Robert Lewandowski ujawnia prawdę o życiu w Chicago. Anna Lewandowska przyznała, że czuła lęk i stres

Robert Lewandowski ujawnia prawdę o życiu w Chicago. Anna Lewandowska przyznała, że czuła lęk i stres

Robert Lewandowski ujawnia prawdę o życiu w Chicago. Anna Lewandowska przyznała, że czuła lęk i stres

instagram.com/annalewandowska

Robert Lewandowski po głośnym transferze do Chicago Fire musiał zmierzyć się z ogromnymi wyzwaniami rodzinnymi. Choć amerykański sen kusił perspektywami, za kulisami przeprowadzki krył się ogromny strach o najbliższych. Piłkarz oraz jego żona Anna Lewandowska drżeli o to, czy ich małe córki odnajdą się w nowym otoczeniu. Z ich ostatnich wpisów i wywiadów, m.in. dla WP SportoweFakty, wyłania się szczery obraz nowej codzienności.

Reklama
  • Anna Lewandowska publicznie wyznała, że czuła lęk i stres przed przeprowadzką. Obawiała się zwłaszcza zmiany szkół przez córki
  • Robert Lewandowski bał się dalekiej podróży za ocean. Niepokoiła go inna strefa czasowa i konieczność reorganizacji życia
  • Po opuszczeniu hotelu i zamieszkaniu we własnym domu rodzina poczuła się w Chicago jak u siebie
  • Piłkarz ocenia letnie Chicago jako „miazgę”. Cieszy się największym spokojem ducha od 18 lat

Lęk i niepewność przed wylotem do Stanów Zjednoczonych

Piłkarz nie ukrywa, że porzucenie słonecznej Katalonii na rzecz amerykańskiej metropolii wiązało się z olbrzymim stresem. Choć kibice widzieli w tym kolejny ekscytujący krok w karierze, dla rodziny oznaczało to wywrócenie dotychczasowej codzienności do góry nogami. Szczególnie trudne chwile przeżywała Anna Lewandowska, która wprost dzieliła się swoimi niepokojami w sieci, gdy nie poleciała z mężem do Illinois na początku jego treningów.

Trenerka nie zamierzała udawać, że wszystko przychodzi jej bez trudu. Perspektywa rzucenia córek na głęboką wodę za oceanem spędzała jej sen z powiek. W swoich mediach społecznościowych Anna Lewandowska napisała bez ogródek o emocjach, jakie nią targały:

Przed nami ogromna zmiana, czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję. […] Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie

Wątpliwości nie omijały również samego kapitana reprezentacji Polski. W rozmowie z WP SportoweFakty Robert Lewandowski nie owijał w bawełnę i przyznał, że perspektywa życia poza Europą budziła w nim naturalny lęk:

Rozmawiałem o wyjeździe z rodziną, z Anią. Sam bałem się dalekiej podróży poza Europę. Z powodu odległości niepewność była większa. To już nie trzygodzinny lot do Polski, do tego dochodzi zmiana czasu, zmiana organizacji życia na innym kontynencie. Dlatego był strach, czy wszyscy dobrze się odnajdą, czy będziemy czuli się szczęśliwi. To naturalne emocje, które nam towarzyszyły. Przechodząc z Bayernu do Barcelony, też zastanawialiśmy się, jak na miejscu zaadaptują się dzieciaki

Robert Lewandowski na tle ceglastej ściany instagram.com/chicagofire

Koniec koczowania w hotelu i stabilizacja w nowym domu

Rodzina Lewandowskich pierwsze tygodnie w USA spędziła na walizkach, co dalekie było od wizji idealnego, stabilnego domu. Najwyraźniej nawet status jednego z najlepszych napastników świata nie chroni przed frustracją, gdy hotelowe śniadanie po raz dziesiąty smakuje tak samo, a dzieci zaczynają tęsknić za swoimi ulubionymi kątami. Każdy, kto choć raz spędził dłuższy czas w obcym pokoju, wie doskonale, że nawet najbardziej luksusowa obsługa nie zastąpi własnej kuchni i spokoju we własnych czterech ścianach.

Dopiero znalezienie stałego kąta przyniosło upragniony przełom. Wyprowadzka z hotelu sprawiła, że cała czwórka poczuła się bezpiecznie. Po dwóch miesiącach od przeprowadzki okazało się też, że Klara i Laura świetnie odnalazły się w nowej placówce i znakomicie czują się w szkole. Anna Lewandowska uspokoiła fanów, podkreślając, że układają sobie codzienność bez żadnych dramatów i wszystko jest w najlepszym porządku.

Robert Lewandowski ocenia życie w Chicago i uroki amerykańskiego snu

Robert Lewandowski po kilku miesiącach aklimatyzacji mógł w końcu docenić uroki stanu Illinois. Piłkarz wyjaśnił, że decyzja o opuszczeniu Starego Kontynentu wynikała ze świadomej chęci zobaczenia innej półkuli, odkrycia nieznanych dotąd zakątków i zasmakowania słynnego „American dream”. Choć „sen” ten kojarzy się z wielkim sukcesem, dla kapitana naszej reprezentacji oznaczał przede wszystkim coś, za co większość celebrytów oddałaby luksusowe auto - święty spokój.

Nowy rozdział przyniósł sportowcowi coś bezcennego. Po 18 latach napięcia wreszcie odzyskał spokój ducha i komfort psychiczny, zarówno wokół spotkań, jak i poza boiskiem. Sam napastnik z nieskrywanym entuzjazmem podsumował swój obecny stan:

Już teraz jest dobrze. Długo mieszkaliśmy w hotelu, nieważne, jaki to hotel, ile ma gwiazdek, nigdy nie zastąpi mieszkania czy domu. Co innego spędzić tam dwa tygodnie w wakacje, a co innego mieszkać. Na szczęście to już za nami i mogę powiedzieć, że od momentu zmiany miejsca zamieszkania czujemy się dobrze, jak u siebie. [...] Mamy plażę, można popływać łódką. Lato w Chicago to po prostu “miazga”. [...] Chcieliśmy zobaczyć, jak wygląda świat na innej półkuli, poczuć słynny “American dream”, dużo jest tu interesujących miejsc do zobaczenia

W Chicago Robert Lewandowski cieszy się nie tylko spokojem, ale i statusem gwiazdy, która przyciąga tłumy. Mecz z Interem Miami na Soldier Field zgromadził rekordowe 63 094 widzów, co jest najlepszym wynikiem w historii domowych spotkań klubu. To, że większość mieszkańców Chicago i tak nie ma pojęcia, kim jest napastnik reprezentacji Polski, paradoksalnie pomaga mu w osiągnięciu największego spokoju od 18 lat. Robert może wreszcie poczuć „American dream” bez asysty tłumu paparazzi, za to z dostępem do plaży i łódki w najpiękniejsze, wakacyjne miesiące w wietrznym mieście.

Parada bezwstydności na evencie: Rozenek jak porcelanowa lalka, Siwiec świeci golizną, a Lewandowska w halce
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama