Tomasz Sakiewicz przeżył w piątek chwile grozy. W warszawskim mieszkaniu redaktora naczelnego Telewizji Republika doszło do nagłej interwencji policji, która zakończyła się skuciem w kajdanki współpracowniczki dziennikarza. Powodem wkroczenia funkcjonariuszy był dramatyczny sygnał, który ostatecznie okazał się fałszywym alarmem. Dzień później incydent wywołał prawdziwą polityczną burzę, a sprawa nabrała bezprecedensowego, państwowego wymiaru.
Interwencja policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Tomasz Sakiewicz stał się w piątek, 15 maja 2026 roku, celem wysoce niebezpiecznego incydentu. Do mieszkania redaktora naczelnego Telewizji Republika wkroczyli funkcjonariusze policji, którzy otrzymali dramatyczne zgłoszenie o osobie przebywającej pod wskazanym adresem, której zachowanie miało bezpośrednio zagrażać jej życiu. Sytuacja na miejscu błyskawicznie eskalowała i przybrała niespodziewany, bardzo nerwowy obrót. Jak się chwilę później okazało, był to skrajnie nieodpowiedzialny, fałszywy alarm.
W trakcie trwania piątkowej interwencji w lokalu przebywała asystentka dziennikarza. Zgodnie z przekazanymi informacjami, policjanci zastosowali kajdanki wobec kobiety, ponieważ z jej strony padła odmowa podania danych osobowych oraz podjęcia współpracy z funkcjonariuszami. Sam zainteresowany, występując jeszcze tego samego dnia na antenie, przedstawił interwencję w sposób niezwykle emocjonalny i wstrząsający dla widzów.
Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko
— relacjonował Tomasz Sakiewicz na antenie Telewizji Republika.
Jeszcze tego samego, piątkowego wieczoru po całej serii fałszywych alarmów wymierzonych w pracowników stacji, nastąpił istotny przełom. Policja dokonała zatrzymania 53-letniego mężczyzny, który może mieć bezpośredni związek ze wzniecaniem tych niebezpiecznych incydentów. Ta błyskawiczna akcja służb nie zakończyła jednak całej sprawy, która już następnego dnia wywołała ostre starcie na najwyższym szczeblu państwowym.
Informacja dotycząca podstaw interwencji przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie.
Przedstawiamy w zakresie możliwym do upublicznienia wydruk zgłoszenia odnotowanego w policyjnym systemie obsługi interwencji – dotyczący zdarzenia z dnia 15 maja (piątek) przy ulicy Wiktorskiej w… pic.twitter.com/qeC9VL0pT0
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) May 15, 2026
Prezydent RP Karol Nawrocki stanowczo reaguje na działania służb
Karol Nawrocki nie przeszedł obojętnie obok tych wstrząsających piątkowych wydarzeń. W sobotę, 16 maja, Prezydent RP zabrał głos za pośrednictwem platformy X, wyrażając głębokie zaniepokojenie kierunkiem, w jakim zmierzają policyjne procedury w stosunku do mediów. Okoliczności fałszywego zawiadomienia i użycie środków przymusu bezpośredniego spotkały się z bezkompromisową, ostrą oceną głowy państwa.
Jeżeli dziennikarz w Polsce musi się zastanawiać, czy kolejne fałszywe zgłoszenie nie skończy się wejściem służb do domu, skuwaniem współpracowników i przeszukaniem redakcji — to znaczy, że przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica
— napisał Prezydent RP Karol Nawrocki.
Słowa Prezydenta błyskawicznie obiegły internet, podsycając publiczną dyskusję na temat granic prywatności i bezwzględnych ataków typu "swatting", które polegają na wywoływaniu fałszywych alarmów w celu nasłania uzbrojonych oddziałów. Zdarzenie to zwróciło uwagę na realne zagrożenie, z jakim w swojej pracy mierzą się dziś redakcje.
prezydent.pl
Szef BBN domaga się wyjaśnień, MSWiA odpowiada i podaje twarde dane
Bartosz Grodecki, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, również zareagował w sobotę na interwencję w mieszkaniu dziennikarza. Zapowiedział on podjęcie stanowczych kroków administracyjnych. Już w poniedziałek, 18 maja 2026 r., ma zamiar oficjalnie zwrócić się do szefa MSWiA o niezwłoczne przedstawienie szczegółowych i rzetelnych informacji na temat procedur operacyjnych podjętych wobec dziennikarzy.
Odpowiedź ze strony rządu pojawiła się jeszcze tego samego, sobotniego popołudnia. Marcin Kierwiński na platformie X postanowił twardo uciąć polityczne spekulacje dotyczące ukrytych intencji policyjnej akcji i stanął w obronie pracujących funkcjonariuszy. By uwiarygodnić skalę zjawiska, do sprawy odniosła się także rzeczniczka MSWiA, Karolina Gałecka, która przekazała, że w ostatnim czasie zanotowano aż 12 podobnych interwencji. To dowodzi, że dramat w mieszkaniu dziennikarza nie był odosobnionym przypadkiem, a jedynie elementem szerzej zakrojonej serii ataków wywołujących lęk i realne poczucie zagrożenia.
Policja podejmowała działania w związku z możliwym zagrożeniem życia. Warto czytać komunikaty policji. To doskonała okazja, żeby zrozumieć, że nie wszystko jest polityką...
— skomentował na platformie X Marcin Kierwiński.
Ostra wymiana zdań w przestrzeni publicznej obnaża rosnące napięcia pomiędzy obozem rządzącym a organami bezpieczeństwa z otoczenia Prezydenta RP. Dalsze losy śledztwa wobec zatrzymanego przez policję 53-latka oraz poniedziałkowe wyjaśnienia resortu spraw wewnętrznych z pewnością nadadzą ton publicznej debacie w kolejnych dniach.