Związek Sandry Kubickiej i Aleksandra Milwiw-Barona miał być gotowym scenariuszem na film z happy endem, ale życie napisało brutalny finał. Z jednej strony marmury i designerskie dodatki, z drugiej — wezwania do sądu i bolesny podział opieki nad dzieckiem. Luksusowa bańka, w której żyli, pękła z hukiem, a wymarzone gniazdko stało się niemym świadkiem sądowej batalii.
Miało być "na zawsze", skończyło się w sądzie. Historia związku Kubickiej i Barona
Wszystko zaczęło się jak w bajce w 2021 roku. Sandra Kubicka, modelka o międzynarodowej sławie, i Aleksander Milwiw-Baron, muzyk zespołu Afromental, szybko stali się jedną z najgorętszych par polskiego show-biznesu. Uczucie kwitło na oczach milionów fanów, a jego zwieńczeniem był ślub, który para wzięła 6 kwietnia 2024 roku.
Zaledwie miesiąc później, 16 maja 2024 roku, na świecie pojawił się ich syn, Leonard. Wydawało się, że nic nie jest w stanie zburzyć tego idealnego obrazka. Jednak pierwsze rysy na szkle pojawiły się pod koniec listopada 2025 roku, kiedy media obiegła wieść o pozwie rozwodowym.
W tej historii nastąpił jednak niespodziewany zwrot akcji. Rozwód Kubickiej i Barona na chwilę zawisł na włosku, gdy para postanowiła dać sobie drugą szansę. Pierwszy pozew został wycofany po burzliwych negocjacjach i próbach ratowania rodziny dla dobra dziecka.
Niestety, "powrót na właściwe tory" okazał się tylko chwilowym zawieszeniem broni. Ostatecznie decyzja o separacji zapadła ponownie, a w lutym 2026 roku Sandra Kubicka i jej mąż spotkali się na pierwszej rozprawie w sądzie w Warszawie.
instagram.com/sandrakubicka
Marmury, gigantyczne lustra i pokój jak z bajki. Tak wyglądała ich willa pod Warszawą
Zanim jednak doszło do wymiany pism procesowych, para wiła swoje gniazdko w imponującej nieruchomości. Dom pod Warszawą, w którym mieszkali zakochani, był budowany z myślą o życiu w blasku fleszy. To była luksusowa rezydencja gwiazd, gdzie każda ściana stanowiła gotowe tło do perfekcyjnego zdjęcia na Instagram.
Bogactwo dosłownie lało się ze ścian. Sercem domu był przestronny salon połączony z kuchnią, tworzący otwartą strefę dzienną, która wyglądała jak wyjęta z najdroższego katalogu wnętrzarskiego. Aleksander Milwiw-Baron i jego żona nie oszczędzali na wykończeniu.
Szczególną uwagę zwracała designerska łazienka. Zamontowano w niej armaturę, której cena mogłaby przyprawić przeciętnego Polaka o zawrót głowy. Nie mogło zabraknąć też ogromnej garderoby, która pomieściła setki kreacji modelki.
Dom Sandry Kubickiej i Barona był dopracowany w każdym calu, także w strefie dziecięcej. Pokój, w którym mieszkał syn Sandry Kubickiej Leonard, urządzono z przepychem godnym małego księcia. Jeden z internautów podsumował to w sieci bezlitośnie:
Pieniądze szczęścia nie dają, a marmury nie przytulą w nocy. Szkoda dziecka, bo to ono najbardziej ucierpi na tych przepychankach, a nie te drogie ściany.