Konrad Kołakowski postanowił przerwać milczenie po głośnej emisji odcinka programu „Kuchenne rewolucje” z Gliwic. Na mężczyznę wylała się ogromna fala krytyki, a sam lokal nie przetrwał próby czasu. Uczestnik kulinarnego show ujawnił kulisy współpracy z telewizją i bez ogródek podsumował to, jak telewizja pokazała go przed milionami widzów.
- Konrad Kołakowski zarzucił stacji TVN manipulację montażem oraz wycinanie pojedynczych zdań z kontekstu
- Ogromne długi zmusiły właścicieli do zamknięcia lokalu w Gliwicach, a Magda Gessler po powrocie zastała zamknięte drzwi
- Uczestnik po fali krytyki odciął się od gastronomii i rozwija karierę w klubie Wieczysta Kraków
Konrad Kołakowski o kulisach Kuchennych rewolucji w Gliwicach
Mężczyzna zgłosił lokal "Pierwsza Polka" do programu z własnej inicjatywy, licząc na ratunek dla upadającego biznesu, który prowadził wraz z żoną oraz bratem. Przed kamerami emocje szybko wzięły jednak górę nad gotowaniem, a po emisji odcinka w sieci rozpętała się prawdziwa burza. Bohater w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej” postanowił wytłumaczyć, co działo się na planie.
Uczestnik "Kuchennych rewolucji" wprost zarzucił stacji posłużenie się wyciętymi z kontekstu wypowiedziami, które miały stworzyć sensacyjny obraz sytuacji. Jego zdaniem telewizyjny montaż drastycznie zniekształcił to, co naprawdę działo się w lokalu.
Przykre jest to, jak bardzo rzeczywistość została wypaczona, przeinaczona, zmanipulowana. Nie wchodząc w głębokie relacje rodzinne, w których niejasności spowodowały wylew niepotrzebnego hejtu. Było, minęło, teraz zajmuję sportem, czyli tym, co lubię. Tamten etap zostawiłem dawno za sobą - wyznał Konrad.
Cóż, magia montażu potrafi czasem zdziałać więcej niż niejeden proszek do pieczenia, o czym uczestnik przekonał się na własnej skórze, oglądając finalną wersję odcinka.
Wystarczy jedno słowo, które jest wypowiedziane bez kontekstu zdania, całości. Ale takie jest prawo tego programu, umowa była podpisana. Ktoś z TVN zdecydował, żeby tak to zrobić, pod publiczkę. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Kto mnie zna osobiście, to wie, jaki jestem. Kto znał sytuację lokalu, wie, jak to się toczyło. A jak ktoś chce teraz w internecie wylewać swoje frustracje czy mnie hejtować, to takie jego prawo - dodał bez owijania w bawełnę.
screen TVN
Dlaczego restauracja Bistro w Towarzystwie została zamknięta?
Konrad Kołakowski wraz z żoną podjął radykalną decyzję i opuścił restaurację zaledwie dzień po wyjeździe ekipy telewizyjnej. Gdy Magda Gessler wróciła do lokalu w Gliwicach po kilku tygodniach od rewolucji, na miejscu okazało się, że restauracja jest już zamknięta. Kolorowa metamorfoza i nowe menu nie zdołały powstrzymać katastrofy.
Za kulisami stały poważne kłopoty finansowe, o których opowiedział ojciec Konrada, Ireneusz. Z jego relacji wynikało, że problemy finansowe i zamknięcie lokalu wynikały z zablokowania kont, nieopłacania faktur przez trzy miesiące, braku prądu oraz zalegania z czynszem od prawie roku.
Patrząc na to, jaki jest końcowy efekt, to trochę tak. Mogłem tego uniknąć. Zamysł był inny niż efekt. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, trzeba patrzeć do przodu - podsumował Konrad zapytany o to, czy żałuje zgłoszenia do programu.
Hejt po programie i nowe zajęcie Konrada Kołakowskiego
Po emisji odcinka uczestnik musiał zmierzyć się z internetowym linczem, stając się dla widzów idealnym czarnym charakterem jeszcze zanim na ekranie pojawiły się napisy końcowe. Odbiorcy zarzucali jemu oraz jego żonie pasywną agresję i brak szacunku dla członków rodziny. Krytyczne komentarze zalały media społecznościowe natychmiast po zejściu programu z anteny.
Dziś mężczyzna całkowicie zamknął rozdział związany z gastronomią i wrócił do świata sportu. Konrad Kołakowski jest obecnie związany zawodowo z klubem Wieczysta Kraków i zajmuje się sportem, czyli pracą, która daje mu satysfakcję.
Co ciekawe, kulinarna wpadka to zupełne przeciwieństwo jego wcześniejszych popisów na szklanym ekranie. Mężczyzna może pochwalić się nieprzeciętną wiedzą - w przeszłości wygrał legendarny teleturniej "1 z 10", a także trzykrotnie zwyciężył w programie "Va banque". W świecie teleturniejów poradził sobie znakomicie, ale starcie z telewizyjną kuchnią okazało się znacznie trudniejszym wyzwaniem.