Karol Nawrocki odesłał do kosza ważną ustawę. Znany jezuita przerywa milczenie i mówi o "krzywdzie" Polaków

Karol Nawrocki odesłał do kosza ważną ustawę. Znany jezuita przerywa milczenie i mówi o "krzywdzie" Polaków

Karol Nawrocki odesłał do kosza ważną ustawę. Znany jezuita przerywa milczenie i mówi o "krzywdzie" Polaków

x.com/lukaszsosniaksj; instagram.com/bujak_mikolaj.

Łukasz Sośniak, jezuita, opublikował w sieci poruszający wpis, który wywołał prawdziwą polityczną i obyczajową burzę. Duchowny wprost skrytykował piątkową decyzję Karola Nawrockiego, który odesłał do kosza ustawę o statusie osoby najbliższej. Prezydent zawetował nowe przepisy, powołując się na rzekomą obronę małżeństwa. Według jezuity ten krok wcale nie ratuje polskich rodzin, a jedynie krzywdzi obywateli.

Reklama
  • Karol Nawrocki zawetował w piątek ustawę o statusie osoby najbliższej. W uzasadnieniu odwołał się do konstytucyjnej ochrony małżeństwa
  • Duchowny skrytykował w mediach społecznościowych tę decyzję, podkreślając, że nowe prawo w ogóle nie zagrażało rodzinie
  • Ustawa miała regulować przyziemne kwestie, takie jak prawo do dziedziczenia czy dostęp do informacji medycznej partnera w szpitalu
  • Decyzję prezydenta entuzjastycznie poparł poseł Przemysław Czarnek
  • Włodzimierz Czarzasty nazwał ruch Nawrockiego wynikiem „ideologicznej zaćmy”

Łukasz Sośniak o wecie Karola Nawrockiego

Jezuita Łukasz Sośniak, jako duchowny kościoła rzymsko-katolickiego, postanowił odnieść się do głośnej decyzji prezydenta Karola Nawrockiego ogłoszonej w piątkowy późny wieczór. W swoim wpisie w serwisie X nie gryzł się w język. Duchowny wziął pod lupę argumentację o obronie tradycyjnej rodziny, którą Karol Nawrocki wymachiwał niczym tarczą w tej politycznej batalii. Okazuje się bowiem, że dla niektórych wyciągnięcie ręki do osób wykluczonych z systemu prawnego wcale nie oznacza zniszczenia fundamentów chrześcijańskiej cywilizacji.

Szkoda, że prezydent zawetował tę ustawę. Nie było w niej nic, co by zagrażało rodzinie

– napisał na swoim profilu Łukasz Sośniak.

Zamiast pochwalić prezydencki ruch, duchowny zwrócił uwagę na to, kogo tak naprawdę on uderzył. Według duchownego zablokowanie nowych regulacji to po prostu zmarnowana okazja na ułatwienie obywatelom normalnego funkcjonowania.

Weto prezydenta nie uratowało małżeństwa, bo ono nie było zagrożone. Odebrało jedynie szansę na ucywilizowanie statusu setek tysięcy Polaków, nie dając nic w zamian poza poczuciem wykluczenia

– ocenił gorzko jezuita.

Jego głos to ważne świadectwo, pokazujące, że nawet w środowisku duchownym można spojrzeć na ten problem z dużą dozą empatii, zamiast chować się za paragrafami.

Jako katolicy mamy obowiązek promować małżeństwo, dawać świadectwo o jego pięknie i wyjątkowości. Nie oznacza to jednak, że wolno nam utrudniać życie tym, którzy naszej wizji życia nie podzielają

– podsumował swoją wypowiedź Łukasz Sośniak.

Dlaczego Karol Nawrocki zawetował ustawę?

