Marek Kondrat oficjalnie powraca do aktorstwa po niemal dwóch dekadach przerwy, co stanowi prawdziwą sensację. Gwiazdor polskiego kina nie tylko wystąpi w najnowszej ekranizacji "Lalki" w reżyserii Macieja Kawalskiego, ale po 25 latach pojawi się też na deskach Teatru Telewizji. Ten podwójny, nieoczekiwany powrót z pewnością przejdzie do historii.
Marek Kondrat w nowej ekranizacji "Lalki"
Marek Kondrat udowadnia, że wielkie, branżowe deklaracje o ostatecznym "zakończeniu kariery" potrafią być pojęciem bardzo płynnym. Wybitny aktor oficjalną decyzję o pożegnaniu się z zawodem ogłosił w 2007 roku, łamiąc serca milionom widzów. Teraz jednak postanowił zrobić fascynujący wyjątek i po niemal 20 latach przerwy powraca do aktorstwa. Ujawniono już, że twórcy nowej ekranizacji "Lalki" Bolesława Prusa obsadzili go w roli Ignacego Rzeckiego, co wydaje się absolutnym strzałem w dziesiątkę, a za kamerą tego wyczekiwanego dzieła stanie reżyser Maciej Kawalski.
instagram.com/lalka-film
Powrót do Teatru Telewizji po 25 latach
Oprócz angażu w głośnej "Lalce", artysta zdecydował się także na podbój małego ekranu i to z nie lada przytupem. Marek Kondrat po 25 latach przerwy powróci do Teatru Telewizji, z którym w przeszłości był bardzo blisko związany. W nowym, jesiennym spektaklu zatytułowanym "Król Maciuś Pierwszy" w reżyserii Tadeusza Kabicza gwiazdor zagra intrygującą postać Doktóra.
Marek Kondrat ma w swoim imponującym dorobku ponad 50 ról w spektaklach Teatru Telewizji, więc jego nieobecność na tej scenie przez ćwierć wieku była mocno odczuwalna. Jak ujawniono w maju, za kulisami toczyła się cicha walka o artystę – Michał Kotański, dyrektor Teatru Telewizji, przez całe dwa lata namawiał gwiazdora do powrotu przed kamerę. Instytucja nie kryje swojej ogromnej satysfakcji z osiągniętego sukcesu.
Mamy dla Was wspaniałą wiadomość! Marek Kondrat po 25 latach wraca do Teatru Telewizji i zagra w "Królu Maciusiu Pierwszym". Ma ponad 50 ról w spektaklach Teatru Telewizji. Ostatni raz na "największej scenie świata" zagrał prawie 25 lat temu. Jakiś czas później ogłosił, że kończy aktorską karierę. (...) Przez ostatnie dwa lata Michał Kotański, dyrektor Teatru Telewizji, namawiał go do powrotu przed kamerę. Jak się okazało — skutecznie. Jesienią Marka Kondrata zobaczymy w spektaklu "Król Maciuś Pierwszy". Aktor — w robiącej wrażenie charakteryzacji — wcieli się w Doktóra
— poinformował Teatr Telewizji na swoim profilu na Facebooku.
AKPA
CZYTAJ TAKŻE: "A mogli zostać aktorami". Marek Kondrat wspomina dzieciństwo z Kaczyńskimi i ich "wojny" w hotelowym pokoju
Dlaczego Marek Kondrat zrezygnował ze spektaklu o tematyce żydowskiej?
Okazuje się, że pierwotne plany powrotu legendarnego aktora na ekrany wyglądały zupełnie inaczej. Marek Kondrat prowadził intensywne rozmowy z dyrektorem Michałem Kotańskim i obiecał mu udział w adaptacji głośnej książki "Warto żyć" Lejba Fogelmana. Opowieść o losach społeczności żydowskiej w Polsce niezwykle go poruszyła, jednak ostatecznie na przeszkodzie stanęła wielka polityka. Po wybuchu krwawego konfliktu na Bliskim Wschodzie i walkach w Strefie Gazy, artysta stracił ochotę na poruszanie tak delikatnych tematów narodowościowych. Aby jednak dotrzymać słowa danego dyrektorowi, zdecydował się na bezpieczniejszą, mniejszą rolę w spektaklu dla dzieci.
AKPA
Marek Kondrat i jego rodzinne powiązania z „Królem Maciusiem Pierwszym”
Ten spektakularny podwójny powrót ma dla uznanego aktora głęboki, bardzo osobisty wymiar. Historia zatacza w tym przypadku piękne koło i przypomina mu o dawnych latach spędzonych na korytarzach wielkich wytwórni. Okazuje się bowiem, że stryj Marka Kondrata zagrał w filmowej adaptacji "Króla Maciusia I" z 1957 roku, w której rolę główną brawurowo kreował Juliusz Wyrzykowski. Nic więc dziwnego, że wybór takich a nie innych projektów podyktowany jest niesamowitą tęsknotą. Jak sam aktor ironicznie, lecz niezwykle trafnie podsumował, wykonywanego zawodu po prostu nie da się z siebie wyrzucić.
Mój udział w "Królu Maciusiu Pierwszym" i "Lalce" to wypadki, które podsunął mi los i które są raczej flirtem z przeszłością – jakąś próbą zamknięcia i odnalezienia pewnej wspólnoty śladów. Swoją karierę rozpoczynałem od "Historii żółtej ciżemki". W garderobach były jeszcze ślady po kręceniu pamiętnego "Króla Maciusia I" z Julkiem Wyrzykowskim w roli głównej. W tym filmie zagrał też mój stryj. Tak więc rolę w nowym spektaklu Teatru Telewizji traktuję bardziej jak sentymentalną przygodę, aniżeli jakiekolwiek drgnienie czegoś, co na pewno siedzi w moim organizmie. Bo aktorem nie przestaje się nigdy być, skoro już się nim nieszczęśliwie zostało
— stwierdził Marek Kondrat, komentując powrót dla mediów.