Maja Chwalińska dokonała niemożliwego i awansowała do finału French Open. Polka po morderczym boju pokonała Dianę Sznajder 7:6 (4), 6:4. Została tym samym pierwszą kwalifikantką w historii Paryża z szansą na tytuł. Ten wyczyn to nie tylko sportowy Mount Everest, ale i potężny przelew – 24-letnia tenisistka zapewniła sobie już 1,4 miliona euro, czyli około 6 milionów złotych.
Kosmiczne zarobki Mai Chwalińskiej w Paryżu
Kibice wstrzymali oddech w drugim secie, gdy przy stanie 1:2 Maja Chwalińska poprosiła o przerwę medyczną. Musiała przyjąć leki na przeziębienie, co wywołało falę niepokoju na trybunach. Rywalka, Diana Sznajder, również nie miała lekko – Rosjanka przy stanie 4:3 korzystała z pomocy fizjoterapeutki przez ból pleców. Ten półfinałowy awans został wyszarpany zdrowiem.
Ostateczna wygrana na kortach ziemnych przyniesie triumfatorce 2,8 miliona euro brutto. Mówimy więc o prawie 12 milionach złotych za doskonałą grę i zwycięstwo w tej elitarnej imprezie w stolicy Francji.
instagram.com/majachwalinska
Francuski fiskus nie ma litości. Ile straci Polka?
Francuski fiskus nie zna litości i już zaciera ręce na fortunę Polki. Choć 6 milionów złotych mrozi krew w żyłach, rzeczywistość jest brutalna – Paryż zabierze aż 45 procent tej kwoty. Maja Chwalińska nie zamierza jednak rwać włosów z głowy i z typowym dla siebie dystansem żartuje z wirtualnych milionów.
Jeszcze po ćwierćfinale tenisistka rozbawiła publiczność szczerym wyznaniem, odwołując się do powolnego tempa spływania gigantycznych premii na konta zawodniczek.
Mam nadzieję, że są jeszcze jakieś wolne miejsca i że wystarczy mi pieniędzy. Wiem, że zarobiłam tu dużo pieniędzy, ale one nie są wypłacane od razu. Módlcie się za mnie
— żartowała z uśmiechem Maja Chwalińska.
instagram.com/majachwalinska
Awans w rankingu i niespodziewany przełom na korcie
Półfinałowa wygrana całkowicie odmieniła pozycję utalentowanej Polki w prestiżowym tenisowym zestawieniu. Maja startowała w paryskim szlemie ze 114. pozycji, a do decydującego etapu weszła jako pierwsza kwalifikantka w dziejach. Teraz przesunęła się w wirtualnym rankingu WTA na niezwykle wysokie, 21. miejsce. Sama zawodniczka podchodzi do tego z ogromną pokorą.
Nie wiem, co się dzieje. Z jakiegoś powodu to do mnie jeszcze nie dociera. Po prostu skupiam się na każdym kolejnym meczu. Szczerze mówiąc, nie czuję, żeby to był dla mnie jakiś gigantyczny przełomowy moment. Ale na pewno po zakończeniu turnieju będę miała czas, żeby docenić to, co się stało, i poukładać to sobie w głowie. Przed początkiem Roland Garros moim celem było przejście kwalifikacji
— przyznała 24-latka.
Prawdziwa weryfikacja ambitnych planów i szansa na główną nagrodę finansową nadejdzie już niebawem. W finałowym pojedynku Maja Chwalińska zmierzy się z utalentowaną Mirrą Andriejewą. Początek starcia w sobotę o 15:00. Tenisistki skrzyżują rakiety na legendarnym korcie centralnym im. Philippe'a Chatriera.