Victor Orban przekroczył kolejną granicę. Padły porażające słowa o Ukrainie: "To nasz wróg"

Victor Orban przekroczył kolejną granicę. Padły porażające słowa o Ukrainie: "To nasz wróg"

Victor Orban przekroczył kolejną granicę. Padły porażające słowa o Ukrainie: "To nasz wróg"

instagram.com/orbanviktor; instagram.com/zelenskyy_official

Viktor Orban postawił wszystko na jedną kartę. Podczas wiecu w Szombathely premier Węgier wprost nazwał Ukrainę "wrogiem" swojego kraju. To nie jest dyplomatyczne przejęzyczenie, a brutalna polityczna kalkulacja przed wyborami zaplanowanymi na 12 kwietnia 2026 roku. W tle są miliardy z Kremla, tania rosyjska ropa i widmo utraty władzy przez Fidesz.

Reklama

"Ukraina to nasz wróg". Szokujące słowa Orbana w Szombathely

W sobotę 7 lutego 2026 roku w Szombathely emocje sięgnęły zenitu. Spotkanie z działaczami partii Fidesz miało być demonstracją jedności partyjnego "betonu", a stało się areną bezprecedensowego ataku na sąsiada. Viktor Orban, przemawiając do swoich najwierniejszych zwolenników, zdefiniował na nowo relacje węgiersko-ukraińskie. Poszło o pieniądze i surowce, a konkretnie o żądania Kijowa, by Unia Europejska zakręciła kurek z rosyjską ropą i gazem.

Dla premiera Węgier sprawa jest jasna – każdy, kto chce odciąć Budapeszt od taniej energii ze Wschodu, uderza w samo serce węgierskiej racji stanu. Orban postawił sprawę na ostrzu noża: to już nie jest polityczny spór z "przeciwnikiem". To otwarta wojna z "wrogiem".

Dopóki Ukraina to robi, Ukraina, za przeproszeniem, jest naszym wrogiem. Ukraina narusza nasze fundamentalne interesy, ciągle domagając się od Brukseli odłączenia Węgier od tanich rosyjskich surowców energetycznych. Ten, kto tak robi, jest nie przeciwnikiem Węgier, ale ich wrogiem.

Premier Węgier nie zostawił też złudzeń co do europejskich aspiracji Kijowa. Oświadczył wprost, że Ukraina nigdy nie powinna zostać członkiem Unii Europejskiej. Słowa o "wrogu" niosą się echem po całej Europie, potwierdzając, że Budapeszt stoi w rozkroku między unijną solidarnością a lojalnością wobec dostawców z Rosji.

Viktor Orban x.com/PM_ViktorOrban

CZYTAJ TAKŻE: Nawrocki nie kryje wściekłości. Orban zapłaci za spotkanie z Putinem

Gra o miliardy i rosyjską ropę. Dlaczego Budapeszt tak bardzo boi się Brukseli?

Retoryka o "wrogu" to zasłona dymna dla brutalnej ekonomii i niebezpiecznego uzależnienia. Statystyki są dla Orbana bezlitosne i pokazują, że zamiast dywersyfikować dostawy, Węgry oddają się w ręce Putina. Jeszcze w 2018 roku zależność od rosyjskiego gazu wynosiła 64%, a od ropy 66%. W 2024 roku, mimo trwającej wojny, te wskaźniki poszybowały w górę: aż 74% gazu i 86% ropy na Węgrzech pochodzi z Rosji.

Tymczasem Bruksela nie zamierza ustępować. 26 stycznia 2026 roku państwa UE zatwierdziły zakaz importu rosyjskiego gazu. Terminy są nieubłagane: wstrzymanie importu rosyjskiego LNG nastąpi do końca 2026 r., a gazu rurociągowego do 30 września 2027 r. Przeciwko tym regulacjom głosowały tylko dwa kraje: Węgry oraz Słowacja.

Budapeszt wpadł w popłoch. Peter Szijjarto, szef węgierskiej dyplomacji, wytoczył najcięższe działa, ogłaszając 2 lutego wniesienie skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) przeciwko planowi REPowerEU.

Bez rosyjskiej ropy i gazu nie mogą zagwarantować bezpieczeństwa energetycznego, ani utrzymać niskich kosztów energii dla węgierskich rodzin

Argumentacja rządu jest prosta: bezpieczeństwo energetyczne Węgier stoi na rosyjskich surowcach. Orban wie, że bez "kroplówki" od Putina nie będzie w stanie utrzymać obietnicy niskich rachunków dla węgierskich rodzin, co jest fundamentem jego poparcia społecznego.

Kaczyński i Orban idą LUKASZ GAGULSKI/East News

Orban idzie po linii Kremla. W tle walka o przetrwanie i wybory

Agresywny ton Orbana to strategia przetrwania przed zbliżającymi się wyborami. Grunt pod nogami Fideszu zaczyna się palić. Sondaże wskazują na przewagę opozycyjnej partii TISZA, która wyprzedza ugrupowanie rządzące od kilku do kilkunastu punktów procentowych. Viktor Orban musi więc grać na najwyższych emocjach, by zmobilizować elektorat.

Premier Węgier, który pod koniec listopada 2025 roku spotkał się w Moskwie z Władimirem Putinem, sięga po manipulacje. Ze sceny grzmiał, że UE zamierza wprowadzić wojska na Ukrainę. "Nie chcemy brać w tym udziału" – przekonywał, budując atmosferę oblężonej twierdzy. To kłamstwo – w rzeczywistości ewentualne misje pokojowe rozważane są jedynie przez "koalicję chętnych" państw, a nie jako oficjalna inicjatywa całej Wspólnoty.

Pytany o to, czy w przyszłości Rosja może okupować Ukrainę, odpowiedział w sposób, który mrozi krew w żyłach zachodnim dyplomatom:

Czy tego nie chcę? Zaprzeczyłbym

Otwarte nazwanie sąsiada "wrogiem" to desperacka próba odwrócenia uwagi od rosnącej w siłę opozycji i fatalnych wskaźników uzależnienia od Rosji. Pytanie, czy wyborcy kupią narrację o "złym Kijowie", czy 12 kwietnia zagłosują portfelami, widząc, dokąd prowadzi polityka izolacji w Europie.

Koroniewska i Dowbor pokazali warszawskie gniazdko. Gigantyczna wyspa w kuchni to dopiero początek. "Jak to się zmieściło?" [dużo zdjęć]
Źródło: instagram.com/joannakoroniewska
Reklama
Reklama