Marcin Hakiel po raz kolejny wraca wspomnieniami do głośnego rozstania, serwując fanom prawdziwą bombę. Goszcząc w podcaście "Matcha Talks", tancerz ujawnił, że wciąż otrzymuje od prawników byłej żony wezwania na kosmiczne kwoty rzędu 200 czy 250 tysięcy złotych. Zdradził też, że same początkowe koszty okołorozwodowe pochłonęły z jego kieszeni aż 100 tysięcy złotych, co wręcz przyprawia o zawrót głowy.
Rozwód Marcina Hakiela i roszczenia finansowe byłej żony
Marcin Hakiel ewidentnie nie ma zamiaru udawać, że jego relacje z dawną partnerką należą do poprawnych. Mimo obecnych tarć, sam rozwód ostatecznie odbył się za porozumieniem stron po konsultacjach z prawnikami, chociaż na początku celebryta rozważał zupełnie inną drogę. Dziś sprawy wciąż kręcą się wokół bajońskich sum. 43-latek opowiedział o nich w rozmowie u Julii Izmałkowej, gdzie ze sporym rozbawieniem odniósł się do pism lądujących w jego skrzynce.
W wywiadzie ujawniono, że za publiczne wypowiedzi dotyczące dawnego życia prywatnego była żona domaga się od niego zapłaty opiewającej nawet na ćwierć miliona złotych. Do tego dochodzą gigantyczne koszty, które tancerz musiał wyłożyć na samym starcie batalii o nowe życie. Jak sam wyliczył, początkowe wydatki na wynajęcie detektywów, opłacenie prawników i wizyty u notariuszy wyciągnęły z jego portfela około 100 tysięcy złotych. Zamiast jednak rwać włosy z głowy, podchodzi do tych przedsądowych prób zastraszenia z wyjątkowo chłodnym dystansem.
Teraz to tylko dostaję co chwilę jakieś pisma, że coś tam powiedziałem nie tak. Że a tu mam zapłacić byłej 200 tysięcy złotych, 250... Do końca nawet tego nie czytam, wysyłam to do swojej prawniczki i ona odpisuje.
AKPA
Co Katarzyna Cichopek powiedziała Marcinowi Hakielowi? Kulisy ostatniego spotkania
Choreograf odniósł się również do ostatniej konfrontacji na żywo ze swoją dawną miłością. Rozmowa ta przypominała raczej jednostronne wyrzucanie z siebie żali, bo usłyszał pod swoim adresem całą lawinę gorzkich pretensji. Aby uporać się z bezkompromisowymi i agresywnymi ocenami na swój temat, gwiazdor musiał przegadać całą awanturę w gabinecie specjalisty.
Nawrzucała mi, że byłem taki, sraki i owaki. Przeanalizowałem sobie to u psychologa i wyciągnąłem z tego jakieś wnioski.
Jakby absurdów w tej biurokratycznej przepychance było mało, machina uruchomiona przez prawników nie oszczędza nawet jego nowej rodziny. "Dominiki w to nie mieszajmy" — aż ciśnie się na usta, widząc skalę tego kuriozum. Tancerz cieszy się teraz spokojem u boku narzeczonej Dominiki Serowskiej, z którą ma urodzonego w 2024 roku syna Romeo. Tymczasem w trakcie podcastu wyszło na jaw, że jedno z formalnych wezwań trafiło bezpośrednio do jego obecnej ukochanej.
Marcin Hakiel wspomina dowody zdrady nad polskim morzem
Chociaż dzisiaj 43-letni Marcin Hakiel buduje swoje szczęście u boku nowej partnerki, podczas rozmowy pozwolił sobie na powrót do najbardziej dramatycznego punktu swojego dawnego małżeństwa. Brutalna prawda o potajemnych działaniach żony spadła na niego w najmniej odpowiednim do tego momencie. Niezbity dowód w postaci materiałów przesłanych na maila odebrał akurat wtedy, gdy przebywał ze swoją córką na beztroskim spacerze nad morzem.
Pamiętam ukłucie wewnątrz. Gniew to jest delikatne słowo. Myślę, że jakaś część mnie wtedy umarła, ale... narodziła się nowa. (...) Mogę powiedzieć tyle, że nie polecam tego większości swoich wrogów. Myślę, że jak się dowiadujesz, że ktoś, z kim naście lat prowadziłeś życie, coś kombinuje, to jest hardcore. Moją pierwszą myślą było: „To niemożliwe”.
Dzisiaj cała ta mroczna historia kończy się jedynie odrzucaniem kolejnych absurdalnych kwot wysyłanych pocztą i spokojnym życiem z nową narzeczoną.