Maja Chwalińska odniosła życiowy sukces podczas paryskiego turnieju. 6 czerwca 2026 roku polska tenisistka zagrała w finale wielkoszlemowego Roland Garros, mierząc się z rozstawioną z numerem ósmym Rosjanką Mirrą Andriejewą. Mimo przegranej w dwóch setach, ten niesamowity występ zagwarantował jej nagrodę w wysokości 1,4 miliona euro. Zapewniła sobie również spektakularny awans ze 114. na 21. miejsce w rankingu WTA.
Sukces Mai Chwalińskiej na Roland Garros 2026
24-letnia Maja Chwalińska dokonała w Paryżu czegoś, co na zawsze zapisze się w historii polskiego sportu. Sukces jest tym większy, że Chwalińska została pierwszą kwalifikantką w Erze Open, której udało się dotrzeć do finału Roland Garros. Jej droga do decydującego starcia na francuskiej mączce obfitowała w fenomenalne zagrania i niezwykłą determinację. W dniu finału zegary wskazały punktualnie 15:00. Stanęła wtedy na najważniejszym korcie świata przeciwko ósmej rakiecie imprezy, Mirrze Andriejewej. Mimo walki to Rosjanka triumfowała, ale Polka zdobyła serca kibiców na całym świecie, a zdobyta na koniec turnieju 21. lokata w rankingu to jej życiowy rekord.
Paryski finał to również ogromny przełom w aspekcie finansowym zawodniczki. Przed przystąpieniem do French Open 2026 Maja zarobiła na kortach łącznie 864 030 dolarów, co w przeliczeniu daje około 3,2 miliona złotych. Sam występ w finale przyniósł jej 1,4 miliona euro, czyli niemal 6 milionów złotych.
instagram.com/majachwalinska
Ile wzrostu ma Maja Chwalińska
Maja Chwalińska mierzy 164 centymetry wzrostu. Ten parametr fizyczny przez lata był powodem, dla którego wielu ekspertów i trenerów przekreślało jej szanse na wielką, międzynarodową karierę w zawodowym tenisie. Często słyszała, że warunki fizyczne nie pozwolą jej rywalizować z wyższymi i silniejszymi przeciwniczkami na twardych kortach. Zawodniczka musiała jednak wykazać się nadludzką siłą woli, aby nie poddać się presji otoczenia. Dziś ma na dłoni wymowny tatuaż ze słowem "free", a wielomilionowa wygrana mocno kontrastuje z jej skromnymi początkami, jako że jej tata jest elektrykiem w kopalni, a mama pracuje jako recepcjonistka.
Te gorzkie słowa zostawiły głęboki ślad w jej pamięci, o czym opowiedziała w emocjonalnym wywiadzie dla TVP Sport. Wspominając bolesne komentarze z przeszłości, tenisistka zwróciła uwagę na krzywdę, jaką potrafią wyrządzić oceny formułowane przez starszych szkoleniowców.
Kiedy takie rzeczy słyszy się jako dziecko, to jakby ktoś zabierał marzenia. Przecież chciałam być numerem jeden na świecie — miałam prawo o tym marzyć. Później jednak dorosła osoba powiedziała mi, że z moim wzrostem nie mam szans nawet na "setkę"... To było bardzo trudne. Z kolei, kiedy komuś o moim wzroście udało się wdrapać na szczyt, słyszałam, że on gra zupełnie inaczej niż ja i ja nie mam szans powtórzyć tego sukcesu. Zawsze jest powód do tego, by rzucić kłody pod nogi.
— wyznała Maja Chwalińska.
instagram.com/majachwalinska
Walka z depresją i przerwa w karierze
Maja Chwalińska, zanim dotarła na paryski szczyt, stoczyła najważniejszą bitwę z dala od blasku fleszy. Pięć lat temu, w czerwcu 2021 roku, tuż przed swoimi dwudziestymi urodzinami, zniknęła ze sportowych radarów. Zmagała się z kliniczną depresją, na którą chorowała już od końca 2019 roku. Ten niezwykle trudny czas wymagał od niej wielkiej odwagi, aby publicznie przyznać się do cierpienia i poprosić o specjalistyczną pomoc.
Właśnie w tamtym momencie zdecydowała się opublikować w mediach społecznościowych oficjalne ogłoszenie, w którym poinformowała swoich kibiców o zawieszeniu kariery sportowej. Zdecydowała się priorytetowo potraktować własne zdrowie psychiczne i pozwolić sobie na dłuższą przerwę w treningach.
Doszłam do takiego punktu, w którym nie jestem już w stanie zmusić się do trenowania. Moja psychika i ciało dają mi sygnały do zrobienia przerwy i w końcu muszę je uszanować. Mam ogromne wsparcie ze strony bliskich i opiekę specjalistów, za co jestem ogromnie wdzięczna. Nadal kocham tenis, ale wrócę na kort, kiedy będę gotowa.
— przekazała Maja Chwalińska w 2021 roku.
instagram.com/majachwalinska
Wsparcie Igi Świątek i wspaniały powrót na szczyt
24-letnia Chwalińska jest dziś w zupełnie innym, dużo spokojniejszym miejscu, a jej powrót do czołówki budzi ogromny szacunek. Po historycznym sukcesie z czerwca 2026 roku wielką radość wyraziła Iga Świątek. Najlepsza polska tenisistka doskonale znała najtrudniejsze momenty przyjaciółki i przez cały czas mocno wierzyła w jej powrót do zdrowia na najwyższym poziomie.
Po zakończeniu decydującego starcia na Roland Garros, Iga nie kryła głębokiego wzruszenia. W słowach skierowanych do mediów podkreśliła, jak bardzo jest dumna z trudnej drogi, którą skutecznie przeszła polska finalistka.
Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Mogę o niej dużo opowiadać. Znamy się, odkąd miałyśmy po 10 lat. Poszłyśmy różnymi drogami, ale naprawdę cieszę się, że tutaj jest. Cieszę się z jej powodu. Wiem, przez co przeszła. To było dla niej trudne, ale najważniejsze, że udało się to przezwyciężyć.
— podsumowała Iga Świątek.
Dzisiejsza, 21. lokata w zestawieniu WTA najlepiej dowodzi, że Maja wróciła do gry na własnych zasadach.