Wojtek i Dorota to małżeństwo, które udowodniło, że w telewizji nie ma miejsca na sentymenty. Zwycięzcami pierwszego sezonu polskiej edycji programu "The Traitors" zostali tytułowi Zdrajcy – Iza oraz Wojtek, którzy podzielili między siebie zawrotną kwotę 369 200 złotych. Droga do fortuny wymagała jednak brutalnej strategii. Aby wygrać, Wojtek bez mrugnięcia okiem wyeliminował własną żonę.
Wojtek i Iza wygrywają "The Traitors". Dlaczego mąż wyrzucił Dorotę?
Wojtek, zwycięzca pierwszej edycji "The Traitors", pokazał całej Polsce, że dla niemal 370 tysięcy złotych można na chwilę zapomnieć o węźle małżeńskim. Będąc w roli tytułowego Zdrajcy, stanął przed nie lada wyzwaniem. Musiał w tajemnicy przed wszystkimi, w tym przed własną partnerką, sukcesywnie wyrzucać kolejnych graczy.
Ostatecznie chłodna kalkulacja wygrała z romantyzmem, a mężczyzna zdecydował się usunąć z telewizyjnego formatu ukochaną Dorotę. Wyobrażacie sobie te ciche dni i obiad we wspólnej kuchni po powrocie z planu? Pieniądze szczęścia nie dają, ale z pewnością pomagają przełknąć gorycz porażki. Na szczęście telewizyjna zdrada mogła zostać osłodzona gigantycznym zastrzykiem gotówki, którą Wojtek ostatecznie podzielił z drugą triumfatorką, Izą.
instagram.com/thetraitorstvn
Wojtek tłumaczy swoją decyzję o eliminacji żony
Zastanawiające jest, co tak naprawdę kierowało mężem, który metodycznie eliminuje w grze swoją żonę. Jak sam później przyznał, wcale nie chodziło o czyste wyrachowanie, ale o... specyficzną formę małżeńskiej troski. Chciał po prostu oszczędzić ukochanej moralnych dylematów.
Wojtek postanowił wytłumaczyć się z tej telewizyjnej intrygi w rozmowie z serwisem Pudelek, jakiej oboje udzielili tuż po zakończeniu pierwszej edycji "The Traitors". Przyznał, że przejście na "ciemną stronę mocy" kosztowało go sporo nerwów.
Ja po prostu nie umiem okłamywać mojej żony. I wiedziałem, że ona po prostu już zaczyna podejrzewać mnie. Ja już wiedziałem po prostu, że ona już zaczyna wiedzieć, że ja przeszedłem na tę ciemną stronę mocy. Ja też jej chciałem w pewien sposób ograniczyć ten dylemat moralny, bo miałaby straszny dylemat, co zrobić. Czy chronić mnie, pomimo że tam coś podejrzewa, czy być lojalnym graczem wobec innych. A wiadomo, że format jest taki, że nie możemy się narażać, nie możemy ustalać nic, tylko musimy po prostu być w tej grze. No i postanowiłem to też przekuć w jakąś tam swoją strategię.
Związek Doroty i Wojtka po finale programu telewizyjnego
Widzowie zachodzili w głowę, czy ten telewizyjny rozwód przełoży się na ich prywatne życie. W końcu nie codziennie partner wysyła partnerkę do domu, inkasując za to obrzydliwie duże pieniądze! Jak jednak wyjaśniła poszkodowana w wywiadzie z Pudelkiem po finale show, spisek przed kamerami wcale nie był powodem do wnoszenia o separację.
Okazuje się, że Dorota doskonale rozumiała ten chłodny ruch i wcale nie zamierzała robić mężowi awantur o przyspieszone pakowanie walizek.
To było jedyne słuszne wyjście, jakie Wojtek mógł zrobić, no bo ja już byłam na jego tropie i to była kwestia kilku godzin, żebym ja się upewniła, że on jest zdrajcą, a wówczas nie wiem, w jaką stronę ta gra by się potoczyła, czy byłabym lojalna wobec Wojtka, czy wobec lojalnych.
Wygląda na to, że widmo spania na kanapie minęło równie szybko, co na koncie pojawiła się wygrana. W tej samej rozmowie po finale uczestniczka reality show rozwiała wszelkie wątpliwości na temat przyszłości ich małżeństwa, raz na zawsze ucinając medialne spekulacje.
Oczywiście, że jesteśmy parą i żaden program tego nie zmieni nigdy.
Trudno nie przyznać, że wspólny i odpowiednio zasilony portfel potrafi skutecznie łagodzić obyczaje. Wybaczenie mężowi publicznej zdrady z pewnością przychodzi dużo łatwiej, gdy do wydania jest góra pieniędzy!