół, partnerów ze Słowacji, gdzie tam jest konkretne ograniczanie populacji zwierząt drapieżnych. Bo uznano na terenie Słowacji, tak jak my wszyscy potwierdzamy to, drapieżników jest zwyczajnie za dużo na tym obszarze.
Podczas gdy na miejscu pracują powołani przez prokuratora biegli, samorząd próbuje opanować powszechną panikę. Aby uniknąć kolejnych dramatów, wydano oświadczenie, którego nikt z mieszkańców nie powinien ignorować. Opublikowano bezwzględny apel o unikanie lasów w rejonie miejscowości: Płonna, Wysoczany, Szczawne i Bukowsko, licząc na zdrowy rozsądek obywateli.
W związku ze śmiertelnym atakiem niedźwiedzia na kobietę w miejscowości Płonna (gmina Bukowsko) zwracamy się z pilną prośbą do wszystkich mieszkańców oraz osób przebywających w okolicy o bezwzględne powstrzymanie się od wchodzenia do pobliskich terenów leśnych oraz nieprzyjeżdżanie na miejsce zdarzenia