Maja Chwalińska i Dawid Podsiadło udowodnili, że sport i muzyka potrafią stworzyć doskonałe widowisko nie tylko na żywo, ale też w mediach społecznościowych. Podczas gdy 24-letnia tenisistka walczyła w historycznym finale Roland Garros w Paryżu, popularny wokalista rozgrzewał niemal 100 tysięcy fanów na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Ich wirtualna wymiana zdań po ogromnych sportowych emocjach stała się absolutnym hitem sieci.
Wymiana zdań Mai Chwalińskiej i Dawida Podsiadły po paryskim finale
Maja Chwalińska po zakończeniu paryskich zmagań pokazała, że oprócz potężnego talentu sportowego ma też rewelacyjne poczucie humoru. Wszystko zaczęło się od niespodziewanego apelu polskiego artysty. Jeszcze przed wyjściem tenisistki na paryski kort centralny, piosenkarz nagrał dla niej specjalną, publiczną wiadomość wideo, w której nieco wybiegł w przyszłość.
Nie chcę mówić, żebyś dała mi potrzymać statuetkę, ale gdybyś mogła, to bym bardzo to docenił. Bardzo bym chciał. Tutaj dzisiaj wieczorem sto tysięcy osób będzie śpiewało dla ciebie sto lat. Oczywiście będzie wszystko dobrze w finale, trzymamy kciuki
— powiedział Dawid Podsiadło.
Wieczorem, gdy opadły już pomeczowe emocje, na Instagramie pojawiła się odpowiedź, która błyskawicznie obiegła internet. Polska zawodniczka, chociaż ostatecznie główne trofeum trafiło w ręce Rosjanki, postanowiła złożyć wokaliście inną, równie satysfakcjonującą propozycję.
Pucharu nie mam, ale mogę dać ci talerz, Dawid!
— odpowiedziała rozbawiona Maja Chwalińska na swoim profilu.
Warto dodać, że wsparcie artysty nie było przypadkowe. Dawid Podsiadło ujawnił wyniki swojego „rodzinnego śledztwa”. Okazało się, że jego ciocia, wuefistka, opiniowała niegdyś kandydaturę Pawła Kałuży na nauczyciela — a to właśnie on był pierwszym trenerem Mai Chwalińskiej.
Trzeba przyznać, że dystans do siebie, jakim wykazała się młoda gwiazda kortów, po prostu rozbraja. Z wywalczonego w wielkim szlemie wicemistrzowskiego "talerza" z pewnością też da się zjeść wyśmienity obiad!
Dawid Podsiadło i rekordowa widownia na Stadionie Śląskim w Chorzowie
Dawid Podsiadło nie zwlekał z realizacją obietnicy danej w przedmeczowym nagraniu. W sobotni wieczór wokalista zainaugurował swoją wielką trasę koncertową „Obrotowy Tour 2026”. Potężny występ przyciągnął na trybuny i płytę kultowego obiektu rekordową widownię.
Podczas gdy w stolicy Francji powoli gasły światła na sportowej arenie, w chorzowskim gigancie zabrzmiał potężny okrzyk wsparcia. Artysta, wspierany przez tłumy zgromadzone na trybunach, odśpiewał na żywo głośne „Sto lat”. Podsiadło nie krył podziwu dla skromności tenisistki. Odniósł się do jej słów o poczuciu „niezasługiwania” na wsparcie, mówiąc wprost:
Maja, to nieprawda, zasłużyłaś na wszystko latami ciężkiej pracy
Ten niesamowity gest otuchy tuż po zakończeniu finału udowodnił, że cała Polska pękała z dumy i solidaryzowała się z młodą Polką na odległość.
Wyświetl ten post na Instagramie
Maja Chwalińska i jej historyczny wyczyn na kortach w Paryżu
Maja Chwalińska zapisała się tego popołudnia na kartach sportowej historii fenomenalnym osiągnięciem. Według stanu po zakończeniu paryskiego turnieju, 24-letnia Polka została pierwszą tenisistką, która dotarła do finału singla Roland Garros w erze Open. Dokonała tego, rozpoczynając swój morderczy rajd od kwalifikacji. Skala sukcesu jest tym większa, że 24-latka przystępowała do turnieju jako 114. rakieta świata w rankingu WTA, odprawiając z kwitkiem znacznie wyżej notowane rywalki.
Ostatecznie w decydującym starciu Maja Chwalińska przegrała finał z Rosjanką Mirrą Andriejewą wynikiem 3:6, 2:6. Na korcie zabrakło odrobiny szczęścia, ale poza nim Polka pokazała niesamowitą klasę i trzeźwą ocenę sytuacji.
Jest trochę smutku, troszeczkę sobie popłakałam, ale na pewno też jestem bardzo dumna. Chciałabym, żeby ten mecz wyglądał inaczej, żeby ludzie mogli zobaczyć trochę lepsze widowisko. Mirra po prostu była dużo, dużo lepsza ode mnie. Dałam z siebie wszystko, więc tak naprawdę nie mogę mieć do siebie pretensji. Mogę być z siebie zadowolona i dumna z tego, co zrobiłam i co osiągnęłam
— wyznała szczera do bólu Maja Chwalińska.
Wymarzony puchar dla zwyciężczyni znalazł się tym razem w innych rękach. Błyskotliwy uśmiech, z jakim tenisistka oferuje artyście swój talerz, mówi wszystko. To prawdziwa mistrzyni na korcie i poza nim.