Agnieszka Fitkau-Perepeczko (stan na sierpień 2026 r.) ma 82 lata i zdecydowanie nie zwalnia życiowego tempa. Choć pobiera świadczenia z dwóch krajów — Polski i Australii — ich łączna suma zupełnie jej nie satysfakcjonuje. Gwiazda otwarcie narzeka na domowe finanse. Na szczęście może liczyć na dodatkowy zastrzyk gotówki, ponieważ niedawno ogłosiła swój huczny powrót do roli Simony w „M jak miłość”.
- Polska emerytura aktorki wynosi zaledwie 2 tys. zł co miesiąc.
- Zagraniczne świadczenie z Australii to kolejne 2 tysiące dolarów, czyli w przeliczeniu około 5257 zł.
- Gwiazda podreperowuje budżet, dorabiając sobie dzięki tantiemom z „Janosika” oraz popularnej telenoweli TVP2.
- Artystka wywołała ostatnio w sieci burzę, publikując fotografię znad wody w odważnym stroju kąpielowym.
Ile wynosi emerytura aktorki w Polsce?
Agnieszka Fitkau-Perepeczko w 1981 roku wyemigrowała do Australii i od tamtej pory konsekwentnie dzieli swoje barwne życie między dwa kontynenty. Choć podróże i życie na walizkach brzmią jak marzenie, polska rzeczywistość finansowa potrafi brutalnie sprowadzić na ziemię. Polska emerytura artystki wynosi równe 2 tys. zł co miesiąc.
Przy obecnych cenach utrzymania w stolicy, dwa tysiące złotych to kwota, która nie zostawia wiele pola do popisu. Sama aktorka przyznaje, że po opłaceniu mieszkania zostaje jej z polskiego świadczenia tysiąc złotych — ledwie na benzynę i telefon. O luksusach, do których gwiazda przywykła, można co najwyżej pomarzyć przy wieczornej herbacie.
facebook.com/agnieszka.perepeczko
Australijskie świadczenia aktorki
Sytuację finansową Fitkau-Perepeczko ratuje nieco zagraniczny portfel. Australijska emerytura gwiazdy wynosi dokładnie dwa tysiące dolarów. W bezpośrednim przeliczeniu na naszą walutę daje to kwotę około 5257 złotych. Dla przeciętnego Kowalskiego mogłoby to brzmieć jak całkiem solidny zastrzyk gotówki. Dla aktorki żyjącej pomiędzy dwoma odległymi krajami to jednak wciąż za mało.
W niedawnej rozmowie z serwisem Jastrząb Post celebrytka postanowiła bardzo dosadnie ocenić swoje miesięczne przelewy. Z jej słów jasno wynika, że gdyby nie dodatkowa praca oraz regularne tantiemy, spięcie domowego budżetu graniczyłoby z cudem.
„Obie są dziadowskie. Tutaj są dwa tys. zł. Jak zapłacę za mieszkanie w Polsce, to zostaje mi tysiąc. Jak zapłacę za benzynę, to zostaje mi jeszcze na telefon. [...] W Australii dostaję też dwa tys. dol. i to jest taka podstawa, że masz te dwie emerytury. Nie umrzesz z tego, ale nie poszalejesz za bardzo. Ale ja pracuję. Mam jakieś tantiemy za pracę w aktorstwie, w serialu, więc ja sobie daję radę. Tantiemy za »M jak miłość«, za »Janosika«” – wyznała Agnieszka Fitkau-Perepeczko w wywiadzie dla Jastrząb Post.
Powrót do „M jak miłość” i reakcje fanów
Los bywa na szczęście łaskawy, więc fani talentu artystki mają ogromne powody do radości. 82-latka oficjalnie ogłosiła swój powrót do obsady kultowego serialu „M jak miłość”. Znowu wcieli się w postać przebojowej Simony, matki Stefana Müllera. Gwiazda zdradziła już fanom na Facebooku, że analizuje skrypt, w którym jej bohaterka będzie „rozrabiać w Grabinie”. Ten zawodowy comeback z pewnością zasili jej konto konkretnym przelewem, więc narzekania na „dziadowskie” świadczenia mogą wkrótce stać się tylko wspomnieniem.
Aktorka zdaje się zupełnie nie przejmować metryką i odważnie korzysta z uroków życia. Chętnie relacjonuje swoją codzienność w sieci, gdzie niedawno opublikowała na Facebooku fotografię znad wody w odważnym stroju kąpielowym. Taki kadr u 82-latki błyskawicznie podzielił internautów i wywołał do tablicy złośliwych komentatorów. Jedni nie mogli się nadziwić formie seniorki, drudzy nie szczędzili jej uszczypliwości.
Jedna z użytkowniczek sieci postanowiła wprost skrytykować wygląd artystki, nazywając ją w sekcji komentarzy „odrażającą kreaturą”. Agnieszka Fitkau-Perepeczko odpowiedziała na ten zawistny atak z właściwą sobie klasą i ciętym językiem. Być może emerytury nie pozwalają jej finansowo „poszaleć”, ale na medialnym ringu aktorka absolutnie nie bierze jeńców.