Prezydent Karol Nawrocki argumentował swój ruch artykułem 18 Konstytucji RP. Z informacji przekazanej w piątek dowiadujemy się, że w jego opinii ustawa naruszała konstytucyjną ochronę szczególnej pozycji małżeństwa rozumianego wyłącznie jako związek kobiety i mężczyzny. W myśl tej oficjalnej narracji jakakolwiek pomoc prawna dla par żyjących bez ślubu automatycznie stawia tradycyjny model w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Tymczasem zawetowana ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu oraz ustawa wprowadzająca nowe rozwiązania miały dotyczyć elementarnych, życiowych potrzeb. Ustawa pozwalała dwóm pełnoletnim osobom, niezależnie od ich płci, na zawarcie u notariusza umowy, która następnie byłaby rejestrowana w urzędzie stanu cywilnego. Weto dotyczyło nie tylko głównej ustawy, ale i przepisów wprowadzających, które zmieniały aż 238 innych ustaw, m.in. w zakresie podatków i ubezpieczeń społecznych.

Prawo zakładało uregulowanie między innymi spraw związanych z prawem do dziedziczenia, obowiązkiem alimentacyjnym czy wspólnym kredytem. Na liście znalazły się również fundamentalne ułatwienia w najtrudniejszych chwilach – na przykład dostęp do wyników badań partnera, wspólność majątkowa, zabezpieczenie prawa do mieszkania oraz formalności związane z pochówkiem partnera. Najwyraźniej możliwość dowiedzenia się o stan zdrowia ukochanej osoby na oddziale ratunkowym to potężny cios wymierzony w system, przed którym trzeba nas bezwzględnie bronić.

uśmiechnięci krzysztof śmieszek i robert biedroń na wakacjach; marta mandaryna wiśniewska i michał wiśniewski w czasie koncertu instagram.com/krzysztofsmiszek; AKPA

CZYTAJ TAKŻE: Robert Biedroń reaguje na powrót Wiśniewskiego do Mandaryny. Jego słowa pójdą niektórym w pięty!

Burza w Sejmie po decyzji prezydenta

Prezydenckie weto błyskawicznie podzieliło scenę polityczną, wywołując lawinę skrajnych komentarzy i gwałtownych reakcji. Poseł Przemysław Czarnek przekonywał w Sejmie, że dziedziczenie czy wgląd w dokumentację medyczną można załatwić na podstawie obecnego prawa, a ustawa była próbą obejścia konstytucji. Konserwatywne skrzydło przyjęło zablokowanie ustawy z aprobatą, traktując to jako skuteczny opór przed zmianami obyczajowymi.

Zupełnie inne nastroje zapanowały po stronie koalicji rządzącej, gdzie nie szczędzono słów ostrej krytyki. Decyzja głowy państwa spotkała się z błyskawicznym sprzeciwem liderów takich jak Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz, Krzysztof Gawkowski oraz Waldemar Żurek. Najmocniej i najdosadniej ujął to jednak lider Nowej Lewicy. Wicemarszałek stwierdził wprost, że ta decyzja po prostu skrzywdziła rzeszę ludzi. Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty zaznaczył, że w związku z decyzją prezydenta nie widzi sensu składania w obecnej kadencji Sejmu kolejnego projektu ustawy o związkach partnerskich.

Decyzja prezydenta wywołała równie wielkie oburzenie wśród zwykłych internautów. Media społecznościowe zapłonęły od ostrych komentarzy Polaków, którzy nie kryli swojego żalu i wściekłości. Użytkownicy zarzucali głowie państwa brak empatii oraz cyniczne granie na emocjach konserwatywnego elektoratu kosztem obywateli. Wiele osób wprost pisało, że czują się obywatelami drugiej kategorii we własnym kraju, a urzędowy mur, z którym zderzają się każdego dnia, właśnie stał się jeszcze grubszy. Wyczekiwana ustawa trafiła na dno szuflady, pozostawiając tysiące par bez nadziei na lepsze jutro.

[yiiGallery id="74443 "]

Reklama
Reklama