Awantura po występie Chorosińskiej w Sejmie. Władze PiS podjęły zaskakującą decyzję ws. posłanki

Awantura po występie Chorosińskiej w Sejmie. Władze PiS podjęły zaskakującą decyzję ws. posłanki

Awantura po występie Chorosińskiej w Sejmie. Władze PiS podjęły zaskakującą decyzję ws. posłanki

AKPA; x.com/j74jacek

Dominika Chorosińska, mimo braku oficjalnej kary od rzecznika dyscypliny, miała zostać według medialnych doniesień odsunięta od szerszej aktywności medialnej. Kar nie wyciągnie jednak sam klub parlamentarny PiS. Rzecznik dyscypliny Waldemar Andzel poinformował o ostatecznym zamknięciu sprawy po złożeniu wyjaśnień przez parlamentarzystkę. Mimo ogromnej burzy w sieci i oburzenia opinii publicznej, ugrupowanie uznało jej zachowanie za zbyt emocjonalne.

Reklama
  • Partia nie wyciągnie konsekwencji wobec posłanki za incydent z wydawaniem odgłosów zwierząt
  • Chorosińska broni się w sieci, uderzając w liderów opozycji
  • Sprawą zajęła się sejmowa komisja etyki
  • Większość Polaków w sondażu opowiedziała się za ukaraniem parlamentarzystki

Decyzja rzecznika dyscypliny klubu PiS w sprawie Dominiki Chorosińskiej

Dominika Chorosińska może odetchnąć z ulgą, przynajmniej jeśli chodzi o władze klubu Prawa i Sprawiedliwości. Waldemar Andzel, rzecznik dyscypliny PiS, ogłosił decyzję klubu. Posłanka nie zostanie ukarana za szczekanie podczas obrad.

Według partyjnych władz jej występ nie był powodem do dyscyplinowania. Waldemar Andzel przekazał, że choć zachowanie było „zbyt emocjonalne”, to po złożeniu wyjaśnień sprawa została definitywnie zamknięta. Przedstawiciel partii poinformował o stanowisku ugrupowania krótko i bez ogródek.

Klub nie będzie wyciągał konsekwencji wobec posłanki Chorosińskiej. Jej zachowanie nie było odpowiednie, ale nie było też na tyle naganne, żeby wyciągać daleko idące konsekwencje i ją karać. Z naszej strony sprawa jest zamknięta

Dominika Chorosińska w niebieskiej marynarce instagram.com/dominikachorosinska

Kulisy incydentu i ostre komentarze po wystąpieniu

Dominika Chorosińska zasiadała w ławach sejmowych IX i X kadencji. Widzowie kojarzą ją jednak głównie jako Ewę Nowicką z serialu „M jak miłość”. Cała afera wybuchła 4 września 2026 roku podczas debaty poprzedzającej wybór Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, gdy mównicę sejmową zajął wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Gdy lider PSL wygłaszał przemówienie, z ław poselskich dały się słyszeć donośne odgłosy szczekania, które wydawała właśnie eks-gwiazda serialu. Ta sejmowa parada bezwstydności natychmiast stała się hitem sieci.

Wicepremier nie krył oburzenia i skomentował całe zdarzenie we wpisie na platformie X.

Osiem lat rządzili państwem. Dziś ich wkład w debatę konstytucyjną to szczekanie z ław poselskich. Trudno o bardziej wymowny obraz politycznej degradacji i upadku całego PiS

Sama posłanka nie zamierzała jednak chować głowy w piasek. Dwa dni po incydencie opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym w dosadnych słowach tłumaczyła swoje zachowanie. Nawiązywała w nim do głośnej sprawy skazania pary z Kłodzka za przestępstwa seksualne oraz krzywdzenie dzieci i zwierząt. Kobieta z tej sprawy była w przeszłości związana z Koalicją Obywatelską i Platformą Obywatelską.

Jedyny język jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka

Parlamentarzystka stwierdziła również, że Władysław Kosiniak-Kamysz jest pieskiem Donalda Tuska i to na krótkiej smyczy.

Dominika Chorosińska w czarnym garniturze Wojciech Olkusnik/East News

Reakcja Komisji Etyki Poselskiej i miażdżący sondaż Polaków

Chorosińska nie może jednak czuć się w pełni bezpiecznie w gmachu przy Wiejskiej, ponieważ sprawą zajął się Sejm. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ocenił zachowanie posłanki jako obniżenie standardów parlamentarnych i degradację kultury politycznej. Mimo krytyki odrzucił on możliwość wyciągnięcia konkretnych kar, pytając retorycznie, czy ma udawać weterynarza i sprawdzać szczepienia.

Na początku tygodnia po 4 września sejmowa komisja etyki oficjalnie wszczęła postępowanie w sprawie sejmowego występu parlamentarzystki. Decyzja o ewentualnej karze jeszcze nie zapadła.

O ile partyjni koledzy postanowili przymknąć oko na sejmowe popisy, o tyle zwykli Polacy nie mieli w tej kwestii wątpliwości. W sondażu przeprowadzonym przez instytut SW Research dla tygodnika „Wprost” w dniach 8-9 września 2026 roku na próbie 800 osób aż 70,6% badanych uznało, że PiS powinien ukarać posłankę za jej zachowanie. Przeciwnego zdania było zaledwie 13,6% respondentów, a 15,8% badanych nie potrafiło zająć stanowiska. Decyzja władz klubu oznacza więc wyraźne pójście pod prąd nastrojom społecznym.


Ministra kultury na gali Fryderyków. Gigantyczne gwiazdy i łaty na garniturze. Ktoś pisze: "Strój z odzysku"
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama