Anita z "ŚOPW" zdradziła dramatyczne szczegóły stanu zdrowia męża. Jest bardzo źle, wdrożono plan B

Anita z "ŚOPW" zdradziła dramatyczne szczegóły stanu zdrowia męża. Jest bardzo źle, wdrożono plan B

Anita z "ŚOPW" zdradziła dramatyczne szczegóły stanu zdrowia męża. Jest bardzo źle, wdrożono plan B

instagram.com/adrian_szz

Adrian Szymaniak przekazał wstrząsające wieści w rok od usłyszenia tragicznej diagnozy. Uczestnik programu Ślub od pierwszego wejrzenia zmaga się z glejakiem czwartego stopnia, agresuvnym nowotworem mózgu. Choć dotychczasowe leczenie dawało nadzieję, wiosną nastąpił dramatyczny zwrot i wznowa choroby. Teraz przed rodziną kolejna runda podstępnej walki, a zrozpaczona żona postanowiła oficjalnie zabrać głos.

Reklama
  • Wiosną 2026 roku u Adriana nastąpiła wznowa nowotworu, której towarzyszył niebezpieczny obrzęk mózgu.
  • Guz nowotworowy uodpornił się na przyjmowane dotychczas leczenie doustne.
  • Lekarze musieli wdrożyć nową metodę leczenia, polegającą na podawaniu chemii we wlewach oraz dodatkowego leku.
  • Do 15 lipca 2026 roku zbiórka na leczenie przyniosła pokaźną kwotę 2,5 miliona złotych.

Adrian Szymaniak walczy z glejakiem IV stopnia

Adrian Szymaniak trafił do szpitala po nagłym załamaniu zdrowia w nocy z 13 na 14 lipca 2025 roku. To właśnie wtedy usłyszał w lekarskim gabinecie diagnozę, która na zawsze zmieniła życie jego oraz całej najbliższej rodziny. Według stanu wiedzy medycznej na lipiec 2026 roku, jest to jeden z najbardziej niebezpiecznych i agresywnych nowotworów mózgu, wymagający natychmiastowego, radykalnego leczenia. Równo rok po tych wstrząsających wydarzeniach, dokładnie w rocznicę diagnozy, mężczyzna postanowił osobiście poinformować swoich fanów o obecnym stanie zdrowia i opowiedzieć o trudach mijających miesięcy.

Po wielu miesiącach intensywnego leczenia i niegasnącej nadziei na ostateczny powrót do pełni sił, niestety przyszedł poważny kryzys. Po marcu 2026 roku u Adriana Szymaniaka nastąpił dramatyczny nawrót nowotworu, któremu dodatkowo towarzyszył obrzęk mózgu. Choć najbliższa rodzina początkowo przeżywała te trudne chwile w całkowitej ciszy i spokoju, unikając medialnego rozgłosu, ostatecznie zdecydowano się na upublicznienie informacji o wznowie choroby.

Długo mnie tutaj nie było, ale to też dlatego, że nie było co przekazywać za bardzo. Dzisiaj mija rok od mojej diagnozy, od nocy z 13 na 14 lipca ubiegłego roku. Trafiłem do szpitala i dostałem diagnozę: glejak 4 stopnia. I tak minął już rok. Leczenie nadal trwa, walka nadal trwa i dziękuję Wam za Waszą obecność i Wasze wsparcie. Nie mam zamiaru się poddawać, chociaż nie ukrywam, że ten rok był bardzo ciężki. Choroba zabrała mi bardzo wiele, ale też bardzo wiele mi dała

– wyznał Adrian Szymaniak.

Nowa metoda leczenia i plan B

Adrian Szymaniak nie ukrywa, że walka z tak bezwzględnym przeciwnikiem bywa bardzo nieprzewidywalna. Jak wyjaśnił mężczyzna, guz nowotworowy okazał się silniejszy od stosowanych do tej pory medykamentów i uodpornił się na przyjmowaną dotychczas chemioterapię. Wymagało to błyskawicznej reakcji lekarzy onkologów i całkowitej zmiany strategii leczenia. Medycy musieli natychmiast wdrożyć nową procedurę ratującą życie.

