Anna Starmach podzieliła się z fanami wstrząsającą historią sprzed dwóch lat. Gwiazda wyznała, że jej córka Jagna trafiła na oddział onkologiczny z podejrzeniem groźnego nowotworu złośliwego. Choć od tego momentu minęły dwa lata, a podejrzenie choroby ostatecznie się nie potwierdziło, wspomnienia tamtych dni pozostają dla niej bardzo bolesne.
- Córka Anny Starmach trafiła do szpitala z podejrzeniem neuroblastomy – rzadkiej i groźnej choroby u najmłodszych.
- Pobyt na oddziale onkologicznym trwał tydzień, po czym wykluczono diagnozę.
- Wyznanie padło przy okazji internetowej zbiórki charytatywnej na rzecz dziecięcej onkologii.
- Akcję zorganizował Łatwogang, a ponad sto milionów złotych trafiło do Fundacji Cancer Fighters.
Anna Starmach o podejrzeniu nowotworu u córki
Anna Starmach to autorka książek kulinarnych i twórczyni portalu o gotowaniu. Doświadczenie zdobywała między innymi na stażu w posiadającej trzy gwiazdki Michelin restauracji Lameloise. Ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz prestiżową szkołę kulinarną Le Cordon Bleu w Paryżu. Prywatnie jest mamą dwójki dzieci: urodzonej w 2018 roku Jagny oraz Gustawa, który przyszedł na świat trzy lata później.
Choć Anna Starmach odeszła z jury głównej edycji programu kulinarnego, fani będą mogli ją zobaczyć jako gościa specjalnego w nadchodzącej, jubileuszowej 15. edycji „MasterChefa” na antenie TVN. Tym razem jednak kucharka nie mówi o pracy – jej najnowsze wyznanie dotyczy najtrudniejszych chwil w życiu prywatnym.
Dwa lata temu autorka przeżyła niewyobrażalne chwile grozy. Jej mała córeczka nagle trafiła do szpitala, a lekarze podejrzewali u niej neuroblastomę. Dla każdej matki nawet samo podejrzenie takiej choroby brzmi jak wyrok. Świat z dnia na dzień po prostu się zawala.
instagram.com/ania_starmach
Tydzień na oddziale onkologicznym zmienił wszystko
Tydzień niepewności i oczekiwania na wyniki na zawsze odcisnął piętno na jej psychice. Po serii szczegółowych badań okazało się jednak, że nowotwór układu nerwowego u dziewczynki na szczęście nie występuje. Rodzina mogła wrócić do domu – z wielkim kamieniem spadającym z serca.
Obraz miejsca pełnego dziecięcego cierpienia pozostał jednak z nią na zawsze. Jurorka opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym wraca pamięcią do tamtych trudnych dni. Jej słowa dobitnie pokazują skalę ówczesnego dramatu.
Nigdy tego tutaj nie mówiłam. Dwa lata temu trafiłam z moim dzieckiem na oddział onkologiczny – z podejrzeniem neuroblastomy (złośliwy nowotwór układu nerwowego u dzieci). Diagnoza na szczęście się nie potwierdziła i po serii badań wróciłam z córeczką do domu. Ale nigdy nie zapomnę. Tych małych bohaterów i bohaterek. Rodziców, którzy każdego dnia walczą o zdrowie swoich dzieci. Tych uśmiechów i tych łez
– napisała Anna Starmach.
instagram.com/ania_starmach
Wyznanie kucharki wspiera zbiórkę na dzieci chore na nowotwory
Powód, dla którego Anna Starmach opowiedziała tę traumatyczną historię, jest niezwykle szlachetny. Jej poruszające wyznanie miało związek z nagłośnieniem wielkiej akcji charytatywnej. Popularny twórca Łatwogang zorganizował ją w internecie.
Inicjatywa miała na celu finansowe wsparcie najmłodszych pacjentów przebywających na oddziałach onkologicznych. Zebrane środki trafiły do Fundacji Cancer Fighters, która na co dzień pomaga chorym dzieciom i ich rodzinom w nierównej walce z nowotworem.
Zbiórka zakończyła się zebraniem rekordowej kwoty 121 milionów złotych. Głos osób publicznych, które same przeżyły drżący strach o zdrowie najbliższych, nadaje takim akcjom realnego wymiaru.
Pod poruszającym wpisem Starmach natychmiast pojawiły się setki komentarzy. Internauci dziękują za odwagę i podkreślają, że tak szczere wyznania pomagają przełamać tabu wokół dziecięcej onkologii. Wielu rodziców dzieli się tam własnymi historiami z oddziałów, dodając, że słowa kucharki przywracają wiarę w ludzi. To właśnie dzięki takim gestom tysiące małych bohaterów otrzymuje realną szansę na uśmiech i powrót do pełni sił.