Paulina Smaszcz gościła w podcaście Marioli Bojarskiej-Ferenc, gdzie bez owijania w bawełnę opowiedziała o układach w swojej rodzinie. Dziennikarka zdradziła, że jej synowie, Julian i Franciszek, mają skrajnie różne podejście do Katarzyny Cichopek. Była żona Macieja Kurzajewskiego wspomniała też o twardym warunku finansowym, który były mąż musi spełnić, by wszyscy mogli wspólnie zasiąść do jednego stołu.
- Julian wypracował świetną nić porozumienia z Katarzyną Cichopek
- Starszy syn Franciszek nie utrzymuje żadnych relacji z nową partnerką swojego ojca
- Wspólne biesiadowanie z Maciejem Kurzajewskim blokuje brak finansowego rozliczenia po rozwodzie
- Dziennikarka zdradziła, że Franciszek dzieli sportowe pasje z jej obecnym życiowym partnerem
Julian Kurzajewski i jego bliska relacja z Katarzyną Cichopek
Paulina Smaszcz i Maciej Kurzajewski zawarli związek małżeński w 1996 roku. Przez ponad dwadzieścia lat uchodzili za bardzo stabilną parę, dzieląc ze sobą blaski i cienie medialnego życia. Pierworodny syn Franciszek przyszedł na świat w 1997 roku, natomiast jego brat Julian urodził się w 2006 roku. Trudne rozstanie rodziców wymusiło na wszystkich odnalezienie się w nowej dynamice. Obaj bracia ostatecznie wypracowali odmienne podejście do obecnej sytuacji swojego ojca.
Niedawno dziennikarka ponownie dostarczyła internautom sporych emocji. Odwiedziła studio, by wystąpić w podcaście „VIVA! Bez tabu”. Podczas rozmowy chętnie dzieliła się kulisami funkcjonowania swojej zrekonstruowanej rodziny. To właśnie młodszy z rodzeństwa wykazuje zdumiewającą otwartość. Wbrew temu, co mogliby zakładać złośliwi, matka wcale nie ma problemu z faktem, że jej potomek świetnie dogaduje się z Katarzyną Cichopek. Otwarcie deklaruje zadowolenie, wbijając jednocześnie małą szpileczkę w nową ukochaną prezentera telewizyjnego.
Ja wcale nie mam nic przeciwko, że na przykład moi synowie, akurat Franek nie, ale Julek tak, ma bardzo dobry kontakt z panią nową żoną mojego byłego męża. Nie będę wymieniać imienia i nazwiska, ale wszyscy wiedzą. Natomiast ja się z tego bardzo cieszę.
– przyznała Paulina Smaszcz.
screen TVN
Starszy syn Franciszek omija partnerkę ojca
Całkowicie inaczej prezentuje się sytuacja w przypadku starszego syna. Dwadzieścia dziewięć lat to wiek, w którym dokładnie wiadomo, z kim warto dzielić swój czas. Dla dorosłego mężczyzny naturalnym wyborem był chłodny dystans. Jak zaznaczyła uczestniczka wywiadu, Franciszek omija szerokim łukiem relacje z Katarzyną Cichopek, skupiając się na własnym życiu i innych znajomościach.
Ten brak wspólnego języka z wybranką ojca mocno kontrastuje z tym, jak rewelacyjnie odnalazł się w towarzystwie nowego partnera swojej matki. Panowie błyskawicznie znaleźli nić porozumienia, opierając relację na autentycznych męskich pasjach. Regularnie rywalizują na korcie tenisowym, rozgrywają partyjki golfa i dbają o częste rozmowy telefoniczne w codziennych sprawach.
Paulina Smaszcz zadbała również o poprawne kontakty z synem swojego partnera. Zrezygnowała z forsowania sztucznej bliskości w zrekonstruowanej rodzinie, stawiając za to na szczere i bardzo zdrowe zasady funkcjonowania.
Mam bardzo dobrą komunikację z jego synem, bo on też ma syna z pierwszego małżeństwa, znaczy z jedynego, które miał. Natomiast najważniejsze jest to: ja nie udaję matki jego syna, a on nie udaje ojca mojego
– wyznała gościni podcastu „VIVA! Bez tabu”.
AKPA
Majątek i wspólny stół – twardy warunek po rozwodzie
Gospodyni podcastu zapytała o wizję ewentualnego zawieszenia broni, w której byli małżonkowie oraz ich obecne sympatie usiądą wspólnie przy jednym stole. Zgoda buduje, a wspólne biesiadowanie z pewnością ucieszyłoby fanów tej rodziny. Obecnie pozostaje to jednak wyłącznie w sferze życzeń, a na drodze do kompromisu stoją bardzo prozaiczne rachunki.
Głównym problemem jest nierozliczony dorobek z dawnych lat. Choć od rozstania upłynęło już niemal siedem lat, finanse wciąż budzą ogromne frustracje. Czekanie na uregulowanie formalności przez tak długi czas wyraźnie nadszarpnęło zaufanie. Paulina Smaszcz stawia sprawę kategorycznie. Ewentualna zgoda na rodzinne zjazdy jest całkowicie uzależniona od domknięcia podziału majątku. Dopóki przelewy ostatecznie nie wyrównają dawnych rachunków, nie ma mowy o uśmiechach nad jednym talerzem.
Jak on się ze mną rozliczy, godnie, już prawie 7 lat od rozwodu, a jeszcze się nie rozliczył. Więc jak się godnie rozliczy – to tak
– podsumowała kategorycznie dziennikarka.