Stało się tak, że guz odbił. Mimo czepka, mimo chemii, która szła w dobrym kierunku, guz po prostu jest na tyle inteligentny, na tyle odporny, że znalazł sobie odporność na tabletkę, którą przyjmuję. Więc teraz idziemy w plan B. Inna chemia we wlewach plus lek do tego. Zobaczymy, w jakim kierunku teraz pójdzie dalsze leczenie

– poinformował Adrian Szymaniak.

W ramach wdrożenia planu B, lekarze zadecydowali, że nowa terapia oznacza dla niego przyjmowanie specjalistycznych wlewów oraz wsparcie organizmu dodatkowym lekiem. Mężczyznę czeka teraz kilkumiesięczny okres testowy, który wykaże, jak jego organizm reaguje na nowy schemat leczenia. Koszty innowacyjnych terapii w tak skomplikowanych przypadkach potrafią być wręcz astronomiczne, jednak w tych trudnych chwilach uczestnik programu może liczyć na ogromną solidarność internautów. Do 15 lipca 2026 roku do godziny 14.00 na koncie oficjalnej zbiórki udało się zgromadzić wspomniane 2,5 miliona złotych, co daje ogromną nadzieję na kontynuację wyczerpującej walki o zdrowie.

adrian szymaniak z lekarzem instagram.com/adrian_szz

Anita Szydłowska-Szymaniak dziękuje fanom za wsparcie

Anita Szydłowska-Szymaniak jest w tych dramatycznych dniach ogromnym, nieocenionym wsparciem dla swojego męża. Małżeństwo wspólnie wychowuje dwoje dzieci: syna Jerzego oraz córkę Blankę. To właśnie o ich przyszłość Adrian Szymaniak, według słów żony, obawia się najbardziej. Ukochana przez długi czas po nawrocie choroby starała się ze wszystkich sił chronić prywatność rodziny i przeżywać ten koszmar unikając rozgłosu.

Jednak po opublikowaniu przez męża informacji z 14 lipca 2026 roku, również i ona zdecydowała się zabrać głos. W poruszającym oświadczeniu wydanym w mediach społecznościowych podzieliła się swoimi najgłębszymi emocjami i poprosiła internautów o siłę.

Nie spodziewałam się tego, że Adrian postanowi podzielić się ostatnimi ciężkimi przejściami. Przeżywaliśmy to wszystko w ciszy i bez rozgłosu. Najważniejsze jest zdrowie i czas z rodziną. Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia i za wyrozumiałość. Przepraszam wszystkich. Chciałabym dawać siłę wszystkim, ale teraz sama jej potrzebuję. Walczymy dalej i nie poddajemy się

– napisała Anita Szydłowska-Szymaniak.

Słowa przerażonej żony doskonale oddają ciężar, z jakim na co dzień musi mierzyć się jej rodzina. Mimo ogromnego strachu i nawrotu agresywnej choroby, małżonkowie udowadniają, że w obliczu największych życiowych tragedii miłość i wzajemne wsparcie stanowią fundament przetrwania. Tysiące fanów w całej Polsce niezmiennie trzymają kciuki za powodzenie nowego etapu leczenia.

Nadal prowadzona jest zbiórka na leczenie Adriana. To właśnie w opisie zbiórki Anita zaktualizowała informacje o stanie męża. Jej słowa rozdzierają serce:

Ostatnie tygodnie były kolejnym dramatycznym rozdziałem tej walki. Adrian przeszedł następną skomplikowaną operację usunięcia guza.

Choć z każdym dniem choroba coraz bardziej odbiera Adrianowi siły.

Najbardziej boli jednak coś zupełnie innego.

Adrian nie boi się kolejnych operacji. Nie boi się chemioterapii. Nie boi się bólu. Najbardziej boi się, że nie będzie mógł patrzeć, jak dorastają jego dzieci.

Nie wiemy, co przyniosą kolejne dni. Wiemy tylko jedno- Dopóki Adrian walczy, my również będziemy walczyć razem z nim.

Walczący z glejakiem Adrian Szymaniak na urodzinach syna. Jeden szczegół wyciska łzy [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/adrian_szz
Reklama
Reklama