Anna Kowalska, doświadczona dietetyczka i kucharka z poznańskiej szkoły podstawowej, w rozmowie z Faktem alarmuje w sprawie nowych przepisów żywieniowych, które wchodzą w życie 1 września 2026 roku. Choć Ministerstwo Zdrowia chce walczyć z otyłością najmłodszych, pracownicy stołówek przewidują czarny scenariusz. Uczniowie mogą masowo zacząć omijać stołówki szerokim łukiem i wyrzucać posiłki.
- Mięso w szkolnym menu pojawi się maksymalnie dwa razy w tygodniu
- Raz w tygodniu placówki zaserwują obiad w pełni roślinny oparty na ciecierzycy, soczewicy lub fasoli
- Bazy do zup będą roślinne przynajmniej dwa razy w tygodniu
- Ze szkolnych sklepików i automatów znikają słodycze z substancjami słodzącymi
Nowe zasady żywienia w szkołach i przedszkolach od września 2026
Pani Anna z poznańskiej podstawówki już przygotowuje się do zmian. Od nowego roku szkolnego praca w jej kuchni zmieni się nie do poznania. Wszystko przez rozporządzenie resortu zdrowia z lutego 2026 roku, które gruntownie przebuduje szkolne jadłospisy. Potrawy mięsne w ramach obiadu pojawią się na talerzach uczniów nie częściej niż dwa razy w tygodniu. Co najmniej raz w tygodniu stołówka zaserwuje danie w pełni roślinne, którego bazą staną się nasiona roślin strączkowych, takie jak soczewica, ciecierzyca czy fasola.
Zmiany dotkną także pierwszych dań, które do tej pory często bazowały na tradycyjnych wywarach mięsnych. Od września zupy na warzywnym wywarze mają być standardem przynajmniej dwa razy w tygodniu. Dodatkowo placówki oświatowe będą musiały zapewnić alternatywną potrawę roślinną dzieciom niespożywającym produktów odzwierzęcych w dniach, gdy pozostali uczniowie dostaną mięso lub rybę.
AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Rząd wprowadza zakaz, który dotknie miliony dzieci. Katarzyna Warnke mówi "Alleluja" i wprost komentuje zmiany
Problemy z akceptacją roślinnych posiłków przez uczniów szkolnych stołówek
W ministerialnym świecie ciecierzyca to kulinarny Mount Everest zdrowia, ale w szkolnej rzeczywistości surówka wciąż pozostaje wrogiem publicznym numer jeden, którego uczniowie najchętniej zutylizowaliby pod serwetką. Urzędnicy najwyraźniej wierzą, że polski uczeń zamieni schabowego na falafela z pieśnią na ustach, ale Anna z poznańskiej podstawówki szybko studzi te zapały. Dietetyczka Anna Kowalska w rozmowie z portalem Fakt bez ogródek ocenia szanse powodzenia nowego menu. Z jej wieloletnich obserwacji wynika, że dla wielu uczniów warzywa wciąż pozostają na cenzurowanym.
Biorąc pod uwagę wytyczne, jakie będą obowiązywać, raczej nie będzie problemu ze zbilansowaniem posiłków, problem będzie w tym, że dzieci nie będą ich jeść. Z doświadczenia wiem, że jeśli przygotowywałam obiad oparty tylko na warzywach lub rybie, dzieci go po prostu nie jadły. Zresztą nawet przy tradycyjnym posiłku, gdzie była porcja mięsa, ziemniaków i surówki, 80 proc. dzieci tej surówki nie jadło
- wyznała Anna.
Kucharka nie ma złudzeń co do tego, jak zakończy się zderzenie ambitnych planów ze szkolną praktyką. Jeśli uczniowie nie zaakceptują nowego jadłospisu, zapełnią się szkolne kosze na śmieci, a dzieci - jak przewiduje pani Anna - po prostu przestaną korzystać ze stołówki.
Efekt będzie taki, że duża część obiadu będzie wyrzucana, a w rezultacie dzieci przestaną korzystać z pożywienia w stołówce
- alarmuje Anna.
Obawy personelu kuchennego podzielają także sami rodzice, którzy martwią się, że ich pociechy spędzą cały dzień na lekcjach z pustymi brzuchami. Głos w dyskusji zabrała pani Klaudia, mama dwójki uczniów szkoły podstawowej.
Rozumiem zdrową żywność, warzywa, mniej cukru. Jednak te nowe zasady są zbyt rygorystyczne, a mnie jednak zależy na tym, by moje dzieci obiad zjadły
- podkreśla pani Klaudia.
Nie wszyscy są jednak pesymistami. Agnieszka Mroczek, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 3 w Lublinie, liczy na to, że nowe zasady odczarują dania roślinne.
Pokażą, że dobre mogą być nie tylko nuggetsy czy frytki, ale również potrawy wegetariańskie
- zaznacza.
facebook.com/smartridepl; canva.com
CZYTAJ TAKŻE: 12-latek dostał mandat za "samoróbkę" z trytytek. Jednak po tym, co zrobiła znana firma, internet aż huczy!
Walka z otyłością wśród najmłodszych Polaków
Nowe przepisy nie wzięły się znikąd, a resort zdrowia bije na alarm z powodu fatalnego stanu zdrowia dzieci. Statystyki pokazują bardzo niepokojący obraz kondycji najmłodszego pokolenia. Około 33 proc. polskich dzieci w wieku wczesnoszkolnym ma nadmierną masę ciała, a 15 proc. ośmiolatków choruje na otyłość.
Rewolucja talerzowa nie ogranicza się wyłącznie do dań serwowanych na stołówkach. Z początkiem września z automatów znikną też słodycze bez dodatku cukru lub o obniżonej zawartości cukru zawierające substancje słodzące. Uczniowie stracą łatwy dostęp do słodkich zamienników, co ma wymusić trwalszą zmianę nawyków.