Gabriela Frycz pożegnała swojego ojca, legendarnego aktora Jana Frycza, który zmarł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat. O śmierci wybitnego artysty poinformował w oficjalnym oświadczeniu Teatr Narodowy w Warszawie. Aktor zmarł w swoim domu rodzinnym w otoczeniu najbliższych.
- Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat
- Aktor odszedł w swoim domu rodzinnym w otoczeniu najbliższych
- Najstarsza córka Gabriela Frycz w poruszającym wpisie nazwała go mentorem i dzielnym żołnierzem
- Pod pożegnalnym wpisem kondolencje złożyli między innymi Borys Szyc, Mateusz Damięcki oraz Andrzej Chyra
Gabriela Frycz żegna ojca na Instagramie
Jan Frycz nie żyje. Odejście artysty to ogromny cios dla jego rodziny. Gabriela Frycz, najstarsza córka aktora, zamieściła na Instagramie bardzo osobisty wpis. To właśnie za pośrednictwem mediów społecznościowych 48-letnia aktorka teatralna postanowiła publicznie uczcić pamięć zmarłego taty.
Gabriela jest owocem jego pierwszego małżeństwa z aktorką Grażyną Laszczyk. Sama od lat kroczy artystyczną ścieżką, będąc niezwykle cenioną na deskach teatru. Jej słowa pokazują, jak silna i wyjątkowa więź łączyła ją z ojcem, dla którego miała ogromny szacunek.
Żegnaj Kochany Tato. Przyjacielu, Mentorze i na koniec dzielny żołnierzu... będzie Ciebie strasznie brak
– napisała Gabriela Frycz.
Pod pożegnalnym wpisem niemal natychmiast pojawiła się lawina poruszających komentarzy. Kondolencje złożyło wiele wybitnych postaci z polskiego show-biznesu, w tym między innymi Andrzej Chyra i Jacek Poniedziałek. Głos zabrali również Borys Szyc oraz Mateusz Damięcki, dzieląc się emocjami po stracie mistrza.
Współczuję Gaba – wspaniały wariat, mistrz, kompan... Będzie go brakować nam wszystkim, przytulam mocno
– wyznał Borys Szyc.
Droga Gabi, przytulam mocno. Nawywracał w tym swoim niezwykłym życiu
– napisał pod wpisem Mateusz Damięcki.
instagram.com/gabrysiafrycz_official
Ostatnie dni Jana Frycza i walka z chorobą
Jan Frycz od dłuższego czasu w zaciszu domowym zmagał się z poważną chorobą. Mimo pogarszającego się stanu zdrowia artysta nie zrezygnował ze swojej największej pasji. Jego oddanie sztuce było wręcz niewyobrażalne – do samych ostatnich dni życia pozostawał aktywny zawodowo.
Aktor do ostatniej chwili poświęcał się nowemu projektowi. Jeszcze w tygodniu poprzedzającym śmierć pracował nad rolą w spektaklu „Oresteja” w reżyserii Luka Percevala, który jest realizowany w Teatrze Narodowym w Warszawie. Zaledwie dwa dni przed jego odejściem odbyła się kolejna próba.
Jeszcze w czwartek, 13 sierpnia, stan zdrowia nie pozwolił mu już na osobisty przyjazd do teatru. Mimo fizycznego osłabienia połączył się jednak z twórcami zdalnie. Ten poruszający szczegół uświadamia, jak wielkim profesjonalistą był Jan Frycz i jak bardzo zależało mu na pracy z zespołem.
Na zdj.: Jan Frycz, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Legendarny dorobek artystyczny Jana Frycza
Jan Frycz był związany z Teatrem Narodowym w Warszawie w latach 1982–1983 oraz ponownie od 2006 roku. To właśnie ta scena, która ogłosiła jego śmierć, przez dekady stanowiła jego artystyczny dom. Stworzył na niej dziesiątki niezapomnianych ról, które na stałe weszły do historii polskiego teatru.
W swojej bogatej karierze filmowej wystąpił w takich hitach jak „Nigdy w życiu!”, „Egoiści” czy klasycznym „Wielkim Szu”. Stworzył wiele zróżnicowanych kreacji, grając zarówno w filmach komediowych, jak i dramatach. Doskonałe recenzje zbierał między innymi za pełne emocji występy w „Tam i z powrotem” oraz dramacie „Pręgi”.
W ostatnich latach dużą popularność przyniosła mu rola gangstera Dario w serialu „Ślepnąc od świateł”. Jako bezwzględny boss stworzył fascynującą postać, która weszła do kanonu polskiej popkultury. Odejście pana Jana to ogromna strata dla kultury, jednak jego wybitne dzieła pozostaną z nami na zawsze.