Anita Włodarczyk to absolutna legenda światowego sportu, która w swojej kolekcji posiada trzy złote medale olimpijskie oraz cztery tytuły mistrzyni świata. W maju 2026 roku, przy okazji premiery filmu dokumentalnego "Anita", lekkoatletka udzieliła głośnego wywiadu portalowi Sport.pl, w którym bez owijania w bawełnę rozliczyła się z bolesną przeszłością. Mistrzyni wróciła wspomnieniami do bezczelnych kłamstw rosyjskiej rywalki oraz toksycznych relacji, które ostatecznie musiała uciąć grubą kreską.
Lalka Barbie na wzór mistrzyni i rekordy nie do pobicia
Anita Włodarczyk to nie tylko maszyna do wygrywania, ale też ikona popkultury. Jako jedna z nielicznych Polek doczekała się własnej lalki Barbie, stworzonej przez firmę Mattel na jej podobieństwo. Nic w tym dziwnego, skoro jej rekord świata wynoszący 82,98 m pozostaje od lat poza zasięgiem rywalek. Włodarczyk w trakcie swojej fenomenalnej kariery poprawiała ten wynik aż sześciokrotnie, udowadniając, że w rzucie młotem nie ma sobie równych.
Doping na igrzyskach w Londynie i opóźniony o lata medal
Anita Włodarczyk przez lata musiała znosić niesprawiedliwość na lekkoatletycznej rzutni. Rosyjska rywalka, Tatiana Łysenko, została pozbawiona złotego medalu igrzysk w Londynie z 2012 roku, gdy w jej organizmie wykryto niedozwolony steryd o nazwie turinabol. Na swój prawowity krążek Polka musiała czekać aż siedem lat, odbierając go z ogromnym czasowym poślizgiem dopiero podczas jubileuszowej gali 100-lecia Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Ostatni raz widziały się podczas Drużynowych Mistrzostw Europy w rosyjskich Czeboksarach. Od tamtego czasu Anita Włodarczyk nie utrzymuje z oszustką żadnych kontaktów. Z perspektywy czasu, w majowym wywiadzie dla portalu Sport.pl mistrzyni nie ukrywa, że wobec oszustwa pozostaje bezlitosna i traktuje tę sprawę śmiertelnie poważnie.
Nie podałabym jej ręki na powitanie. Miałyśmy niezły kontakt, gdy rywalizowałyśmy, ale nie ma we mnie żadnej życzliwości dla zawodników, którzy stosowali doping. I nie ma we mnie dla nich żadnego przebaczenia. Wiem, co przeżyłam przez jej kłamstwa. Pewnych rzeczy nie da się cofnąć.
AKPA
Konflikt z Fundacją Kamili Skolimowskiej i zamazana twarz
Doping rywalek to jednak niejedyny cios w karierze naszej lekkoatletki. Prawdziwa burza rozpętała się w lipcu 2018 roku. Przypominało to raczej żenujące dramaty z gimnazjalnego korytarza niż profesjonalne środowisko sportowe. Konrad Bukowiecki, wykazując się wyjątkowym brakiem klasy, opublikował plakat z zamazaną twarzą mistrzyni, promujący Festiwal Rzutów im. Kamili Skolimowskiej we Władysławowie. Jak wyznała Włodarczyk w rozmowie z 2024 roku, ten absurdalny incydent doprowadził do bardzo bolesnych konsekwencji. W wyniku sporu gwiazda otrzymała obraźliwy SMS od Roberta Skolimowskiego, ojca Kamili, co ostatecznie przypieczętowało jej definitywną rezygnację z roli ambasadorki fundacji.
Co do Fundacji Kamili Skolimowskiej i Konrada dla mnie są to tematy zamknięte i z mojej strony na pewno nic się w tej kwestii nie poprawi. Bo ja to bardzo mocno przeżyłam. Wiem, ile serducha włożyłam, jak bardzo się angażowałam w działalność Fundacji Kamili. A w sporze z Konradem dostałam obraźliwy SMS od pana Roberta, taty Kamili, który stanął po stronie Konrada. W sumie po tym SMS-ie wszystko się skończyło, to był dla mnie gwóźdź do trumny.
instagram.com/anitawlodarczykk
CZYTAJ TAKŻE: Tragiczne kulisy pożegnania Anity Włodarczyk z tatą. "Minęliśmy się w chmurach"
Koniec z toksycznymi relacjami i nowe otwarcie w życiu
Ucinanie kontaktów i odcięcie się od ludzi, którzy sprawili jej głęboki zawód, okazało się dla polskiej medalistki jedynym rozsądnym wyjściem z trudnej sytuacji. Decyzje o zakończeniu relacji były trudne, ale z perspektywy czasu przyniosły jej upragniony spokój. Dziś lekkoatletka skupia się wyłącznie na swoich celach oraz nowym etapie po kinowej premierze. W szczerym wyznaniu z maja 2026 roku Anita Włodarczyk z pełnym przekonaniem przyznała, że absolutnie nie żałuje radykalnych kroków podjętych lata temu.
Stwierdziłam, że już nie można dalej funkcjonować w takich relacjach. I jest mi z tym dobrze. Bo się odcięłam od pewnych ludzi, od wielu osób toksycznych. I najważniejsze, że dziś jestem szczęśliwa. Lepiej już tamto zostawić, nie rozdrapywać ran. Na siłę nic nie można zrobić.