Szczęka opada! 3-latek wślizgnął się do Audi i ruszył przez Lędziny. "Trudno było w to uwierzyć"

Szczęka opada! 3-latek wślizgnął się do Audi i ruszył przez Lędziny. "Trudno było w to uwierzyć"

Szczęka opada! 3-latek wślizgnął się do Audi i ruszył przez Lędziny. "Trudno było w to uwierzyć"

facebook.com/PolicjaPoznan

W Lędzinach doszło do scen mrożących krew w żyłach. 3-letni chłopiec niepostrzeżenie opuścił dom, wsiadł do zaparkowanego Audi i uruchomił silnik. Dziecko przejechało około 20 metrów przez chodnik oraz ruchliwą ulicę Hołdunowską, kończąc niebezpieczną jazdę zderzeniem ze skrzynką techniczną. Na miejsce natychmiast wezwano służby, a policjanci nie kryli całkowitego osłupienia.

Reklama
  • 3-latek z Lędzin wykorzystał moment, gdy rodzice szykowali się do wyjścia, i zabrał kluczyki do Audi
  • Maluch przejechał ok. 20 metrów, przecinając m.in. ruchliwą ulicę Hołdunowską
  • Samochód zatrzymał się dopiero po uderzeniu w skrzynkę telekomunikacyjną na trawniku
  • Policja w Bieruniu prowadzi postępowanie w sprawie narażenia dziecka na niebezpieczeństwo

Jak 3-latek uruchomił Audi w Lędzinach

W sobotę, 5 września 2026 roku, w śląskich Lędzinach przy ulicy Hołdunowskiej rozegrały się sceny, w które trudno było uwierzyć nawet doświadczonym funkcjonariuszom. 3-letni maluch wykorzystał dosłownie chwilę nieuwagi dorosłych. W momencie, gdy opiekunowie szykowali się do wyjścia, mały uciekinier po cichu zostawił dom i zabrał kluczyki do samochodu.

Dziecko podeszło do auta zaparkowanego pod blokiem i bez problemu dostało się do środka. Samochód marki Audi był pojazdem starszego typu. Maszyna posiadała klasyczną stacyjkę na tradycyjny kluczyk oraz manualną skrzynię biegów.

Chłopiec zdołał włożyć kluczyk do stacyjki i przekręcić go na tyle skutecznie, że silnik zaskoczył. Pozostawione na biegu auto gwałtownie ruszyło. Trzylatek znalazł się za kierownicą toczącej się maszyny.

radiowóz, samochód policyjny, policja polska canva.com

CZYTAJ TAKŻE: 15-latek wziął Maybacha rodziców za 1,6 mln zł i ruszył w trasę. Finał nocnej eskapady mrozi krew w żyłach

Przebieg jazdy trzylatka ulicą Hołdunowską

Pojazd z małym kierowcą w środku pokonał dystans około 20 metrów. Audi zjechało z miejsca postojowego, przecięło chodnik, a następnie pokonało pas jezdni na ruchliwej ulicy Hołdunowskiej. Podróż zakończyła się dopiero w momencie uderzenia. Auto zatrzymało się na skrzynce technicznej, a uderzenie w infrastrukturę elektryczną i telekomunikacyjną odcięło sieć w okolicy.

Zgłoszenie wywołało szok u mundurowych. O kulisach interwencji opowiedziała asp. Katarzyna Szewczyk, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Bieruniu:

Kiedy oficer dyżurny przekazał informację, że 3-letnie dziecko jechało samochodem, trudno było w to uwierzyć, ale okazało się, że to prawda

W wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał. Chłopiec nie odniósł obrażeń, jednak zespół medyczny przewiózł go na badania do szpitala. O wielkim szczęściu i potencjalnej tragedii mówiono wprost:

Na szczęście nikomu nic się nie stało ani dziecku, ani osobom postronnym. Gdyby w chwili, kiedy Audi wyjeżdżało z osiedla, chodnikiem szedł pieszy albo ulicą przejeżdżał rowerzysta, skutki mogłyby być tragiczne

Krótkiego komentarza udzieliła również matka trzylatka:

Dziecko jest zdrowe, nic mu się nie stało i to jest dla nas najważniejsze, był nawet dzisiaj w przedszkolu

dziecko śpi w fotelu w restauracji Straż Miejska Gdańsk

CZYTAJ TAKŻE: Dramat w centrum Gdańska. 3-latek zniknął w tłumie, potem stało się coś, co wyciska łzy [zdjęcie]

Konsekwencje dla rodziców i działania policji w Bieruniu

Przybyli na miejsce mundurowi z powiatu bieruńskiego natychmiast przystąpili do ustalania okoliczności zdarzenia na osiedlu. Badanie alkomatem wykazało, że oboje rodzice chłopca w chwili incydentu byli trzeźwi.

Mimo braku osób poszkodowanych sprawą zajęli się policjanci. Prowadzone przez funkcjonariuszy postępowanie ma wyjaśnić dokładne okoliczności zdarzenia i ewentualną odpowiedzialność rodziców. Śledczy badają je pod kątem artykułu 160 paragraf 2 kodeksu karnego. Przepis dotyczy bezpośredniego narażenia człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Zgromadzone materiały dowodowe trafią do sądu rodzinnego. To właśnie sąd oceni, czy w tym przypadku doszło do zaniedbań opiekuńczych.

Agnieszka Dygant pokazała luksusową leśną oazę. Architekt podkreśla, że projekt był bardzo osobisty [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/agnieszka_dygant_official
Reklama
Reklama