Dziennikarz bezczelnie zaatakował Maję Chwalińską na konferencji! Błyskawiczna riposta, a potem potężny cios w telewizji

Dziennikarz bezczelnie zaatakował Maję Chwalińską na konferencji! Błyskawiczna riposta, a potem potężny cios w telewizji

Dziennikarz bezczelnie zaatakował Maję Chwalińską na konferencji! Błyskawiczna riposta, a potem potężny cios w telewizji

instagram.com/majachwalinska

Maja Chwalińska wylądowała w poniedziałek w Warszawie, witana jak narodowa bohaterka po spektakularnym finale Roland Garros. Choć 21. rakieta świata mogła liczyć na specjalny rejs LOTMAJA, powrót do kraju nie obył się bez zgrzytów. Tenisistka musiała nie tylko "zgasić" natrętnego dziennikarza na konferencji, ale też zmierzyć się z bolesną pomyłką prowadzącej w programie na żywo.

Reklama

Powrót Mai Chwalińskiej po finale turnieju Roland Garros

Maja Chwalińska przeżywa obecnie absolutnie przełomowy moment w swojej dotychczasowej karierze. 21. rakieta świata w błyskawicznym tempie podbiła serca polskich kibiców. Powrót do ojczyzny po wyczerpującym paryskim szlemie przybrał formę narodowej fety. Zamiast rutynowego lądowania, lotnisko Chopina powitało w poniedziałkowy poranek specjalny rejs honorujący wicemistrzynię. Tłumy kibiców z transparentami koczowały w terminalu, czekając na nową gwiazdę kortów.

"Bobo" Bobowski, legendarny kibic, nie gryzł się w język, komentując sposób, w jaki zawodniczka opuściła lotnisko. "Maję wsadzili jakby w pakę i ją wywieźli" — grzmiał, sugerując, że fanom odebrano szansę na godne przywitanie wicemistrzyni. Polska celebrowała historyczny wyczyn, wysyłając dedykowane maszyny i organizując specjalne powitania. Jednak na popołudniowej konferencji prasowej doszło do bardzo niezręcznej sytuacji.

tłum kibiców witających Maję Chwalińską Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

Spięcie Mai Chwalińskiej z dziennikarzem na konferencji w Warszawie

Maja Chwalińska z pełnym profesjonalizmem odpowiadała na dziesiątki pytań zgromadzonych na sali reporterów. Kiedy 24-letnia finalistka zaczęła opowiadać o nagłym wzroście swojej popularności w mediach społecznościowych, jeden z dziennikarzy w obcesowy sposób przerwał jej w połowie zdania. Zamiast zignorować ten ewidentny brak kultury, młoda gwiazda postanowiła pokazać charakter.

Zachowanie tenisistki było opanowane, a jednocześnie stanowiło bolesną lekcję manier. Zawodniczka nie pozwoliła sobie wejść na głowę i błyskawicznie ustawiła rozmówcę do pionu. Kobieta z klasą nie musi podnosić głosu, by zgasić intruza.

Jeszcze nie skończyłam, ale no okej. No dobra. (...) Może pan spokojnie.

— ucięła krótko wywołana do tablicy Maja Chwalińska, kwitując całe zajście celną ripostą.

Maja Chwalińska, mimo napiętej atmosfery, potrafiła zachować dystans, zdradzając kulinarny sekret swojego sukcesu. Okazało się, że jej sztab w ramach turniejowego przesądu musiał pochłonąć aż 14 pizz w trzy tygodnie. Jak widać, droga na szczyt rankingu WTA prowadzi czasem przez włoską restaurację.

Maja chwalińska z nagrodą roland garros; maja chwalińska i mirra adreeva przy siatce na roland garros instagram.com/rolandgarros

CZYTAJ WIĘCEJ: Światowe władze WTA podjęły nagłą decyzję w sprawie Mai Chwalińskiej! Jest oficjalne potwierdzenie z samej góry

Wizyta w studiu TVN24

Zaledwie kilka godzin później przyszedł poniedziałkowy wieczór. Maja Chwalińska była gościem programu "Fakty po Faktach" na antenie TVN24. W zdecydowanie spokojniejszych warunkach telewizyjnego studia mogła już bez przeszkód opowiedzieć o tym, co brutalnie przerwano jej po południu. Nowy status gwiazdy i awans o niemal sto pozycji w światowym zestawieniu wywołały u niej skrajne emocje.

Wybitna polska sportsmenka po raz pierwszy tak otwarcie odniosła się do internetowego szaleństwa wokół swojego nazwiska. Podczas rywalizacji nad Sekwaną całkowicie odcięła się od wirtualnego świata, by zachować koncentrację na meczach. Dopiero warszawskie lądowanie uzmysłowiło jej skalę zjawiska.

Szczerze mówiąc, jeszcze jak byłam w Paryżu, to oczywiście czułam, że moje życie się może zmienić. Chyba nie byłam świadoma tego, jak bardzo i jak wiele osób mi kibicowało. Tak jak mówiłam, podczas turnieju nie byłam w social media i nie śledziłam tego za bardzo. Dzisiaj na lotnisku był duży szok. Nie będę ukrywać.

— przyznała szczerze w wieczornym wywiadzie Maja Chwalińska.

Wpadka w Faktach po Faktach. Agata Tomaszewska-Wolna pomyliła nazwisko gwiazdy

Zwieńczeniem pełnego emocji dnia był występ Mai Chwalińskiej w programie TVN24. Niestety, nawet tam nie obyło się bez wpadki, która natychmiast wywołała poruszenie w sieci. Prowadząca Agata Tomaszewska-Wolna, zapowiadając materiał, nazwała finalistkę Roland Garros "Mają Wójcikowską". Choć dziennikarka po kilkunastu minutach przeprosiła za błąd, niesmak pozostał — zwłaszcza że Chwalińska awansowała właśnie o niemal 100 pozycji w rankingu.

Maja Chwalińska wróciła do Polski. Na lotnisku dantejskie sceny, tenisistka tylko krzyknęła: "Jezu!" [zdjęcia]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama