Sebastian Fabijański o krok od tragedii. Wstrząsające wyznanie o wierze i "wyciu" przed obrazem

Sebastian Fabijański o krok od tragedii. Wstrząsające wyznanie o wierze i "wyciu" przed obrazem

Sebastian Fabijański o krok od tragedii. Wstrząsające wyznanie o wierze i "wyciu" przed obrazem

facebook.com/SebastianFabijanskiOfficial

Sebastian Fabijański — dotąd kojarzony głównie z awanturami w oktagonie freak fightów, ostrym rapem i medialnymi pyskówkami — nagle obnaża najbardziej kruchą część swojej duszy. Aktor przerywa milczenie i mówi o upodleniu, którego doświadczył, gdy cały świat wydawał się być przeciwko niemu. W szczerym do bólu wyznaniu zdradza, że gdyby nie Bóg, jego historia mogłaby zakończyć się tragicznie.

Reklama

Sebastian Fabijański u Żurnalisty: "Dyndałbym jak hamak"

To nie była kolejna celebrycka rozmowa o nowych projektach. W wywiadzie, którego udzielił Sebastian Fabijański u Żurnalisty, padły słowa, które wstrząsnęły polskim show-biznesem. Aktor przyznał wprost, że w momencie największego kryzysu, to właśnie wiara w Boga była jedyną liną, która trzymała go przy życiu. Jego wyznanie o "dyndaniu" brzmi jak mroczne memento.

Dla Fabijańskiego kluczowy był kontrast między bezwzględnym światem wirtualnym a sferą sacrum. Aktor podkreśla, że Bóg jest dla niego kimś, kto nie ocenia go przez pryzmat hejtu czy filmików w internecie.

Gdyby nie wiara, tobym dyndał jak hamak. [...] Nadzieja, którą dostajesz. Miłość, że masz wrażenie, że ktoś cię kocha, że jest na tym świecie ktoś, ale nieobecny. Może nawet on cię nie ocenia, nie patrzy na ciebie, jak ci wszyscy, co cię mijają, bo cię widzą w internecie. On cię nie ocenia, tylko na ciebie czeka

Artysta zaznacza, że nie chodzi mu o instytucję Kościoła, ale o samą esencję duchowości. Jak sam twierdzi, to właśnie tam ukryta jest "najczystsza forma miłości".

Sebastian Fabijański w czarnym garniturze na pokazie oraz na drugim zdjęciu w marynarce i białej koszulce AKPA

CZYTAJ TAKŻE: Marta Nawrocka z tajemniczym amuletem na ręce. Kościół grzmi: "To może być grzech!"

"Wycie" i fizyczny dotyk Boga u Dominikanów

Gdzie szukał ratunku człowiek, który stał się wrogiem publicznym numer jeden? Sebastian Fabijański uciekał do swojego azylu — kościoła dominikanów na warszawskim Służewie. To tam, z dala od blasku fleszy, przeżywał momenty graniczne. Aktor nie gryzie się w język, opisując swój stan: czuł się "upodlony" i "zarzucony g****m przez ludzi".

Najbardziej poruszający jest opis chwil spędzonych przed obrazem "Jezu, ufam Tobie". Sebastian Fabijański wyznał, że wpatrując się w oczy Chrystusa, czuł niemal fizyczne przytulenie. To nie była zwykła modlitwa, to był krzyk rozpaczy.

To jest naprawdę miłość bezwarunkowa, gdzie ja naprawdę przychodziłem tam upodlony. Upodlony, zarzucony g****m przez ludzi, rozumiesz? Osądzony o wiele rzeczy i tak dalej. Stary, naprawdę na dnie. Ja czułem, że ktoś mnie tam przytulił. [...] I co robisz? Wyjesz, nie płaczesz, wyjesz

Aktor zdaje sobie sprawę, że sceptycy mogą nazwać to autosugestią, ale dla niego to doświadczenie było realnym ratunkiem przed ostatecznym upadkiem.

zbliżenie na twarz sebastiana fabijańskiego AKPA

"Powstaniec 1863" i łzy księdza na planie

Duchowa walka aktora znalazła swoje odzwierciedlenie w życiu zawodowym. Rola w filmie "Powstaniec 1863" w reżyserii Tadeusza Syki stała się dla niego swoistą terapią. Wcielając się w postać ks. Stanisława Brzóski, Sebastian Fabijański szukał kontaktu z Bogiem, by wiarygodnie oddać dramat kapłana, który oddał życie za wiarę i kraj.

Podczas przygotowań do tej roli doszło do niezwykłego spotkania. Ksiądz Maciej Majek, który konsultował produkcję, użyczył aktorowi prawdziwego ornatu do sceny mszy polowej. Widok Fabijańskiego w szatach liturgicznych wywołał u duchownego ogromne emocje. Duchowny nie mógł powstrzymać łez.

Po tej scenie podszedł do mnie ze łzami w oczach i powiedział: "Dziękuję ci, dzięki tobie on żyje"

Dla Fabijańskiego ten film historyczny był czymś więcej niż pracą. Jak sam przyznaje, rola ta przyszła do niego w momencie, gdy najbardziej tego potrzebował, i pomogła "uleczyć" wiele spraw w jego życiu. To rzadki przypadek, gdy religia w życiu gwiazd staje się tak namacalnym elementem ich artystycznej drogi.

Sebastian Fabijański w końcu pokazał, jak mieszka. Widok na ścianie odbiera mowę, a studio to dopiero początek. "Wszystko to mój pomysł"
Źródło: screen "Dzień Dobry TVN"
Reklama
Reklama