Pętla sprawiedliwości zaciska się wokół lidera Ruchu Obrony Granic. Słowa o "wyrywaniu chwastów" i "użyciu napalmu", które padły w samym sercu stolicy – na Placu Zamkowym – doczekały się surowej reakcji śledczych. Prokuratura Regionalna w Warszawie nie miała litości i postawiła Robertowi Bąkiewiczowi trzy poważne zarzuty. Skrajnie prawicowy aktywista nie przyznał się do winy, ale za swoje agresywne wypowiedzi może trafić za kratki.
Trzy prokuratorskie zarzuty. Prokuratura uderza w Bąkiewicza
Śledczy nie bawili się w półśrodki. Analiza wystąpienia z 11 października 2025 roku doprowadziła do sformułowania aktu oskarżenia najcięższego kalibru. Robert Bąkiewicz usłyszał zarzut nie tylko publicznego nawoływania do z.bójs.wa premiera Donalda Tuska, ale także do spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu u niego oraz u "bliżej nieokreślonych osób z nim współpracujących".
Prokuratura oparła swoje działania o konkretne przepisy Kodeksu karnego – mowa tu o art. 255 § 2 oraz art. 256 § 1. To nie są żarty, bo za te czyny grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
To jednak nie koniec problemów organizatora Marszu Niepodległości. Prokuratura zarzuca mu również publiczne poniżenie organu konstytucyjnego RP oraz nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Jeśli sąd przychyli się do argumentacji śledczych, polityczna kariera Roberta Bąkiewicza może zostać brutalnie przerwana wyrokiem więzienia.
instagram.com/robert.bakiewicz
"Wyrywanie chwastów" i "napalm". Szokujące kulisy wystąpienia na Placu Zamkowym
Wszystko działo się w cieniu kolumny Zygmunta podczas wiecu PiS przeciwko paktowi migracyjnemu i umowie Mercosur. Atmosfera była gęsta i przypominała insurekcję, a członkowie dowodzonego przez Bąkiewicza Ruchu Obrony Granic (ROG) wymachiwali papierowymi kosami. Jednak to nie rekwizyty, a słowa lidera formacji zszokowały opinię publiczną. Robert Bąkiewicz grzmiał ze sceny, obwiniając premiera o "służbę na rzecz Republiki Federalnej Niemiec" i działanie na szkodę Polski.
Nie bójcie się prokuratur, sądów, ci ludzie zapłacą za to cenę. I ta droga na Grunwald musi być taka, że sprawiedliwość musi zapaść, że te chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tę ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrosły
W tyradzie aktywisty pojawiły się też hasła o tym, że "wroga trzeba d.bić" oraz apele: "sami musicie podjąć tę kosę". Prokuratura nie miała złudzeń co do intencji tych słów. Śledczy zakwalifikowali sformułowania o "użyciu napalmu> jako jednoznacznie kojarzące się z "masową ek.terminacją" oraz nawoływanie do usunięcia przemocą konstytucyjnego organu RP.
instagram.com/robert.bakiewicz
Bąkiewicz milczy przed śledczymi. "Nie przyznał się"
Na scenie krzyczał o "d.b1janiu wroga" i "braniu kosy w swoje ręce", ale w zderzeniu z wymiarem sprawiedliwości Robert Bąkiewicz nabrał wody w usta. Przed prokuratorem nie był już tak wylewny – odmówił składania wyjaśnień i nie próbował tłumaczyć, co miał na myśli, mówiąc o eksterminacji chwastów.
Lista inwektyw, za które usłyszał zarzut poniżenia organu konstytucyjnego, jest porażająca. Donald Tusk został nazwany przez niego nie tylko "niemieckim pachołkiem" i "zdrajcą". W słowniku Bąkiewicza premier to również "podnóżek", "tchórz" oraz "chwast". Teraz o losie narodowca zadecyduje sąd, a on sam musi liczyć się z tym, że za agresję językową przyjdzie mu zapłacić wysoką cenę.