Jarosław Gołębiewski uderza w Książula po aferze w Pobierowie. Milioner nie gryzie się w język: "Ta opinia jest krzywdząca"

Jarosław Gołębiewski uderza w Książula po aferze w Pobierowie. Milioner nie gryzie się w język: "Ta opinia jest krzywdząca"

Jarosław Gołębiewski uderza w Książula po aferze w Pobierowie. Milioner nie gryzie się w język: "Ta opinia jest krzywdząca"

instagram.com/ksiazulo

Jarosław Gołębiewski w końcu odniósł się do głośnej afery z udziałem najpopularniejszego kulinarnego youtubera w Polsce. Szymon Nyczke, znany jako Książulo, zrecenzował swój pobyt w luksusowym apartamencie w Pobierowie za ponad 4800 złotych. Po publikacji filmu w sieci wybuchła prawdziwa burza. Choć obiekt początkowo zwrócił gotówkę, teraz właściciel imperium hotelowego postanowił przedstawić nową, zaskakującą wersję wydarzeń.

Reklama
  • Książulo za nocleg w apartamencie zapłacił 4843 zł
  • Podczas wizyty temperatura w pokoju przekraczała 31 stopni, a z kranu leciała zielonkawa woda
  • Gołębiewski broni cen room service, twierdząc, że opłaty są jawne i procentowe
  • Właściciel hotelu uważa recenzję za krzywdzącą, a usterki tłumaczy "chorobami wieku dziecięcego"

Jarosław Gołębiewski odpowiada na zarzuty Książula w sprawie hotelu w Pobierowie

Biznesmen Jarosław Gołębiewski przez dłuższy czas nie komentował osobiście medialnej burzy wokół swojego najnowszego obiektu na polskim wybrzeżu. Szczęka opada jednak, gdy czyta się jego najnowszy wywiad udzielony magazynowi "Forbes". Właściciel wielkiej sieci postanowił wyznać bez ogródek, co myśli o głośnej recenzji youtubera. Zamiast posypywania głowy popiołem, otrzymaliśmy istną paradę wymówek i dość zaskakujących usprawiedliwień.

W rozmowie z prestiżowym pismem milioner nie gryzie się w język i wprost ocenił nagrany materiał jako krzywdzący. Stwierdził, że absolutnie nie odzwierciedla on standardów i bogatej oferty całego kompleksu. Awarię klimatyzacji, która skutecznie zamieniła ekskluzywny wypoczynek w darmową saunę, biznesmen zrzucił na karb "chorób wieku dziecięcego". Według niego każdy nowy obiekt musi po prostu przejść bolesną fazę testów na żywym organizmie.

Najbardziej absurdalny argument padł jednak chwilę później. Jarosław Gołębiewski z rozbrajającą szczerością poinformował "Forbesa", że apartament, w którym przebywał Książulo, już następnego dnia po jego wyjeździe gościł "zadowoloną rodzinę". Pozostaje się tylko zastanawiać, czy nowi goście byli wyjątkowymi miłośnikami tropikalnych upałów, czy akurat wiatr od morza zawiał pod odpowiednim kątem, by schłodzić rozgrzane ściany.

instagram.com/ksiazulo

Kosztowny pobyt Książula w świeżo uruchomionym obiekcie nad morzem

Kulisy tej wizyty były wyjątkowo pechowe. Youtuber wraz z ekipą odwiedził Hotel Gołębiewski w Pobierowie, spodziewając się luksusów adekwatnych do cennika. Za jedną noc w przestronnym apartamencie twórca zapłacił bagatela 4843 zł. Taka kwota powinna gwarantować iście królewskie warunki, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała te marzenia.

Zamiast rześkiego chłodu klimatyzacji, na youtubera czekało powietrze gęste jak w amazońskiej dżungli. Podczas jego pobytu temperatura w apartamencie w najgorszym momencie wynosiła ponad 31-32 stopnie Celsjusza. Spanie w takich warunkach przypominało bardziej survival niż wypoczynek z segmentu premium. Dodatkowo chęć orzeźwienia w wannie szybko prysła, bo z kranu lała się żółtawa, a miejscami wręcz zielonkawa woda.

Rozczarowaniem okazała się również hotelowa gastronomia. Książulo zamówił krewetki w tempurze, za które musiał zapłacić 58 zł. Jak się jednak okazało, wykwintne danie składało się głównie z grubej warstwy ciasta, a same owoce morza trzeba było oglądać pod lupą. To wywołało kolejną falę kpin wśród widzów, kłując w oczy absurdalnym wręcz stosunkiem jakości do ceny.

Zwrot pieniędzy, oświadczenia hotelu i zaskakujące tłumaczenia o room service

Do tego doszła jeszcze kwestia dodatkowych opłat za zamawianie jedzenia do pokoju. Jarosław Gołębiewski w najnowszym wywiadzie odniósł się do tego wątku, butnie broniąc cennika. Biznesmen tłumaczył, że koszty związane z room service są całkowicie jawne i stanowią konkretny procent wartości całego zamówienia. Milioner najwyraźniej uważa, że taki system w pełni usprawiedliwia horrendalne kwoty doliczane do rachunków przez obsługę.

Kiedy nagranie obnażające usterki trafiło do sieci i zaczęło bić rekordy odsłon, machina PR-owa obiektu zareagowała natychmiast. Początkowo hotel starał się ugasić pożar standardowymi komunikatami do mediów. W przesłanym do portalu o2.pl oświadczeniu pracownicy obiektu zachowali dyplomatyczny ton.

Ubolewamy, że pobyt Pana Szymona "Książula" i jego ekipy nie spełnił ich oczekiwań.

Na słowach się nie skończyło, a twórca ostatecznie otrzymał całkowity zwrot kosztów za ten niefortunny nocleg. Hotel wziął na siebie odpowiedzialność, co potwierdzono w kolejnym stanowisku, tym razem przekazanym redakcji serwisu Plejada. Wydawało się wtedy, że sprawa została definitywnie zamknięta.

W przypadku Książula zwróciliśmy koszt pobytu, uznając reklamację za zasadną, choć ostateczne wnioski po filmie zostawiamy widzom

Widzowie najwyraźniej wyciągnęli własne wnioski, a po pewnym czasie sam właściciel postanowił dorzucić do tej historii swoje trzy grosze. Skoro pobyt w ukropie i niesmaczne krewetki to dla niego jedynie "krzywdząca opinia", trudno o optymizm. Wygląda na to, że luksus w polskim wydaniu zyskał właśnie nową, "gorącą" definicję.

Książulo pokazał nową willę. Fani patrzą tylko na jeden szczegół nad schodami: "To już nie dom, to zamek!" [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/ksiazulo
Reklama
Reklama