Tajemniczy znak zamiast krzyża na grobie Jana Frycza. Niewielu wie, co oznacza ten symbol [zdjęcia]

Tajemniczy znak zamiast krzyża na grobie Jana Frycza. Niewielu wie, co oznacza ten symbol [zdjęcia]

Tajemniczy znak zamiast krzyża na grobie Jana Frycza. Niewielu wie, co oznacza ten symbol [zdjęcia]

AKPA

Jan Frycz spoczął w Alei Zasłużonych na Starych Powązkach. W poniedziałek, 7 września 2026 roku, rodzina, przyjaciele i tłumy wielbicieli pożegnali legendę polskiego kina podczas ceremonii o charakterze państwowym. Uwagę żałobników przykuł jednak zaskakujący szczegół na jego mogile. Na tabliczce nagrobnej, zamiast tradycyjnego krzyża, pojawił się tajemniczy symbol o starożytnej historii. Zmarł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat.

Reklama
  • Mogiłę aktora zdobi chrystogram - starożytny symbol z liter X i P, który zastąpił klasyczny krzyż
  • Uroczystości pogrzebowe miały charakter mieszany - część oficjalna była świecka, a pochówek na cmentarzu poprowadzili duchowni
  • Artysta został pochowany w prestiżowej Alei Zasłużonych na warszawskiej nekropolii

Chrystogram zamiast tradycyjnego krzyża na nagrobku Jana Frycza

Na mogile Jana Frycza żałobnicy zauważyli niezwykły detal. Zamiast powszechnie stosowanego w Polsce krzyża, nad czarno-białą fotografią oraz ramką z tabliczką zawierającą daty narodzin i śmierci pojawił się chrystogram. Znak ten, znany również jako chryzmon, od razu wzbudził zaciekawienie odwiedzających, którzy nie potrafili rozpoznać tego zapomnianego symbolu.

Chrystogram to starożytny monogram powstały ze złożenia dwóch pierwszych greckich liter imienia Chrystusa: X (chi) oraz P (rho). Przez pierwsze stulecia naszej ery, a szczególnie do V wieku, chrześcijanie posługiwali się nim znacznie częściej niż krzyżem. W tamtych czasach krzyż kojarzył się bowiem przede wszystkim z okrutną kaźnią i narzędziem zadawania bólu. Chryzmon natomiast podkreślał przynależność do wspólnoty wiernych oraz nadzieję zmartwychwstania.

pogrzeb jana frycza AKPA

Przebieg uroczystości pogrzebowych na Powązkach Wojskowych i Starych Powązkach

Ostatnie pożegnanie Jana Frycza miało wyjątkowy i dwoisty charakter. Pierwsza część uroczystości odbyła się w Sali Pożegnań na Powązkach Wojskowych i miała w pełni świecki wymiar. Ceremonię poprowadził mistrz ceremonii, a w sali nie pojawiły się żadne symbole religijne ani duchowni. Z głośników popłynęły dźwięki utworów legendarnego zespołu The Rolling Stones, w tym kultowe „Miss You” oraz „Paint It, Black”.

Wzruszające słowa pożegnania wygłosiła między innymi Krystyna Janda. Aktorka podkreśliła niezwykłą osobowość zmarłego kolegi ze sceny.

Byłeś po prostu wielki i, jak to się mówi, z łaski Bożej, niespodziewany, kapryśny, niekonwencjonalny

Dopiero druga część ceremonii zyskała wymiar religijny. Stało się to w momencie, gdy kondukt dotarł na Stare Powązki. Na czele żałobnej procesji szedł mężczyzna niosący krzyż, za którym podążali księża. Nad samą mogiłą duchowni odmówili modlitwy i dokonali tradycyjnego obrzędu poświęcenia miejsca spoczynku.

W ostatnim pożegnaniu uwielbianego artysty wzięli udział liczni przedstawiciele świata kultury. Wśród żałobników znaleźli się między innymi Janusz Gajos, Jan Englert, Jerzy Radziwiłowicz, Zbigniew Zamachowski, Małgorzata Kożuchowska, Danuta Stenka oraz Robert Więckiewicz. Rodzina zmarłego apelowała przy tym o nieskładanie kondolencji oraz o niekupowanie kwiatów - zamiast tego poproszono o przekazywanie datków na Dom Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie.

Stosunek Jana Frycza do wiary i Kościoła

Połączenie akcentów świeckich i chrześcijańskich doskonale odzwierciedlało postawę, jaką za życia reprezentował Jan Frycz. Odtwórca kultowych ról wierzył w Boga i cenił wiarę jako pomoc w odnalezieniu się w chaotycznym świecie. Jednocześnie otwarcie zachowywał dystans wobec samej instytucji i nie chodził do świątyń.

Jan Frycz szczerze opowiadał o swoich rozterkach w rozmowie z Onetem. Zwracał wtedy uwagę na zjawiska, które zniechęciły go do tradycyjnego uczestnictwa w życiu religijnym.

Polityka w świątyni obrzydziła mi Kościół, za którym bardzo tęsknię

Artysta postrzegał stwórcę w sposób niezwykle intymny, bliski i pozbawiony kościelnego patosu. W jednej ze swoich poruszających wypowiedzi przedstawił własną wizję obecności Boga w codzienności każdego człowieka.

Bóg jest do mnie podobny. Tak samo jak do pana. Teraz gdzieś tu siedzi obok nas, przy kawie i lemoniadzie, i wcale nie poucza, nie pokazuje palcem, co mamy robić

Niezwykły chrystogram na miejscu spoczynku aktora stał się symbolicznym dopełnieniem jego drogi, łączącej głęboką wiarę z niechęcią do sztywnych ram.

Ostatnia droga Jana Frycza na Powązkach. Gwiazdy we łzach, a jedna prośba rodziny porusza do głębi [dużo zdjęć]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama