Dominika Clarke w nowym nagraniu broni zarabiania na dzieciach. "Na razie za to nie zamykają"

Dominika Clarke w nowym nagraniu broni zarabiania na dzieciach. "Na razie za to nie zamykają"

Dominika Clarke w nowym nagraniu broni zarabiania na dzieciach. "Na razie za to nie zamykają"

instagram.com/rodzinaclarke

Dominika Clarke znowu znalazła się w samym centrum potężnej burzy. Matka słynnych pięcioraczków z Horyńca, która z mężem i jedenaściorgiem dzieci ułożyła sobie życie w Tajlandii, musiała ostatnio zmierzyć się z lawiną krytyki od internautów oraz niezapowiedzianymi kontrolami lokalnych służb. Kobieta postanowiła przerwać milczenie i w transmisji na żywo odpowiedzieć na oskarżenia.

Reklama
  • Służby w Tajlandii sprawdziły warunki bytowe 13-osobowej rodziny. Interwencja nastąpiła po zgłoszeniach od zaniepokojonych internautów
  • W trakcie kontroli urzędnicy oglądali pomieszczenia i sprawdzali edukację maluchów. Przepytywali też sąsiadów
  • Dominika Clarke porównuje pokazywanie dzieci w sieci do występów w reklamach, filmach oraz wyczerpujących treningów sportowych
  • Widzowie zarzucają kobiecie sharenting i nieustanne przebywanie online. Mówią też o braku troski o rozwój najmłodszych

Wizyty lokalnych urzędników w domu Clarków

Dominika Clarke wraz z partnerem stworzyli w Tajlandii dom dla 13-osobowej rodziny. Ich egzotyczna codzienność daleka jest jednak od sielanki. Informacje z mediów społecznościowych i zgłoszenia obserwatorów sprawiły, że u drzwi zjawili się przedstawiciele tamtejszych instytucji. Służby interweniowały, by zweryfikować warunki, w jakich wychowuje się jedenaścioro dzieci.

Działania tamtejszej administracji nie przypominały rutynowej pogawędki przy herbacie. Urzędnicy drobiazgowo oglądali pomieszczenia i oceniali sytuację edukacyjną pociech, a mundurowi przepytywali sąsiadów, by sprawdzić, czy pod palmami nie dzieje się nic niepokojącego. Z relacji influencerki wynika, że każda kontrola kończyła się tym samym: dzieci są właściwie zaopiekowane, a dom funkcjonuje prawidłowo.

dzieci z rodziny clarke facebook.com/dominikagawel

Dominika Clarke odpiera zarzuty o sharenting i zarabianie na dzieciach

Dominika Clarke zyskała szerszą rozpoznawalność w 2023 roku, kiedy na świat przyszły „pięcioraczki z Horyńca”. Od tamtej pory kobieta regularnie publikuje w internecie kadry ze swojego prywatnego życia, co przyniosło jej rzeszę krytyków. Gdy zarzuty o monetyzowanie codzienności maluchów przybrały na sile, zorganizowała transmisję na żywo. Tłumaczyła w niej swoje podejście do obecności dzieci w mediach.

Każdy ma w życiu swoim wybór i robi to, co uważa. Nie jest to zabronione żadnym prawem na razie, więc nie robię nic wbrew przepisom. Każdy może wybierać to, co chce dla swoich dzieci. Niektórzy wybierają, że dzieci grają w reklamach, niektórzy w filmach, niektórzy są piosenkarzami, uczestniczą w różnych teleturniejach

Matka pięcioraczków nie zatrzymała się na porównaniach do małych aktorów czy wokalistów. Chwilę później poszła o krok dalej i zestawiła internetowy ekshibicjonizm z... wyczynowym sportem, argumentując, że to na salach treningowych odbiera się najmłodszym dzieciństwo.

Każdy wybiera dla swojego dziecka to, co jest najlepsze. Niektórzy uczestniczą w jakichś takich wiecie, sportowych, że chodzą na zajęcia, ćwiczą, w turniejach biorą udział. No jasne, coś osiągają, ale zabiera im się tak jakby dzieciństwo. Także każdy wybiera życie swoich dzieci wedle swojego myślenia. Ja wybrałam tak. Na razie za to nie zamykają, ale może się to zmienić

Reakcje internautów na stan zdrowia dzieci i działalność w sieci

Dominika Clarke swoimi wywodami sprawiła, że w sieci wrze jeszcze bardziej. Obserwatorzy zarzucają jej bezpardonowy sharenting i całkowity brak dbałości o prywatność najmłodszych pociech. Internauci zwracają uwagę na fakt, że kobieta jest właściwie chronicznie online. Przez to każda intymna chwila z życia domowników błyskawicznie staje się publicznym towarem.

Komentatorzy nie mają litości i stawiają znacznie cięższe zarzuty niż sam brak wyczucia. Część widzów twierdzi wprost, że najmłodsze pociechy wyglądają na niedożywione i nie rozwijają się prawidłowo. To nie pierwsza decyzja Clarków, która budzi szok - wcześniej Dominika Clarke wyznała, że nie chce uczyć dzieci języka polskiego, tłumacząc to chęcią ochrony przed hejtem ze strony rodaków. Teraz natomiast uznała, że dopóki nikt za to nie trafia za kratki, sprawa pozostaje czysta. Szczęka opada na widok tak swobodnego podejścia do rodzicielstwa.

Dominika Clarke wyprzedaje majątek w Polsce. Cena willi z małpim gajem spadła o pół miliona! "Luksus kosztuje jak małe państwo" [dużo zdjęć willi]>
Źródło: Opaliński Nieruchomości
Reklama
Reklama