Choć strata ukochanego męża, Tomasza Jakubiaka, pozostawiła w jej sercu wyrwę, której nic nie jest w stanie wypełnić, ona nie pozwoliła, by ból odebrał jej sprawczość. Anastazja Jakubiak zamiast ukryć się przed światem czerpie siłę z dziedzictwa, jakie pozostawił po sobie znany kucharz. W szczerym wywiadzie udzielonym z okazji Dnia Organizacji Pozarządowych (27 lutego), wdowa opowiada o tym, jak przekuwa osobistą tragedię w realną pomoc dla innych.
Fundacja "W kosmosie" i trzy filary pomocy. Tak Anastazja Jakubiak dba o pamięć o mężu
Śmierć Tomasza Jakubiaka, który zmarł 30 kwietnia 2025 r. po walce z nowotworem kości, była wstrząsem dla milionów Polaków. Dziś jego żona, Anastazja Jakubiak, stoi na czele Fundacji im. Tomka Jakubiaka "W kosmosie". Nazwa organizacji jest poruszająca – nawiązuje bezpośrednio do słów wypowiedzianych przez jej męża w ostatnich chwilach życia.
Działalność fundacji opiera się na trzech kluczowych filarach. Pierwszym z nich są grupy wsparcia dla bliskich osób chorych onkologicznie. To tutaj dzieje się magia codziennej pomocy. Anastazja Jakubiak zauważa niezwykłą przemianę, jaka zachodzi w uczestnikach spotkań.
W grupach widzę, jak uczestnicy przychodzą z ogromnym ciężarem, ale wychodzą z uśmiechem. To najlepszy dowód, że takie wsparcie działa. Czują, że nie są sami, mogą wzajemnie się wspierać, a to niezwykle ważne poza profesjonalną pomocą psychologiczną.
Obecnie pod opieką fundacji znajduje się osiem grup, z których korzysta niemal sto osób. Drugim filarem są warsztaty kulinarne w szkołach, prowadzone przez ekspertów: kucharzy, psychodietetyków i dietetyków.
Trzecim elementem jest wsparcie młodych talentów. 24 lutego ogłoszono szczegóły konkursu im. Tomka Jakubiaka dla uczniów szkół gastronomicznych, którego finał zaplanowano na 17 kwietnia.
Pomaganie jest zaraźliwe. Kiedy zrobisz coś dobrego, chcesz zrobić kolejną i kolejną rzecz. Energia płynąca od dzieci z warsztatów czy od osób z grup wsparcia naprawdę napędza.
AKPA
Ostatnia randka i morze łez. "Oboje przepłakaliśmy cały film"
Zanim Anastazja Jakubiak znalazła w sobie siłę do działania, musiała zmierzyć się z paraliżującym lękiem o przyszłość. Wspomnienia ostatnich wspólnych chwil są wciąż żywe i niezwykle bolesne. Ostatnia randka małżeństwa odbyła się w walentynki, zaledwie cztery miesiące przed śmiercią kucharza. Para wybrała się do kina na film „Bridget Jones: Szalejąc za facetem”.
Wybór okazał się niefortunny w najbardziej bolesny sposób – fabuła dotyczyła wdowieństwa. Emocje na sali kinowej sięgnęły zenitu.
Oboje przepłakaliśmy cały film.
Podczas seansu para zużyła aż trzy paczki chusteczek higienicznych. Tomasz Jakubiak żałował tego wyboru, ale nie dlatego, że film był słaby. Patrząc na ekran, widział przyszłość swojej żony – samotność, z którą będzie musiała się zmierzyć, gdy go zabraknie. Ta wizja była dla niego nie do zniesienia.
Dla samej Anastazji myśl o życiu bez męża była w tamtym czasie abstrakcją, której nie chciała dopuścić do świadomości.
Oczywiście gdzieś w tyle głowy od początku była świadomość, że to może się skończyć źle, ale taki scenariusz wydawał się zbyt przerażający i niemożliwy, by się przy nim na dłużej zatrzymać. Wydawało mi się, że gdyby Tomek umarł, ja umarłabym razem z nim.
Fot. Piętka Mieszko/AKPA
"Nie jestem z żelaza". Szczere wyznanie wdowy o terapii i walce o normalność
Życie po stracie to ciągłe zderzanie się z brutalną rzeczywistością. Anastazja Jakubiak przyznaje, że najtrudniejszym odkryciem był fakt, iż mimo jej osobistej tragedii, świat nie zatrzymał się nawet na chwilę. Wszystko trzeba było budować od nowa. Choć codzienna rutyna pomaga trzymać emocje w ryzach, ból potrafi uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie – na przykład w sklepie spożywczym, gdy wzrok pada na ulubione produkty męża.
Wdowa po kucharzu głośno mówi o tym, jak ważne jest dbanie o siebie w procesie żałoby. Nie ukrywa, że korzysta z terapii i farmakologii, nazywając to swoim "BHP psychicznym".
Jeśli opiekun nie zadba o siebie, wszystko się sypie. To ekstremalne przeżycie, już sama informacja o chorobie jest traumatyczna.
Dla Anastazji Jakubiak priorytetem jest stabilność emocjonalna, niezbędna do opieki nad dzieckiem. Jej szczerość w temacie zdrowia psychicznego jest drogowskazem dla wielu osób w podobnej sytuacji.
Przeszłam etap zamknięcia się, nie jestem z żelaza. Uważam, że prawdziwa terapia i wsparcie specjalisty są kluczowe. (...) Dopóki nie zadbamy o siebie, nie będziemy w stanie zadbać o innych.
Dziś Anastazja Jakubiak, choć zmieniona przez chorobę i śmierć męża, patrzy w przyszłość z determinacją. "Choroba Tomka bardzo mnie zmieniła. To element, który będę w sobie nosić do końca" – wyznaje. Jednak to właśnie ta zmiana, połączona z miłością, daje jej napęd do działania. Fundacja "W kosmosie" to dowód na to, że nawet po największej stracie można odnaleźć sens, a pozytywna energia Tomasza Jakubiaka wciąż krąży między ludźmi, niesiona rękami jego odważnej żony.