Klaudia Gołębiowska to zaufana stylistka gwiazd. W połowie czerwca 2026 roku zorganizowała wyjątkową wyprzedaż prywatnej szafy Beaty Kozidrak podczas warszawskich targów mody vintage. Dochód z tego głośnego wydarzenia trafił do lubelskiego schroniska dla zwierząt. Przy okazji szlachetnej akcji, projektantka postanowiła wrócić wspomnieniami do początków ich współpracy, które kosztowały ją sporo stresu.
Wyprzedaż garderoby piosenkarki na targach vintage w Warszawie
Klaudia Gołębiowska wpadła na rewelacyjny pomysł tuż przed wakacjami. W dniach 13 i 14 czerwca odbywały się popularne targi "Jestem Vintage!" w stołecznej Elektrowni Powiśle. To właśnie tam fani zyskali unikalną szansę na zdobycie perełek z prywatnej kolekcji piosenkarki. Zgoda na ten projekt zapadła niezwykle szybko, a odległość nie stanowiła żadnego problemu.
Wokalistka przebywała w tamtym czasie na słonecznym południu Europy. Gwiazda odpoczywała w Hiszpanii, gdy telefonicznie przystała na intrygującą propozycję swojej pracownicy. Błyskawiczna decyzja natychmiast uruchomiła machinę przygotowań do czerwcowej imprezy.
Wyznała Klaudia Gołębiowska w jednym z czerwcowych wywiadów, opowiadając o kulisach powstawania tego wydarzenia:
No i zadzwoniłam do Beatki, była u siebie w Hiszpanii i powiedziała, że super pomysł. To był taki wehikuł czasu, aż mi się łza zakręciła.
Fot. Piętka Mieszko/AKPA
Klaudia Gołębiowska wspiera z gwiazdą schronisko w Lublinie
Artystka od zawsze udowadnia, że ma ogromne serce dla czworonogów. Czerwcowa akcja wyprzedaży ubrań nie służyła jedynie robieniu miejsca na wieszakach czy kaprysom gwiazd. Część dochodu z tego odzieżowego przedsięwzięcia powędrowała bezpośrednio na konto Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Lublinie, co od początku było głównym celem projektu.
Choć szafa piosenkarki pękała w szwach, tym razem porządki miały wyższy cel niż tylko estetyka garderoby. Fani tłumnie zjawili się na miejscu i chętnie otwierali portfele. Zwykłe zakupy modowe zamieniły się w wielkie święto pomagania.
AKPA
Początki współpracy Beaty Kozidrak i Klaudii Gołębiowskiej
Klaudia Gołębiowska pracuje z wokalistką od długiego czasu, ale ich relacja nie zawsze przypominała sielankę. Beata Kozidrak od lat uchodzi za osobę o niezwykle wyrazistym guście. W czasach PRL-u kupowała ubrania od kobiet lekkich obyczajów i samodzielnie je przerabiała, aby wyróżniać się na scenie. To właśnie wtedy, od przypadkowo napotkanej kobiety, odkupiła swoje pierwsze kultowe buty z wysoką cholewką.
Wszystko rozpoczęło się od jednego, pozornie zwyczajnego telefonu menedżerki artystki. Zadzwoniła do marki Mario Menezi, w której stylistka stawiała wtedy pierwsze kroki. Pojawiło się nagłe zapytanie o stworzenie widowiskowych kreacji na nadchodzący Sopot Hit Festiwal. Odpowiedzialność za wizerunek ikony muzyki to ogromne wyzwanie dla każdego młodego twórcy.
Opowiadała stylistka z entuzjazmem w czerwcowej rozmowie z portalem Kozaczek/Pomponik:
Między mną i Beatą taka fajna chemia się wywiązała, ona kocha muzykę i kocha modę. Zaproponowała mi współpracę. No ludzie! Beata Kozidrak!
AKPA
Kryzys i presja czasu w pracy z Beatą Kozidrak
Beata Kozidrak potrafi jasno stawiać granice i bezwzględnie egzekwować swoje wizje. Prawdziwy test dla projektantki nadszedł podczas przygotowań do dużej trasy koncertów plenerowych piosenkarki. Artystka dostała gotową paczkę ze swoimi nowymi strojami, jednak zawartość obszernego kartonu zupełnie nie przypadła jej do gustu. Wokalistka odrzuciła propozycje w całości, wprawiając zaplecze w osłupienie.
Klaudia Gołębiowska otrzymała dokładnie jeden dzień na przygotowanie całkowicie nowych ubrań scenicznych. Presja czasu i wysokie wymagania diwy stworzyły wyjątkowo nerwową atmosferę przed startem trasy. Dziś obie panie mogą wspominać to z uśmiechem, ale ówczesna sytuacja przypominała rasowy dreszczowiec.
Klaudia Gołębiowska tak wspominała tamte chwile, zdradzając trudne początki ich wieloletniej relacji:
Pamiętam, jak przyszła paczka ze stylizacjami i to wszystko było niedobre. Chemia to jest jedno, ale trzeba poznać klienta, co lubi, w czym się dobrze czuje. Beata to jest konkret, wie, czego chce. Ja byłam tak zestresowana. Jedziesz, myślisz, że będzie dobrze, a tu Beata Kozidrak mówi, że to nie jest dobre. I masz jeden dzień.