64-letnia turystka z Niemiec zginęła w tragicznych okolicznościach podczas urlopu w Międzyzdrojach. Kobieta weszła do wzburzonego morza w towarzystwie męża, jednak po chwili silne fale wciągnęły ją pod wodę, a prowadzona przez ratowników reanimacja nie przyniosła skutku.
- Do tragedii doszło w piątek w Międzyzdrojach. Wiał wtedy silny wiatr, osiągający w porywach 85 km/h
- Ratownicy wyciągnęli 64-letnią obywatelkę Niemiec na brzeg, ale lekarz stwierdził jej zgon
- Policjanci podjęli czynności wyjaśniające, badając dokładny przebieg i okoliczności wypadku
- W ostatnich dniach nad morzem zmarł także 33-latek w Gdyni oraz 56-latek reanimowany w porcie w Ustce
Tragedia w Międzyzdrojach
64-letnia obywatelka Niemiec wypoczywała podczas urlopu w kurorcie wraz ze swoim mężem. Małżeństwo planowało spokojny wypoczynek nad polskim wybrzeżem, jednak wspólne wejście do wody zamieniło się w walkę o przetrwanie, którą mąż kobiety musiał oglądać z bliska, będąc całkowicie bezsilnym wobec potęgi żywiołu. Warunki panujące na kąpielisku były skrajnie niebezpieczne.
Silny wiatr i wysokie fale sprawiły, że kobieta zniknęła pod powierzchnią morza, wciągana w głąb wody na oczach przerażonego partnera. To właśnie ten widok - męża rozpaczliwie szukającego wzrokiem żony wśród spienionych fal - najbardziej poruszył świadków zdarzenia. Na ratunek natychmiast ruszyli dyżurujący ratownicy, którzy zdołali wyciągnąć nieprzytomną kobietę na piasek.
Na brzegu rozpoczęła się rozpaczliwa walka o jej życie. Prowadzono intensywną resuscytację krążeniowo-oddechową, jednak mimo wysiłków ratowników przybyły na miejsce lekarz musiał stwierdzić śmierć 64-latki. Przebieg tego poruszającego zdarzenia relacjonowała w rozmowie ze stacją TVP3 Szczecin Izabela Kik:
Obywatele Niemiec, nie zważając na panujące warunki atmosferyczne, weszli do wody. Chwilę później kobieta zniknęła pod taflą wody. Podjęta resuscytacja zakończyła się niepowodzeniem
Na miejscu wypadku przez wiele godzin pracowali funkcjonariusze policji. Śledczy zabezpieczyli teren i przystąpili do szczegółowych ustaleń, sprawdzając wszystkie okoliczności oraz dokładny przebieg zdarzenia.
canva.com
Trudne warunki pogodowe nad Bałtykiem
Sytuacja pogodowa w rejonie nadmorskim była w piątek wyjątkowo groźna. W całym województwie zachodniopomorskim obowiązywały oficjalne ostrzeżenia przed wichurą, która w porywach osiągała prędkość do 85 km/h. Tak silne podmuchy tworzyły na wodzie wysokie, niebezpieczne fale oraz zdradliwe prądy wsteczne.
Aury nie poprawiały przelotne opady deszczu. Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych i wyraźnych sygnałów ostrzegawczych turyści wciąż decydują się na kąpiel. Wzburzone morze przy tak gwałtownej pogodzie stanowi śmiertelną pułapkę.
Czarna seria na polskim wybrzeżu
Tragedia w Międzyzdrojach to kolejny bolesny wypadek, do jakiego doszło na wybrzeżu w pierwszych dniach września. Służby ratunkowe niemal każdego dnia odbierają dramatyczne wezwania z różnych zakątków Pomorza.
W czwartek rano makabrycznego odkrycia dokonano w Trójmieście. O godzinie 6:40 policjanci otrzymali zgłoszenie o znalezieniu ciała 33-letniego mężczyzny na gdyńskiej plaży. Zwłoki leżały w namiocie rozbitym tuż przy linii brzegowej morza.
Tego samego dnia, około godziny 19:15, dramatyczna akcja ratunkowa rozegrała się w usteckim porcie. Kapitanat Portu wezwał ratowników Brzegowej Stacji Ratowniczej SAR do 56-latka, u którego doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Mężczyzna znajdował się na pokładzie pogłębiarki. Do działań natychmiast dołączyli strażacy Państwowej Straży Pożarnej z Ustki oraz Zespół Ratownictwa Medycznego. Resuscytacja krążeniowo-oddechowa trwała około 80 minut, jednak życia mężczyzny nie udało się uratować. Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa przekazała rodzinie oraz bliskim zmarłego 56-latka wyrazy współczucia.