Dawid Kacprzyk znalazł się w samym centrum gigantycznego skandalu medycznego. Od połowy czerwca ten 29-letni lekarz w trakcie specjalizacji (rezydent) skorygował kilkadziesiąt faktur i oddał na konto placówki pół miliona złotych. Wokół warszawskiego Szpitala Południowego rozpętała się prawdziwa burza. Prezydent Warszawy zdymisjonował cały zarząd, a prokuratorskiemu śledztwu przygląda się osobiście minister sprawiedliwości. Dla medyka to dopiero początek kłopotów.
Śledztwo w sprawie Dawida Kacprzyka i dymisja zarządu Szpitala Południowego
W miniony czwartek, 18 czerwca bieżącego roku, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał w trybie nagłym cały zarząd Szpitala Południowego. Ta drastyczna decyzja zapadła tuż po ujawnieniu gigantycznych kontrowersji w placówce. Prokuratura i audytorzy badają bowiem nie tylko finanse, ale i skandaliczną sprawę przyjmowania polityków Koalicji Obywatelskiej bez kolejki oraz korzystanie przez Dawida Kacprzyka z rzekomego "salonu VIP". Zaledwie kilka dni wcześniej 29-latek rozpoczął gorączkowe czyszczenie swoich finansów. Od 15 czerwca pospiesznie skorygował 33 faktury, które obejmowały jego pracę od 31 stycznia 2025 roku do 16 czerwca 2026 roku. Ten zaskakujący ruch zakończył się zwróceniem na konto szpitala kwoty opiewającej na blisko 500 tysięcy złotych.
Wieczorem tego samego dnia minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek gościł na antenie stacji Polsat News. Polityk stanowczo zadeklarował objęcie trwającego dochodzenia swoim bezpośrednim nadzorem.
To postępowanie będzie normalnie prowadzone. Więc tutaj nie toczy się to tak szybko jak decyzje, które widzieliśmy pierwszego dnia, czyli zwolnienie lekarza, dzisiaj zwolnienie zarządu. Takie decyzje można podejmować z dnia na dzień. Ale postępowanie już się toczy i proszę mi wierzyć, będzie na pewno pod moim nadzorem. Tak, żebyśmy mogli powiedzieć, że wiemy wszystko o tej sprawie, wiemy komu stawiać zarzuty i jakie to mają być zarzuty.
Facebook: Policja radzyńska
Możliwe konsekwencje prawne dla Dawida Kacprzyka
Sam zwrot potężnej gotówki najprawdopodobniej nie uchroni młodego lekarza przed poważnymi konsekwencjami prawnymi. Prawnicze analizy nie pozostawiają złudzeń co do wagi popełnionych czynów. Mecenas Tymoteusz Paprocki w rozmowie z dziennikiem "Fakt" poddał bezlitosnej ocenie działania byłego koordynatora SOR. Z jego ust padły słowa mrożące krew w żyłach, zwiastujące widmo wieloletniego wyroku za kratami.
Uważam, że działania mają znamiona oszustwa, czyli przestępstwa dalej idącego i zagrożonego nawet karą pozbawienia wolności do lat ośmiu. Dlatego, że na skutek sfałszowanych grafików wystawiał faktury i pobierał wynagrodzenie od szpitala. To wskazuje właśnie na oszustwo, ponieważ te pieniądze zostały wyłudzone, a praca nie została wykonana. W związku z tym doszło również do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez szpital, który wypłacił wynagrodzenie za niewykonaną pracę.
Rekordowe zarobki Dawida Kacprzyka i nadludzkie dyżury
Zanim wybuchł obecny skandal kryminalny, Dawid Kacprzyk najwyraźniej posiadał nadludzkie moce. Ujawnione w czerwcu bieżącego roku oświadczenie majątkowe za 2025 rok zdradza tajemnicę astronomicznego bogactwa. Tylko w ubiegłym roku medyk wzbogacił się o około 1,6 miliona złotych. Co ciekawe, 29-latek nie jest jedynym krezusem w białym fartuchu z tej placówki. Jak wykazały kontrole, 32-letni ortopeda Michał Burczy wyciągnął w tym samym czasie aż 3 miliony złotych.
Ten finansowy sukces Kacprzyka przypłacony był rzekomym całkowitym brakiem snu. Z udostępnionej dokumentacji wynika, że w 2025 roku mężczyzna przepracował łącznie aż 3976 godzin. Daje to niewyobrażalną średnią 331 godzin miesięcznie i niemal 11 godzin dziennie każdego z 365 dni w roku. Absolutnym hitem okazał się jednak maraton z wiosny ubiegłego roku. Lekarz wyznał w papierach, że pełnił nieprzerwany dyżur przez równe 96 godzin. Od 11 kwietnia od godziny 8:00 aż do 15 kwietnia do godziny 8:00. Prawdziwy cyborg polskiego systemu zdrowia musiał zapomnieć o tak błahych sprawach, jak jedzenie i powroty do domu.
Rezygnacja Dawida Kacprzyka z funkcji radnego i członkostwa w KO
Echa afery w Szpitalu Południowym brutalnie przerwały polityczne ambicje młodego działacza. Dawid Kacprzyk musiał szybko zmierzyć się z wizerunkowymi konsekwencjami swoich wpadek. W poniedziałek, 15 czerwca, ostatecznie zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej.
Trzy dni później zrezygnował z kolejnej funkcji. W dniu 18 czerwca oficjalnie zrzekł się mandatu radnego w warszawskiej dzielnicy Ursus. Błyskawiczna kariera zakończyła się równie szybko, co potężny zastrzyk gotówki, za który teraz przyjdzie mu słono zapłacić.