Konrad „Skolim” Skolimowski wywołał gigantyczną burzę podczas ostatnich Dni Jastrzębia-Zdroju. Tysiące fanów godzinami czekało na Stadionie Miejskim na występ swojego idola, który miał być punktem kulminacyjnym imprezy. Gwiazdor dotarł na miejsce z dużym opóźnieniem. Kazał na siebie czekać ponad 120 minut, serwując publiczności zamiast hitów — ogromne rozczarowanie i organizacyjny chaos.
Afera na koncercie Skolima w Jastrzębiu-Zdroju
Konrad Skolimowski miał być największą gwiazdą pierwszego dnia wielkiego święta miasta na Śląsku. Zniecierpliwiony tłum gęstniał na Stadionie Miejskim, oczekując energicznego muzycznego show od swojego ulubieńca. Czas jednak nieubłaganie mijał, a przygotowana scena wciąż świeciła pustkami, wywołując pierwsze gwizdy dezaprobaty. Dopiero po godzinie 22:30 ostatecznie pojawił się na scenie, by odśpiewać swoje największe hity. Zrobił to z gigantycznym opóźnieniem. Niestety, wiele oburzonych osób w tym czasie zdążyło już definitywnie opuścić teren imprezy.
Oprócz absurdalnego opóźnienia uczestnicy tego wydarzenia zgłaszali również inne uciążliwe problemy, które skutecznie zepsuły im piątkowy wieczór. Tłum mocno narzekał na potężną ciasnotę pod samą sceną oraz znacznie utrudnione przemieszczanie się między poszczególnymi sektorami. Zwracano także uwagę na niezwykle opieszałą reakcję służb porządkowych, co momentalnie potęgowało ogólną frustrację zgromadzonych mieszkańców.
Żenada! Miał być o 20:30. Zero szacunku dla swoich fanów, brak słów
— grzmiał rozgoryczony internauta pod postem miasta.
Podobnych, bardzo gorzkich opinii było w internecie znacznie więcej. Zmęczeni fani nie kryli złości na miejskich grupach w mediach społecznościowych, gdzie nie zostawili na artyście suchej nitki. Wiele osób po prostu nie wytrzymało fizycznie tak długiego stania w jednym miejscu.
Dwie godziny poślizgu. To trochę przegięcie. Ludzie musieli wychodzić z koncertu przed końcem bo godzina już zrobiła swoje...
— komentował inny użytkownik na Facebooku.
AKPA
Dlaczego Skolim spóźnił się na koncert?
Skolim postanowił tego samego dnia wycisnąć ze swojego harmonogramu absolutne maksimum, ignorując logistyczne ograniczenia. Zanim wieczorem dotarł na Śląsk, gwiazdor zdążył już wystąpić na imprezie zamkniętej w oddalonej Wielkopolsce. Następnie piosenkarz zagrał jeszcze jeden, nieco mniejszy koncert w zupełnie innej śląskiej miejscowości. Wygląda na to, że w tym morderczym maratonie wokalista zwyczajnie zapomniał sprawdzić odległości na mapie oraz przepustowości zakorkowanych polskich dróg.
Obserwatorzy szybko połączyli kropki, punktując całkowity brak profesjonalizmu ze strony artysty. Trudno im przecież uwierzyć, że tak nierealnie napięty plan dnia mógł dojść do skutku bez szkody dla publiczności z Jastrzębia-Zdroju.
To jest ten poziom wywalenia na fanów. Robi dwa, trzy koncerty w jeden dzień. Spóźnia się dwie godziny bez żenady. I próbuje zwalić na sytuację na drodze
— punktował jeden z uczestników w internetowej dyskusji.
AKPA
Zarobki Konrada Skolimowskiego z koncertów
Konrad Skolimowski to obecnie bez wątpienia jedna z najbardziej zapracowanych postaci na polskiej scenie muzyki tanecznej. Jak podają branżowe źródła, artysta zarabia krocie. Tegoroczny grafik wokalisty obejmuje łącznie ponad 500 koncertów w całym kraju. Tak niesamowicie intensywna trasa to ogromne obciążenie. Wiąże się jednak z równie astronomicznymi korzyściami finansowymi. Przewidywany łączny dochód artysty z tych wszystkich występów ma wynieść obłędne 11 milionów złotych.
Ulubieniec tłumów inkasuje potężne kwoty, jednak w ślepej pogoni za kolejnymi zerami na koncie najwyraźniej zatracił gdzieś zdrowy rozsądek. Może zamiast w kolejną kampanię reklamową parówek, "król latino" powinien zainwestować w porządny budzik? Przy dochodach rzędu 11 milionów złotych, spóźnialstwo przestaje być uroczą wpadką, a staje się kosztownym lekceważeniem tych, dzięki którym te miliony płyną na konto.
Bez szacunku dla słuchaczy nawet najbardziej dochodowy biznesplan może z czasem ulec bolesnej weryfikacji przez pustoszejące stadiony. Warto by w ferworze liczenia tych astronomicznych zysków, piosenkarz zainwestował część gotówki w wyjątkowo dokładny zegarek. Przydałby mu się też dobry doradca od logistyki. Inaczej jego widowiska będą budzić u ludzi wyłącznie negatywne skojarzenia.