Duńczycy regularnie zajmują czołowe miejsca w rankingach najszczęśliwszych narodów świata, mimo długich, ciemnych zim i niekoniecznie hojnego klimatu. Ich sekret nosi nazwę "hygge" i choć najczęściej kojarzy się z kocem, świecą i kubkiem gorącej czekolady we wnętrzu, ta sama filozofia równie dobrze sprawdza się na zewnątrz. Wystarczy przenieść kilka jej zasad do ogrodu, żeby stworzyć przestrzeń, w której samo przebywanie nas relaksuje, niezależnie od pogody.
Skąd wzięło się hygge?
Pojęcie to narodziło się w czasach, gdy Dania mierzyła się z trudnymi warunkami klimatycznymi i dotkliwymi stratami terytorialnymi. Zamiast poddawać się okolicznościom, Duńczycy nauczyli się świadomie doceniać drobne przyjemności: wspólny posiłek, ciepło płomienia świecy, spokojną rozmowę z bliską osobą. Z tej postawy z czasem wykrystalizowała się cała filozofia życiowa, skupiona nie na wielkich gestach, lecz na skupieniu na chwili obecnej.
Jak wspomina artykuł "Styl hygge: filozofia szczęścia w ogrodzie", opublikowany na blogu sklepu z wyposażeniem do ogrodu i tarasu Focus Garden: wprowadzenie filozofii hygge do ogrodu oznacza rezygnację z efektownej, "na pokaz" aranżacji na rzecz przestrzeni, która realnie zaprasza do zwolnienia tempa, niezależnie od tego, czy ktoś spędza w niej czas sam, czy w gronie bliskich.
Jak stworzyć ogrodową strefę relaksu w stylu hygge?
Dobrze zaprojektowany ogród w duchu hygge powinien sprzyjać zarówno samotnemu wyciszeniu jak i spontanicznym spotkaniom towarzyskim. W praktyce oznacza to zaplanowanie nie jednej, uniwersalnej strefy, lecz kilku mniejszych zakątków o różnym charakterze, na przykład ścieżki prowadzącej do ławki w cieniu drzewa, miejsca na koc rozłożony wprost na trawie, czy głównej strefy wypoczynkowej bliżej domu. Taki układ daje wybór, zamiast zmuszać do jednego, sztywnego sposobu korzystania z przestrzeni.
Sercem estetyki hygge jest stonowana, uspokajająca paleta złożona z beży, szarości i ciepłych odcieni bieli, które nie męczą wzroku nawet podczas długiego, leniwego popołudnia. Te neutralne barwy tworzą tło, na którym naturalnie wybija się zieleń roślin bez potrzeby sięgania po jaskrawe kontrasty w dekoracjach.
Podobną filozofię odzwierciedla dobór materiałów. Drewno, kamień i dobrej jakości technorattan łączą trwałość z ciepłym, organicznym charakterem, którego próżno szukać w błyszczących, syntetycznych powierzchniach.
Jakie meble ogrodowe pasują do stylu hygge?
Technorattanowe meble ogrodowe, choć w pełni odporne na deszcz i promieniowanie UV, wizualnie nawiązują do tradycyjnej plecionki, dzięki czemu nie tracą nic z przytulnego, naturalnego klimatu, a zyskują na praktyczności.
W hygge forma zawsze ustępuje miejsca funkcji. Liczy się to, czy dany mebel jest wygodny, a nie wyłącznie ładnie wygląda na zdjęciu. Modułowy narożnik, który w kilka ruchów zamienia się z kanapy w pojedyncze fotele czy leżanki, sprawdza się tu wyjątkowo dobrze, bo dopasowuje się do liczby gości i charakteru spotkania, zamiast narzucać jeden, stały układ. Niski stolik sprzyja swobodnej rozmowie przy filiżance herbaty, a fotel wiszący, dzięki delikatnemu, kołyszącemu ruchowi, działa niemal terapeutycznie na skołatane po całym dniu nerwy.
Wygodne, szerokie poduchy i pokrowce, które można w razie potrzeby zdjąć i wyprać, wydłużają żywotność mebli i utrzymują je w dobrym stanie sezon po sezonie, a im wyższy komfort, tym chętniej spędza się czas na świeżym powietrzu, co przecież stanowi samą istotę tej filozofii.
Tekstylia i światło budują nastrój
Drobne dodatki mają w hygge znaczenie nieproporcjonalnie duże do swoich rozmiarów. Miękkie poduszki i pledy o wysokiej gramaturze, w neutralnych barwach z delikatnym wzorem, zachęcają, by rozsiąść się wygodnie nawet w chłodniejszy wieczór, a dywan outdoorowy rozłożony pod meblami optycznie spaja całą strefę wypoczynkową w jedną, przemyślaną kompozycję. Dobrze dobrane, odporne na wilgoć tekstylia ogrodowe to w praktyce najszybszy sposób na wprowadzenie przytulności do przestrzeni, która bez nich pozostałaby jedynie zestawem funkcjonalnych, ale chłodnych mebli.
Równie istotne w tworzeniu klimatu jest światło. Girlandy żarówek rozwieszone w koronach drzew czy lampy solarne ładujące się w ciągu dnia dają ciepłą, rozproszoną poświatę, która pozwala korzystać z ogrodu długo po zachodzie słońca, jednocześnie budując nastrój znacznie skuteczniej niż ostre, białe oświetlenie.
Miejsce na relaks nie tylko podczas ładnej pogody
Prawdziwe hygge nie musi kończyć się wraz z pierwszym chłodniejszym wieczorem, odpowiednie wyposażenie pozwala korzystać z ogrodu znacznie dłużej niż tylko przez kilka letnich miesięcy. Solidny parasol lub przesuwana pergola chronią przed słońcem i przelotnym deszczem, a modele z regulowanym kątem nachylenia umożliwiają precyzyjne dopasowanie cienia do aktualnego położenia słońca.
Zbudowany w ten sposób ogród: stonowany kolorystycznie, wygodny i ciepły dosłownie oraz w przenośni, staje się miejscem, do którego chce się regularnie wracać. Czasem po chwilę relaksu z książką i kubkiem herbaty, czasem z najlepszą przyjaciółką i lampką wina.
Artykuł sponsorowany