Marcin Wrona po ciężkiej operacji w USA. Wyznał bez ogródek, czego żałuje najbardziej

Marcin Wrona po ciężkiej operacji w USA. Wyznał bez ogródek, czego żałuje najbardziej

Marcin Wrona po ciężkiej operacji w USA. Wyznał bez ogródek, czego żałuje najbardziej

AKPA; instagram.com/marcin_wrona

Marcin Wrona, legendarny korespondent "Faktów" TVN w Stanach Zjednoczonych, jest już po skomplikowanej operacji wymiany stawu kolanowego. Dziennikarz przeszedł inwazyjny zabieg za oceanem i choć zmagał się z potężnym bólem, już dwie godziny po przebudzeniu musiał podjąć morderczy wysiłek. Wszystko relacjonował na żywo w sieci, ku ogromnemu zaskoczeniu swoich wiernych fanów.

Reklama
  • Przez dwa lata przed operacją dziennikarz zmagał się z chronicznym bólem. W efekcie wyraźnie utykał na chorą nogę
  • Zabieg odbył się 13 lipca 2026 roku. Była to całkowita endoprotezoplastyka stawu kolanowego przeprowadzona w amerykańskim szpitalu
  • Dopiero po trzech dniach od wizyty na bloku operacyjnym dziennikarz zamienił szpitalny balkonik na laskę
  • Pracownik TVN wprost przyznał, że zwlekanie z ostateczną decyzją o leczeniu chirurgicznym było jego największym błędem

Błyskawiczna rehabilitacja w USA. Korespondent na nogach tuż po zabiegu

Marcin Wrona, który od wielu lat pełni odpowiedzialną funkcję korespondenta stacji, 13 lipca 2026 roku przeszedł całkowitą endoprotezoplastykę stawu kolanowego. Przed operacją korespondent otwarcie przyznawał się do strachu. Lekarz chirurg uspokajał go jednak, zaznaczając, że to naturalna reakcja organizmu i brak lęku byłby sygnałem ostrzegawczym.

Znany dziennikarz błyskawicznie trafił w ręce fizjoterapeutów. Pionizacja pacjenta nastąpiła tak szybko nie z powodu bezduszności systemu, lecz ze względów medycznych. Znieczulenie podpajęczynówkowe podawane do kręgosłupa działa przez około trzy godziny. Ponieważ sama operacja trwała godzinę, lekarzom zostało dwugodzinne okno na rozpoczęcie ćwiczeń jeszcze przy braku czucia bólu.

Operacja za mną. Wymiana stawu kolanowego ponoć się udała. A już dwie godziny po operacji zaczęło się chodzenie i pierwsze ćwiczenia rehabilitacyjne

– wyznał dziennikarz na swoim profilu społecznościowym.

Niespełna dobę po opuszczeniu sali operacyjnej Wrona pokonał dystans kilkudziesięciu metrów korytarzem szpitalnym, korzystając ze specjalnego chodzika. Oprócz pierwszych żmudnych spacerów z balkonikiem odbył także wyczerpującą rundę profesjonalnych ćwiczeń. Z prawdziwym dziennikarskim zacięciem zdawał relację wprost z oddziału ortopedii.

Niecałe 24 godziny po operacji, a tyle za mną korytarza - dwa razy tyle przede mną. Za mną też pierwsza runda ćwiczeń. Towarzyszy mi, oczywiście, chodzik. Ale tak to wygląda i bardzo się cieszę, że wiele osób się odezwało po tym, co zamieściłem wczoraj, pytając a jak to jest, bo ich też to czeka. Nie jest to bezbolesne, ale działa

– relacjonował wyraźnie zmęczony korespondent.

Marcin Wrona w garniturze instagram.com/marcin_wrona

Dwa lata walki z chronicznym bólem przed endoprotezoplastyką kolana

Marcin Wrona przez dwa lata zwlekał z położeniem się na stół operacyjny, choć potężny ból nogi stał się jego codziennością. Jego codzienne funkcjonowanie w terenie było mocno ograniczone, a uciążliwe utykanie stało się codzienną rzeczywistością znanego reportera. Dziennikarz otwarcie opowiadał o tym, jak paraliżujące cierpienie wpływało na jakość jego prywatnego i zawodowego życia.

Strach przed inwazyjnym zabiegiem skutecznie powstrzymywał go przed wizytą u chirurga. Zamiast szukać ulgi i specjalistycznej pomocy medycznej, gwiazdor przez długie miesiące po prostu zagryzał zęby. Próbował funkcjonować mimo ograniczeń, jednak po dwóch latach nieustającej walki sam podjął decyzję o operacji, by móc wreszcie normalnie chodzić.

zbliżenie na twarz qczaj AKPA

CZYTAJ TAKŻE: Qczaj spędził miesiąc w szpitalu psychiatrycznym. Uratowali mu życie wbrew jego woli

Dziennikarz TVN żałuje zwlekania z operacją. Zwrócił się z apelem do fanów

Rehabilitacja Marcina Wrony przebiega na szczęście w iście ekspresowym tempie. Już 16 lipca amerykański pacjent ostatecznie pożegnał szpitalny balkonik, zamieniając go na dużo poręczniejszą laskę ułatwiającą poruszanie się. Widząc, jak szybko i sprawnie wraca do upragnionego zdrowia, znany korespondent podzielił się bardzo osobistą refleksją, ujawniając swoim widzom swój największy życiowy błąd.

Z perspektywy szpitalnego łóżka korespondent zachęca dziś wszystkie osoby zmagające się z problemami ze stawem kolanowym do poważnego rozważenia decyzji o poddaniu się operacji. Uświadomił sobie bowiem, że kolejne lata niepotrzebnego cierpienia kompletnie nie miały głębszego sensu, a ucieczka przed medycyną to ślepa uliczka.

Wiem już dzisiaj, że gdybym miał świadomość, że po operacji będzie tak, jak jest, to nie czekałbym tych kilku lat. Ból jest w miarę do wytrzymania

– przyznał szczerze Marcin Wrona.

Zamiast odwlekać nieuniknione, warto zaufać medycynie. Przed dziennikarzem teraz kolejne wymagające tygodnie systematycznej pracy pod okiem fizjoterapeutów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wkrótce odrzuci również laskę i pewnym krokiem wróci przed telewizyjne kamery.

Polka w brytyjskim „Love Island” wprawia w osłupienie. Fani oszaleli na punkcie jej urody: "Ona dosłownie wygląda jak Angelina Jolie" [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/juliamayska
Reklama
Reklama