Lech Wałęsa ubolewa nad "głodową" emeryturą i nieustannie narzeka na finanse. A przecież dostaje co miesiąc kupę kasy

Lech Wałęsa ubolewa nad "głodową" emeryturą i nieustannie narzeka na finanse. A przecież dostaje co miesiąc kupę kasy

Lech Wałęsa ubolewa nad "głodową" emeryturą i nieustannie narzeka na finanse. A przecież dostaje co miesiąc kupę kasy

AKPA

Lech Wałęsa po raz kolejny postanowił podzielić się problemami finansowymi. Mimo że co miesiąc inkasuje z budżetu państwa ponad 14 tysięcy złotych brutto, legendarny lider Solidarności stanowczo deklaruje, że przy dzisiejszej inflacji i kosztach utrzymania licznej rodziny ledwo wiąże koniec z końcem. Taka sytuacja zmusza go do nieustannego dorabiania na zagranicznych wykładach.

Reklama
  • Emerytura prezydencka Lecha Wałęsy wynosi ponad 14 tysięcy złotych brutto miesięcznie.
  • Były prezydent deklaruje, że zrezygnował z pobierania świadczenia z ZUS z uwagi na „biedę w Polsce”.
  • Wałęsa tłumaczy, że jego problemy finansowe wynikają z wysokiej inflacji oraz konieczności utrzymania bardzo licznej rodziny.
  • Aby podreperować domowy budżet, polityk wciąż dorabia, podróżując po świecie i udzielając płatnych wykładów.

Ile wynosi emerytura prezydencka Lecha Wałęsy po waloryzacji

Lech Wałęsa nie może narzekać na brak regularnych wpływów, choć usilnie próbuje przekonać opinię publiczną, że jest inaczej. Zgodnie z oficjalnymi danymi. Po ostatnich waloryzacjach to właśnie stan portfela byłej głowy państwa budzi tak ogromne zainteresowanie. Według doniesień medialnych, po waloryzacji w 2024 roku świadczenie to wzrosło do poziomu 14 224,16 zł brutto. Warto zaznaczyć, że inne informacje ze źródeł medialnych wskazywały również kwotę 13 tys. 691 zł i 47 gr. Niezależnie od wyliczeń, to kwota, o której przeciętny polski senior, ważący w aptece każdy grosz, może jedynie pomarzyć. Jednak mimo tak dużych przelewów, były przywódca Solidarności regularnie narzeka, uzasadniając to bardzo wysokimi wydatkami.

Co ciekawe, utyskiwanie polityka na braki w kasie to istna recydywa i stały punkt medialnego programu. Już na początku grudnia 2024 roku w programie „Fakt Live” polityk złożył niezwykle zaskakującą deklarację dotyczącą świadczeń, które wypracował przez lata fizycznej pracy w stoczni. Z pełnym przekonaniem i nutą cierpiętnictwa stwierdził, że państwowej kasy z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przecież wcale nie obciąża.

„Od 20 lat nie pobieram emerytury, w ogóle, ani grosza, bo Polska biedna” – zapewniał z powagą w wywiadzie Lech Wałęsa.

Lech Wałęsa podpisuje książkę AKPA

Lech Wałęsa podróżuje po świecie i zarabia na wykładach

Zamiast w spokoju odpoczywać na ukochanej działce czy spędzać beztroski czas z wnukami, znany polityk wciąż pakuje walizki i wsiada do samolotów. Swój nieustanny pośpiech i napięty harmonogram tłumaczy z pełnym przekonaniem. Twierdzi, że przy dotkliwej inflacji i ogromnych kosztach utrzymania licznej rodziny, gwarantowane państwowe świadczenie zwyczajnie nie wystarcza do pierwszego. Z tego powodu podróżuje po całym świecie, zarabiając potężne sumy na wykładach i prelekcjach. Loty odrzutowcami do USA czy na Bliski Wschód i mieszkanie w luksusowych hotelach z pewnością kontrastują z wizerunkiem „biednego emeryta”, na którego często się kreuje.

W jednej ze szczerych rozmów z portalem O2 w 2024 roku, zapytany o to, czy w ogóle odczuwa jakąkolwiek satysfakcję z przelewów od państwa, odpowiedział z rozbrajającą wręcz prostotą. Dał czytelnikom do zrozumienia, że jego ciągła aktywność zawodowa to nic innego jak ciężka harówka wymuszona trudnymi realiami.

„Czy jestem zadowolony ze swojej emerytury? Jakbym był, tobym jeździł na grzybki czy rybki, a nadal pracuję, jeżdżąc po świecie” – wyjaśnił stanowczo Lech Wałęsa.

Złoty środek na inflację według byłego prezydenta

Kondycja własnego portfela najwyraźniej mocno spędza sen z powiek byłej głowie państwa, ale polityk ma dla Polaków gotowe rozwiązanie. Były lider Solidarności w swoich publicznych wystąpieniach nierzadko dzieli się autorskimi pomysłami na to, jak uzdrowić dramatyczną sytuację finansową obywateli. Według jego koncepcji, prawdziwym lekarstwem na trudną sytuację wcale nie powinno być podnoszenie samych kwot wypłacanych świadczeń. Uważa on, że u źródła problemu leżą absurdalne ceny towarów, więc to właśnie ich drastyczne obniżenie jest kluczem do gospodarczego sukcesu państwa.

„Poważnie mówiąc, uważam jednak, że nie w podnoszeniu emerytury jest problem. Konieczne jest obniżanie kosztów życia. Worki pieniędzy nie są potrzebne. Ludzie chcą godnie żyć” – tłumaczył swoje racje w mediach.

Mimo snucia tak wzniosłych, gospodarczych wizji naprawy państwa, apetyt na wyższe wpływy u samego noblisty w ogóle nie maleje. Wygląda na to, że nawet taka kwota państwowa gwarantowana do końca życia nie jest w stanie w pełni uspokoić zszarganych nerwów finansowych Lecha Wałęsy. Najlepiej zresztą podsumował to jednym, niezwykle błyskotliwym zdaniem rzuconym w stronę dziennikarzy.

„Jeszcze się taki nie urodził, kto miałby za dużo pieniędzy” – skwitował krótko Lech Wałęsa.

Tak mieszka Lech Wałęsa. Gdańska willa to prawdziwy azyl przepełniony luksusem
Źródło: facebook.com/lechwalesa
Reklama
Reklama